Zaloguj | Zarejestruj








Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
PostNapisane: 11 gru 2013 19:28 
Młotodzierżca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2007 13:00
Posty: 864
Lokalizacja: Kielce
Pytanie małe, ktoś czytał Malazańską Księgę Poległych? Szukam czegoś w stylu Martina i Pieśni i nie wiem czy się za to zabierać.

_________________
Jedyny motyw graficzny na telefon w klimacie Thiefa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 gru 2013 11:34 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sty 2008 21:32
Posty: 4599
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
willy_poodle napisał(a):
Mam pytanie nie dotyczące fantasy, ale ogólnie książek.
Otóż potrzebuję kupić na prezent książkę w stylu "Zielonej mili".
Macie jakieś pomysły co by to mogło być np.?

No to wszelkie inne książki Kinga, jak Skazani na Shawshank, Dallas 63 itd. Z innych, to może Dukaj?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 mar 2014 21:07 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2333
Lokalizacja: Gdańsk
Czytał ktoś Cykl Inkwizytorski Jacka Piekary?

Bardzo ciekawa seria opowiadająca o obrazoburczej wizji świata (która cholernie mi się podoba!) - Jezus Chrystus zstępuje z krzyża i razem z poplecznikami pali Jerozolimę, a potem na czele armii apostolskiej wyrusza na Rzym. Europę łączy gniewne oblicze chrześcijaństwa, istnienie Boga praktycznie jest udowodnione, a największym wrogiem wiary są demony i sługusy Szatana.

W tym wszystkim jest główny bohater, który opisuje prowadzone śledztwa. Mordimer Madderdin jest naprawdę ciekawą postacią. Niezły kawał skurczybyka, tak bym go określił. Pijak, cudzołożnik, przemądrzały, uważa się za niezwykle inteligentnego i sprytnego, co w sumie jest prawdą, a jednocześnie podkreśla skromność "naszego bardzo uniżonego sługi Bożego"...

Pytanie dla tych, co czytali: czy inkwizytorów nie dotyczy celibat? Czytałem na razie dwie książki z cyklu i w dwóch z nich Mordimer bez wahania się wskakuje do łóżek dwóch kobiet i wspomina, że lubi odwiedzać przybytki rozkoszy :)

EDIT
I jeszcze jedno: około którego roku dzieje się akcja? Wnioskując po architekturze i wystroju wnętrz, daję tak 1450. Co prawda, mamy chyba dość duże Bizancjum, imperium Karola Wielkiego nie upadło, a północne Włochy jednoczy Księstwo Padańskie... Przynajmniej tak wywnioskowałem z dwóch dzieł, które przeczytałem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 mar 2014 21:41 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1606
Lokalizacja: Dno Piekieł
Hadrian napisał(a):
Pytanie dla tych, co czytali: czy inkwizytorów nie dotyczy celibat?

Inkwizytorzy to nie księża ani mnisi, nie składają ślubów (chyba że chcą). Zresztą w którymś miejscu Mordimer zastanawiał się nawet, jak można służyć Bogu, jeśli człowieka nieustannie dręczą niezaspokojone żądze.
Oj, nie lubi księży ten nasz Mordimer ;) Doszedłeś już do opowiadań, w których się z nimi zmaga? Moim zdaniem to jedne z najlepszych w cyklu.

Ogólnie też ostatnio odświeżyłam sobie całą serię. Faktycznie jest strasznie przyjemna, soczysta, pełna ciekawych postaci (Mordimer, mój ty pierniczku miodowy! <3) i pomysłów, choć po pewnym czasie zaczyna nużyć pewna schematyczność, no i to, że większość spraw rozwiązuje się albo podczas transu albo za sprawą interwencji Wewnętrznego Kręgu czy Anioła Stróża. Jednak każdy tom jest lepszy od poprzedniego, a historia stanęła w takim miejscu, że można jedynie czekać na więcej. I mieć nadzieję, że Piekara tego nie spieprzy.

W którymś z opowiadań jest też chyba podana data.

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 mar 2014 22:09 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lip 2009 23:47
Posty: 236
Lokalizacja: Stonemarket
Skończywszy niedawno cykl o Czarnej Kompanii Glena Cooka, idąc za ciosem zabrałem się za kolejną serię powieści pióra tego autora: Garrett P.I. , publikowaną od 1987 roku.

Jestem obecnie przy piątym tomie, i powiem Wam, że zbieżność nazwisk ich głównego bohatera i Złodzieja nie wydaje się być czystym przypadkiem. :-D

Nie zdziwiłbym się, gdyby cykl Cooka zaliczał się do pobocznych inspiracji Thiefa.

Książkowy Garrett, choć z zawodu jest prywatnym detektywem, przeżywa sporo iście łotrzykowskich przygód. Rozwiązując powierzone mu sprawy zwykle rozmija się z literą prawa, a główną lokacją w jego uniwersum jest miasto będące tyglem wielu ras, kultur, religii i ideologii (o rywalizujących ze sobą gangach nie wspominając). Generalnie spore wrażenie robi sam styl powieści: detektywistyczny noir, w którym fantastyka i magia są z reguły jedynie tłem. Magowie - magami, prorocy - prorokami, ale do rozwiązywania kryminalnych spraw z prawdziwego zdarzenia i tak potrzeba detektywa. :-D

_________________
"Nobody expects the Hammerite Inquisition-!!!-"
Wesoła TFU-rczość własna - http://doctorgurgul.deviantart.com/


Ostatnio edytowano 04 lip 2014 20:26 przez Keeper Gurgul, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 mar 2014 22:14 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2333
Lokalizacja: Gdańsk
Czytałem Dotyk Zła, potem przymierzałem się do Płomienia i Krzyż, ale coś nie wyszło. Teraz czytam Bicz Boży i jestem wniebowzięty charakterem głównego bohatera ;) Jego średniowieczny szowinizm, skromna przemądrzałość i hamowane skłonności do sadyzmu są świetne! Mój nowy ulubiony typ bohatera :D

A co do Glena Cooka, to widziałem w empiku kilka jego książek. Część dotyczyła jakiegoś Imperium...? Wyglądało zachęcająco.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 mar 2014 11:22 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sty 2008 21:32
Posty: 4599
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Piekarę czytałem w gimnazjum, nawet dość sporo. Wizja świata bardzo ciekawa, opisy mroczne i przemawiające. Jednak nie podobał mi się zwyczaj nagłe zakańczania wątków, czyli mamy przełomowe wydarzenie i tekst kończy się stronę później. Do tego niektóre watki seksualne były nieco... za nieco :P No i powtarzalność schematów, te teksty był do siebie trochę podobne :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 mar 2014 17:12 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1606
Lokalizacja: Dno Piekieł
Spidi, jak znajdziesz natchnienie polecam sięgnąć po dalsze części - Ja, Inkwizytor: cośtam cośtam. Są lepsze od pierwszych i mniej schematyczne. Choć wątki erotyczne, wydaje mi się, są jeszcze bardziej "za nieco" :P

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 mar 2014 11:32 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 paź 2009 14:01
Posty: 1409
Lokalizacja: Miasto, Południowa Dzielnica (przy fontannie)
Keeper Gurgul napisał(a):
Skończywszy niedawno cykl o Czarnej Kompanii Glena Cooka, idąc za ciosem zabrałem się za kolejną serię powieści pióra tego autora: Garrett P.I. , publikowaną od 1987 roku.

Jestem obecnie przy piątym tomie, i powiem Wam, że zbieżność nazwisk ich głównego bohatera i Złodzieja nie wydaje się być czystym przypadkiem. :-D

Nie zdziwiłbym się, gdyby cykl Cooka zaliczał się do pobocznych inspiracji Thiefa.

Książkowy Garrett, choć z zawodu jest prywatnym detektywem, przeżywa sporo iście łotrzykowskich przygód, zwykle rozmijając się z literą prawa, a wszystko to w mieście będącym tyglem wielu ras, kultur, religii i ideologii (o rywalizujących ze sobą gangach nie wspominając). Generalnie spore wrażenie robi sam styl powieści: detektywistyczny noir, w którym fantastyka i magia są z reguły jedynie tłem. Magowie - magami, prorocy - prorokami, ale do rozwiązywania kryminalnych spraw z prawdziwego zdarzenia i tak potrzeba detektywa. :-D


Cook rzeczywiście jest jednym z moich ulubionych autorów fantasy. Ma talent do zabawy językiem (zwróć uwagę na trojaczki Roze i ich naleciałości językowe, a także umiejętność dobierania tytułów, które u kogoś innego okazałyby się pretensjonalne, zaś u Cooka wypadają niezwykle naturalnie i wywierają duże wrażenie, np. "Zgromadziła się ciemność wszelaka" - "And all the darkness gathered"). Bohaterowie są porządnie, ciekawie skonstruowani. Intrygi świeże. I tak, podobieństwo jest zbyt duże, by było przypadkowe :twisted: . Do mojej spiskowej teorii Thiefa dołożę sir Terry'ego (to także smakosz FM-ek!). Te trzy serie po prostu idealnie się uzupełniają, dlatego też stanowią wdzięczny temat do pisania. Niestety, Cook w Polsce jest dostępny tylko do siódmego tomu, a napisał więcej. Przeczytałabym w oryginale, tylko nigdzie nie potrafię ich namierzyć :( .

_________________
"(...) Garrett had the humbling realisation that he'd smothered more girls than he'd kissed. A good deal more. An embarrassingly good deal." - RedNightmare, "Half-Full"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 lip 2014 18:00 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2333
Lokalizacja: Gdańsk
Czytał ktoś Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza? Bo ja tak, i to dość dawno. Przypomniała mi się ta seria i chciałbym się podzielić z wami wrażeniami z nimi...

Dwa tomy opowiadań polskiego fantasty, Roberta M. Wegnera, noszą podtytuły od czterech stron świata. W każdym tomie znajdziemy dwa razy po cztery opowiadania dotyczące postaci żyjącej na jednym z pogranicza Imperium Meekhańskiego. Tak więc na północy mamy porucznika Kennetha i jego kompanię Górskiej Straży. Na południu zamaskowanego pustynnego wojownika, Yatecha. Na wschodzie Kailean, wojowniczkę z wolnego czaardanu. A na zachodzie czeka na nas złodziejaszek Altsin, żyjący w metropolii stanowiącej stolicę pewnego kultu.

Każda z głównych postaci jest inna, tak samo jak otaczający ich ludzie (i nie tylko), kultura i wierzenia. Wegner świetnie opisuje właśnie starcia i spięcia różnych kultur, nie rozumianych przez dwie obie strony. Z finezją opisuje niespotykane zwyczaje i charakter ludzi żyjących na pograniczach. Od żyjących w ogromnych karawanach Verdanno (ci najbardziej mnie zaciekawili), po wyższe sfery miasta Ponkee-La.

Trzeci tom to już pełnowartościowa powieść spajająca wątki Północy i Wschodu. "Niebo ze stali", jak i duża część opowiadań ma także wydźwięk militarny, co również bardzo mi się spodobało. Nie tylko, ale przede wszystkim przez opisy batalistyczne.

Chyba już nigdy nie zapomnę niesamowitego opowiadania ze Wschodu, gdzie wolny czaardan (ok. 20 ludzi) uciekał przez stepy przed ogromny oddział konnych łuczników, Se-kohlandczyków. Autor wytworzył wprost fenomenalny klimat pościgu ociekający dramatyzmem, desperacją i końskim potem. No i ten tytuł, "Najlepsze jakie można kupić", nawiązujący do koni.

Ale chyba nawet to nie dorównuje tak wspaniałemu opisowi bitwy pełnej desperacji, jaka stoczyła się na koniec "Nieba ze stali". Jeszcze w życiu czegoś takiego nie czytałem. Żaden autor tak dogłębnie i jednocześnie przejrzyście nie opisał sceny batalistycznej, która obejmowała przecież dziesiątki tysiący konnych wojowników i setki wozów z karawany ludu Verdanno.

Do wad mogę chyba tylko zaliczyć skomplikowane i trudne do poprawnego wymówienie nazwy własne. Nie mówię tu jednak o jakiejś powiązanej grupie, ale o właściwie większości. Ale i tak to jest po prostu coś niesamowitego. Każdy miłośnik fantasy powinien to przeczytać, koniecznie! :hur

***

Drugą serią, którą z wypiekami na twarzy czytam, to Kroniki Wardstone. Niby książka dla dzieci opowiadająca o nastoletnim wybrańcu. Już to powinno mnie odrzucić na samym początku, ale jednak sięgnąłem. Nie żałuję. Joseph Delaney ma świetne pomysły, wie jak wytworzyć mroczny klimat i poprowadzić fabułę.

Seria opowiada o Tomie Wardzie, siódmym synu siódmego syna. Takie pochodzenie (nawiązujące do powieści "Siódmy syn") daje mu idealne predyspozycje do zostania stracharzem. Zostaje więc uczniem miejscowego stracharza, czyli człowieka od zwalczania wszelkiego pospolitego zła - boginów, duchów, czarownic (szczególnie ich), magów, kreczów lamii i czego tam jeszcze dusza zapragnie :)

Książka potrafi wciągnąć i to ostro. Z początku główni bohaterowie - Tom, jego mistrz oraz Alice, przyjaciółka Toma z wiedźmiego klanu - zajmują się sprawami miejscowymi lub akurat tam, gdzie zawędrowali. Z czasem jednak akcja zaczyna nabierać tempa za sprawą wzrostu sił w legionach Mroku i pewnych nieoczekiwanych zdarzeń...

Miejscem akcji jest Lancashire, nazywane tu po prostu Hrabstwem - wszelkie nazwy miejscowości są lekko zmodyfikowane, ale spoza Hrabstwa są prawdziwe - chociażby w Irlandii. Fajnie jest prześledzić miejsca akcji, które dla autora są pewnie miejscami rodzinnymi lub chociaż odwiedzonymi w czasie urlopu. Założyłbym się, że pola przy greckich Meteorach, czyli klasztorach na szczytach skał, stały się areną dla walk książkowego Światła z Mrokiem tuż po odwiedzeniu jej przez Delaneya.

W książce jest też dużo odwołań do mitologii i ludowych wierzeń - nie są może one zgodne 100% z tym co znamy, ale miło jest też przeczytać wzmiankę o jednym ze starych bogów, Hefajstosie, czy celtyckiej bogini Morrigan przedstawionej w którymś tam tomie jako bogini irlandzkich wiedźm :)

Kocham tą serię ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lip 2014 21:11 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 paź 2009 14:01
Posty: 1409
Lokalizacja: Miasto, Południowa Dzielnica (przy fontannie)
Hadrian napisał(a):
Z początku główni bohaterowie - Tom, jego mistrz oraz Alice, przyjaciółka Toma z wiedźmiego klanu - zajmują się sprawami miejscowymi lub akurat tam, gdzie zawędrowali.


Czyżby Alicja z "Muminków"? :roll:

Obie Twoje recenzje mnie zaciekawiły. Muszę spojrzeć. Na razie po "Historii krain i miejsc legendarnych" Umberto Eco (nie fantasy, ale doskonała literatura przedmiotu, przyda się każdemu pisarzowi) namiętnie wgryzłam się w "Parę w ruch". Jak zwykle, na wskroś przejmujące. Fanatyzm uchwycony z najwyższą finezją - przerażająco realne.

_________________
"(...) Garrett had the humbling realisation that he'd smothered more girls than he'd kissed. A good deal more. An embarrassingly good deal." - RedNightmare, "Half-Full"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lip 2014 11:26 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2004 14:55
Posty: 3760
W sumie nie do końca ten dział, ale wrzucam tutaj bo nie mogę znaleźć tematu o komiksach (był chyba kiedyś?). Otóż dziś podczas cotygodniowych zakupów w jednym z hipermarkjetów zanabyłem sobie komiks (powieść graficzną jak to ładnie ujęli na okładce) Gra o Tron - Tom I. Bardzo ładne wydanie. Papier kreda. Kreska przyzwoita ale zdecydowanie nie mój styl (ja bym tu widział Bisleya no ale to ja ;)). Generalnie o co chodzi. O cenę! Okładkowa 49,80zł a w Realu przeceniona na 9,99zł. Nie wiem czy to tylko u mnie czy wszędzie. Tak czy siak jak ktoś lubi Martina to za tą cenę nic tylko brać :) Link do wydania.

_________________
"I'm the best there is at what I do, but what I do best isn't very nice."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lip 2014 21:22 
Ożywieniec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 mar 2014 20:14
Posty: 104
Czy ktoś z Was czytał serię o inkwizytorze Eymerichu autora Valerio Evangelisti?
Jakiś czas temu przeczytałam część "Zamek Eymericha" i bardzo mi sie spodobała, zastanawiam się nad kupnem pozostałych części, ale szukam opinii :)

_________________
.............


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 lip 2014 16:44 
Mechanista
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013 23:14
Posty: 399
Szukam książki, w której motywem głównym, albo przynajmniej jednym z ważniejszych motywów jest budowanie relacji rycerz - księżniczka, w której zawierałby się wątek romantyczny. No i oczywiście fantasy najlepiej.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 lip 2014 17:08 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4536
Lokalizacja: Radlin
Dzieje Tristana i Izoldy ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lip 2014 14:16 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2333
Lokalizacja: Gdańsk
Może seria o Conanie? Oglądałem tylko dwa filmy, nie czytałem jeszcze żadnej książki, ale mam mgliste pojęcie mniej więcej jak to wygląda. Kojarzę jeszcze jedną książkę właśnie w stylu "księżniczka i rycerz", ale nie pamiętam tytułu. Jak sobie przypomnę, to dam znać.


Ostatnio edytowano 14 sie 2014 15:27 przez Hadrian, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 sie 2014 15:27 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2333
Lokalizacja: Gdańsk
Już wiem, wybacz, że tak długo. To "Żywioł ognia". Tytuł może nic nie mówi o księżniczce, ale zapewniam, że to jest w takich klimatach :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 sty 2016 20:12 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4536
Lokalizacja: Radlin
No niestety... :(

G.R.R. Martin napisał(a):
Pragnęliście nowych informacji, oto i one. I nie spodobają Wam się.

„Wichry zimy” nie są ukończone.

Uwierzcie mi – pisanie tych słów nie sprawia mi żadnej przyjemności. Jesteście rozczarowani i nie jesteście w tym uczuciu osamotnieni. Moi redaktorzy i wydawcy również są rozczarowani, podobnie jak HBO, moi agenci, zagraniczni wydawcy i tłumacze… ale nikt nie mógłby być bardziej rozczarowany niż ja sam. Przez wiele ostatnich miesięcy pragnąłem jedynie powiedzieć: „Skończyłem i przekazałem wydawcy WICHRY ZIMY” najdalej w ostatni dzień 2015 roku.

Ale książka nie jest skończona.

I nic nie zapowiada, by była skończona jutro albo w przyszłym tygodniu. Owszem, napisałem już naprawdę sporo. Setki stron. Kilkadziesiąt rozdziałów. (Te wszystkie doniesienia o zupełnym braku postępów były wyssane z palca – typowe owoce internetowego pseudodziennikarstwa, które w ciągu wielu lat znienawidziłem). Ale nadal pozostało mi wiele stron do napisania. Od końca nadal dzielą mnie całe miesiące… o ile będzie mi się dobrze pisało. (Czasami tak jest, a czasami prace idą zupełnie opornie). Nadal mam do napisania kolejne rozdziały, muszę też nanieść poprawki. Zawsze wracam do napisanych fragmentów i nanoszę sporo poprawek. Czasami to tylko dopieszczanie, czasami poważne zmiany w fabule.

Zapewne mógłbym po prostu napisać „Wybaczcie, chłopcy i dziewczyny, nadal to piszę” i na tym zakończyć sprawę. Oświadczyć, że „książka będzie skończona, gdy ją skończę”. Zresztą postępowałem tak… praktycznie od zawsze. Ale zbliża się 6. sezon „GRY O TRON”, a prośby o jakiekolwiek informacje walą do mnie drzwiami i oknami, więc postanowiłem złamać własną zasadę i powiedzieć nieco więcej, jako że setki, a może tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy moich czytelników niepokoi fakt potencjalnych „spoilerów” i niebezpieczeństwo, że serial wyprzedzi książki i zaprezentuje wydarzenia, które nie pojawiły się jeszcze w powieściach i tak dalej.

Oczywiście zarówno moi wydawcy jak i ja byliśmy świadomi tych obaw. Omówiliśmy niektóre z nich zeszłej wiosny, kiedy 5. sezon „Gry o tron” zmierzał do końca emisji. Wtedy też opracowaliśmy plan. Wszyscy chcieliśmy, aby szósta powieść z serii „PIEŚNI LODU I OGNIA” została wydana przed premierą 6. sezonu „GRY O TRON” na antenie HBO. Zakładając, że nowy sezon miałby premierę na początku kwietnia, „WICHRY ZIMY” musiałyby zostać opublikowane najpóźniej pod koniec marca. Aby było to możliwe, moi wydawcy musieliby otrzymać ode mnie maszynopis przed końcem października. Wydawało mi się, że nie będę miał z tym problemu… w maju. Wtedy więc pojawił się pierwszy termin: Halloween.

Niestety pisanie nie szło tak szybko czy sprawnie, jak bym chciał. Możecie obwiniać o to moje podróże, działalność na blogu, skupianie się na innych projektach czy na Cocteau [kino w Santa Fe, będące własnością Martina - przyp. red.] albo inne sprawy; być może wszystkie te wymienione rzeczy miały tutaj swój udział. Możecie zrzucać winę na mój wiek, być może to też odegrało pewną rolę… ale prawdę mówiąc, pisanie czasami idzie dobrze, a czasami nie, i w moim przypadku bywało tak nawet wtedy, gdy byłem przed trzydziestką. A gdy wiosna przeszła w lato, tych „gorszych” dni było więcej niż „lepszych”. W okolicach sierpnia musiałem zaakceptować prawdę: książka nie będzie skończona przed Halloween. Trudno mi nawet wyrazić słowami, jak wielką depresję to u mnie wywołało.

Na początku sierpnia wybrałem się na wschód kraju na ślub siostrzeńca i mecz drużyny Wilkorów ze Staten Island [chodzi o drużynę baseballową Staten Island Yankees]. Wykorzystałem tę podróż do spotkania z moją ekipą wydawniczą i powiedziałem im, że nie zdążę z nadesłaniem maszynopisu przed Halloween. Myślałem, że będą bardzo wkurzeni… ale muszę przyznać, że to wspaniali ludzie, którzy przyjęli te wiadomości z zadziwiającym spokojem. (Może wiedzieli o tym jeszcze przede mną). Mieli już przygotowany plan awaryjny, zakładający przyśpieszenie prac nad przygotowaniem książki do publikacji: jeśli dałbym radę ukończyć „WICHRY ZIMY” do końca roku, nadal mogliby je wydać pod koniec marca.

Niesamowicie mi ulżyło. Miałem dwa dodatkowe miesiące! Byłem pewny, że tym razem się wyrobię. Sierpień był ciężkim miesiącem, miałem wtedy zaplanowanych wiele podróży i sporo innych obowiązków, ale miałem jeszcze wrzesień, październik, a teraz również listopad i grudzień. Znów nabrałem pewności, że zdążę zakończyć pracę w terminie.

A teraz piszę te słowa 1 stycznia. Książka nie jest skończona ani wysłana do wydawcy. Żadne słowa nie mogą tego zmienić. Przysięgam, że próbowałem, ale nie udało mi się. Nie dotrzymałem terminu z Halloween, później nie zdążyłem ukończyć książki do końca roku. A to niemal na pewno oznacza, że „WICHRY ZIMY” nie zostaną wydane przed premierą 6. sezonu „GRY O TRON” w kwietniu (dowiadujemy się teraz, że premiera nastąpi mniej więcej w połowie miesiąca, a nie na początku, ale te dwa tygodnie niestety mnie nie uratują). Nawet w okolicach moich urodzin i naszego zwycięstwa podczas gali rozdania nagród Emmy [20 września] nadal miałem nadzieję, że zdążę… ale kolejne dni, a następnie tygodnie mijały, a liczba stron nie powiększała się w odpowiednim tempie, a ja (jak to często bywa) zaczynałem być niezadowolony z niektórych rozwiązań fabularnych i zacząłem je poprawiać. Nagle nadszedł październik, później listopad i zacząłem podejrzewać, że jednak nie zdążę, co wprowadziło mnie w przygnębienie i jeszcze bardziej utrudniło pracę. Im mniej dni mi pozostawało, tym bardziej zestresowany się stawałem, a tempo pisania zwalniało.

Zrozumcie, że zawsze miałem problem z terminami. Z jakiegoś powodu kiepsko na nie reaguję. W listopadzie powiedziałem studentom dziennikarstwa z Medill, że właśnie dlatego postanowiłem zostać pisarzem, a nie dziennikarzem. Już wtedy wiedziałem, że nie wytrzymałbym z narzuconymi terminami. Po części był to oczywiście żart… ale po części prawda. Swoją pierwszą książkę, „ŚWIATŁO SIĘ MROCZY”, napisałem bez jakiejkolwiek umowy czy narzuconego terminu. Nikt nawet nie wiedział, że ją piszę, dopóki nie wysłałem skończonego maszynopisu do Kirby’ego [McCauleya, wieloletniego agenta Martina]. „OSTATNI REJS FEVRE DREAM” również powstał w podobny sposób, tak samo jak „ROCKOWY ARMAGEDDON”. Nie było żadnych umów ani terminów, nikt nie wyczekiwał dnia, aż je ukończę. Piszę książki we własnym tempie i przekazuję je wydawcy, gdy są gotowe. Zawsze tak najlepiej mi się pracowało, nawet teraz.

Ale nie będę uciekał się do wymówek, bo nie ma tu żadnego wytłumaczenia, z którego mógłbym skorzystać. Nikogo innego nie można obarczyć winą za taki stan rzeczy. Ani wydawnictwa, ani HBO, ani Davida i Dana [Benioffa i Weissa, twórców serialu]. Winę ponoszę tylko ja. Próbowałem ukończyć książkę i nadal próbuję. Dosłownie kilka dni temu siedziałem nad „Wichrami”, poprawiając rozdział Theona i dodając do niego trochę nowego materiału i jutro znów będę go pisał. Ale nie, nie mogę Wam powiedzieć, kiedy książka zostanie skończona i wydana. Opierając się na wcześniejszych rozmowach, mogę zgadywać, że Bantam [amerykańskie wydawnictwo, publikujące "Pieśń Lodu i Ognia"] oraz mój brytyjski wydawca będą w stanie wydać powieść trzy miesiące po tym, jak otrzymają ode mnie maszynopis, o ile pozwolą im na to plany wydawnicze. Natomiast nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy otrzymają ode mnie wspomniany maszynopis. Nie będę narzucał sobie kolejnego terminu, którego nie dotrzymam. Terminy po prostu strasznie mnie stresują.

Wracam do swojego stanowiska z marca, zanim rozpoczęło się to całe szaleństwo. Książka będzie skończona, gdy ją skończę. I dołożę wszelkich starań, by była dobra.

Wiem na podstawie setek pytań z przeszłości, o co chcielibyście zapytać po tym długim wywodzie. Czy serial zaspoileruje książki?

Możliwe. Tak i nie. Wcześniej nigdy nie sądziłem, że serial będzie w stanie wyprzedzić książki, ale jednak tak się stało. Produkcja HBO opowiada historię szybciej, niż się spodziewałem, a ja piszę wolniej, niż zakładałem. Były też inne czynniki, ale ten jest głównym. Na dziś mogę stwierdzić, że w 6. sezonie „GRY O TRON” nieuchronnie pojawią się zwroty akcji i wydarzenia, które jeszcze nie wydarzyły się w książkach. Przez wiele lat moi czytelnicy wyprzedzali widzów serialu. W tym roku jednak w niektórych aspektach dojdzie do zamiany ról. Sami musicie zadecydować, jak postąpicie w tej sytuacji. Przeczytałem powieść „Marsjanin” Andy’ego Weira przed obejrzeniem filmu. Z kolei najpierw obejrzałem „Jonathana Strange’a i pana Norella” od stacji BBC, a dopiero potem zapoznałem się z książką Susanny Clarke. W obu przypadkach podobała mi się zarówno powieść jak i adaptacja. W takich sytuacjach nie trzeba dokonywać wyboru. Możecie preferować albo książki, albo adaptacje, ale równie dobrze możecie mieć wiele frajdy z jednego i drugiego.

Oczywiście w naszej sytuacji jest jeszcze jeden aspekt, który nie istnieje w przytoczonych powyżej przykładach. Wspomniane dwie powieści zostały skończone przed przeniesieniem na ekran. Casus „Gry o tron” oraz „Pieśni Lodu i Ognia” wydaje się być unikalny. Nie potrafię przypomnieć sobie żadnej innej sytuacji, w której film albo serial pojawił się, kiedy książkowy pierwowzór był w trakcie tworzenia. Zatem kiedy pytacie mnie o to, czy serial zaspoileruje książki, mogę jedynie odpowiedzieć, że i tak, i nie, a następnie znów wspomnieć o efekcie motyla. Te małe motyle przekształciły się w potężne smoki. Niektóre „spoilery”, które napotkacie w 6. sezonie, mogą wcale nie być spoilerami… ponieważ serial i książki rozeszły się fabularnie i nadal będą się rozchodzić.

JEŚLI NIE WIDZIELIŚCIE WSZYSTKICH PIĘCIU SEZONÓW I NIE PRZECZYTALIŚCIE WSZYSTKICH PIĘCIU KSIĄŻEK, NIE CZYTAJCIE DALEJ!

Zastanówcie się. Mago, Irri, Rakharo, Xaro Xhoan Daxos, Pyat Pree, Pyp, Grenn, ser Barristan Selmy, królowa Selyse, księżniczka Shireen, księżniczka Myrcella, Mance Rayder i król Stannis – wszystkie te postacie nie żyją w serialu, ale są jak najbardziej żywe w książkach. Niektóre z nich koniec końców zginą również w sadze, ale nie wszystkie, a te, które zginą, mogą zginąć na innym etapie historii i w inny sposób. Z drugiej strony Balon Greyjoy jest martwy w książkach, ale żyje w serialu.

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Teraz jest 18 lis 2018 18:13


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj: