Zaloguj | Zarejestruj








Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 887 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 32, 33, 34, 35, 36  Następna strona

Jakie gatunki filmów preferujesz?
Komedie 21%  21%  [ 25 ]
Wojenne 10%  10%  [ 12 ]
Trillery 5%  5%  [ 6 ]
Horrory 31%  31%  [ 37 ]
Przygodowe 5%  5%  [ 6 ]
Dramaty 10%  10%  [ 12 ]
Obyczaje 0%  0%  [ 0 ]
Romansy :P 1%  1%  [ 1 ]
Opery mydlane :] 1%  1%  [ 1 ]
Inne 16%  16%  [ 19 ]
Liczba głosów : 119
Autor Wiadomość
PostNapisane: 27 gru 2015 13:20 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sty 2005 10:16
Posty: 2518
Lokalizacja: Statua postępu
Już za niecały miesiąc.

Archiwum X

_________________
Kupię Azjatkę - najlepiej Japonkę (może być używana)

Suma całkowitej ilości Informacji we Wszechświecie jest stała i jest równa 0 (zero)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2015 15:18 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Leming napisał(a):
Już za niecały miesiąc.

Archiwum X


Już o tym wspominałem dość dawno, bo w marcu (KLIK), ale jakoś zero odzewu było. Czyżby ten kultowy serial już ludzi w Polsce nie interesował? (w USA jest na to teraz taki hype, że FOX pewnie pobije rekord oglądalności w dniu premiery nowego sezonu)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lut 2016 01:29 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1602
Lokalizacja: Dno Piekieł
Obejrzałam sobie ostatnio kilka "ogólnie uznanych filmów ostatnich lat". Moje wrażenia... cóż.

It Follows - film dokumentnie o niczym. Laska daje dupy jakiemuś gościowi i zamiast niechcianej ciąży czy wstydliwej choroby łapie potwora, który od teraz za nią chodzi i próbuje ją zabić. Pomysł durny, a film w zasadzie straszy tym... że jest straszny. No, co, nie czujesz że jest? Mówię Ci. Boisz się.
A na serio, klimatu w tym nie ma, zjawia pojawia się parę razy, a momenty te zawsze wywoływały u mnie uśmieszek politowania. Bohaterowie to standardowa grupa beznadziejnych i irracjonalnych małolatów. Z trudem dotrwałam do końca, ale i tak musiałam oglądać na dwa razy. Mój chłopak wymiękł.

Babadook - kolejna chała, znaczy się, przepraszam, najlepszy horror roku. Jedyne uczucie, jakie u mnie wywołał to nieprzeparta chęć walnięcia głównej bohaterki po pysku i wrzaśnięcie, żeby się otrząsnęła. I zamknięcie tego małego świra w psychiatryku, bo na pogotowie opiekuńcze już za późno. Klimatu też za bardzo nie poczułam, strachowi nawet kibicowałam, ale okazał się równie beznadziejny, jak reszta bohaterów.

Snowpiercer - boziuś ty mój, jakie to było beznadziejnie głupie. Wszystko, od założenia przez bohaterów aż po samą fabułę. W przyszłości ludzkość rozpyliła w powietrzu jakieś chemiczne świństwo, które spowodowało ochłodzenie klimatu i przywrócenie statusu sprzed paru miliardów lat, czyli Ziemi-śnieżki. Najlepszym sposobem przetrwania w takich warunkach było... zgromadzenie ludzkości w wykurwiście wielkim pociągu. Osobiście trudno mi wyobrazić sobie coś mniej praktycznego. Może gigantyczny tankowiec ciągnięty po śniegu przez zastępy nagich murzynów? Dalej jest tylko gorzej. Ale obejrzałam, bo chciałam zobaczyć, jakie debilizmy jeszcze wymyślą twórcy. A przy końcówce naprawdę się uśmiałam. Miało być głęboko, a wyszło... baaardzo źle.

I jeśli to ma być przyszłość kinematografii... to ja wymiękam, od dziś nie oglądam niczego wydanego po 2000 roku.
No, może za wyjątkiem filmów Marvela (Looookiiii <333).

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lut 2016 16:43 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
Flavia napisał(a):
It Follows - film dokumentnie o niczym. Laska daje dupy jakiemuś gościowi i zamiast niechcianej ciąży czy wstydliwej choroby łapie potwora, który od teraz za nią chodzi i próbuje ją zabić. Pomysł durny, a film w zasadzie straszy tym... że jest straszny. No, co, nie czujesz że jest? Mówię Ci. Boisz się.
A na serio, klimatu w tym nie ma, zjawia pojawia się parę razy, a momenty te zawsze wywoływały u mnie uśmieszek politowania. Bohaterowie to standardowa grupa beznadziejnych i irracjonalnych małolatów. Z trudem dotrwałam do końca, ale i tak musiałam oglądać na dwa razy. Mój chłopak wymiękł.


Oj, tu mogę się spierać :) W warstwie dosłownej, rzeczywiście film nie powala, ale główna zjawa to całkiem oryginalny pomysł moim zdaniem. A klimat niepokoju czułem przez pół filmu, głównie za sprawą muzyki i ujęć.

Ale na uwagę zasługuje właśnie warstwa niedosłowna. Film jest tak naprawdę o wypaczonej, wypranej z uczuć seksualności nastolatków. W filmie praktycznie nie występują dorośli. Bohaterka oddaje się bez skrupułów przypadkowym gościom i temu przystojniakowi ("Po prostu się z kimś prześpij"), ponadto zjawa przyjmuje postacie bardzo odrażające, bądź postać jednego z rodziców (matka przystojniaka i ojciec bohaterki), a morduje niejako poprzez gwałt.

Wadami "Coś za mną chodzi" zdecydowanie jest zbyt mocne epatowanie zjawą pod koniec filmu i idiotyczne zachowania bohaterów, np. bezsensowne sposoby "zwalczania" zagrożenia (scena z basenem...), ale mniejsza o to, bo film zrobił na mnie duże wrażenie klimatem i tym "drugim dnem".


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 lut 2016 20:30 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1602
Lokalizacja: Dno Piekieł
Hmm, do mnie drugie dno nie przemawia, kiedy to pierwsze nie ma sensu (a zachowania tak bohaterów, jak i potwora porażają). Także sam klimat nie wystarczy, kiedy prawdziwy wróg napawa śmiechem...

Koleś z filmowych grzechów nieźle podsumował ten film:
https://www.youtube.com/watch?v=Hw0c2kSoy9g
Ale i tak jak na niego niedużo tego wyszło xD

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 lut 2016 21:37 
Ożywieniec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 mar 2014 20:14
Posty: 93
Byliśmy z Moim na filmie Bogowie Egiptu.
Długo się zdecydować nie mogłam na jaki film pójść ... i poszłam z taką niechęcią w sumie. Szlag mnie trafił przy kasie jak się okazało że jest tylko w 3D i z napisami ...
Jak się okazało :) zostałam mile zaskoczona. Film był ciekawy, nie ma w nim przestojów i nudy, akcja się kręciła, efekty fajne ..
W sumie mogę polecić ;)

_________________
.............


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 mar 2016 00:09 
Bełkotliwiec

Dołączył(a): 24 lut 2016 03:30
Posty: 1
Lokalizacja: Kraków
a ja polecam dla odmiany u nas nowy dramat pt. "Pokój". Na uwagę zasługuje gra głównej aktorki, nagrodzona Oskarem. Film w ciekawy i dla mnie nowatorski sposób pokazuje różne spojrzenie na ta samą sytuację widziane oczami nieświadomego dziecka i bardzo świadomej i troskliwej matki. Nie mogę napisac więcej, zeby nie zabierać przyjemności z oglądania, nie czytajcie tez za dużo opisów filmów, bo lepiej za dużo wczesniej nie wiedzieć :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 kwi 2016 17:43 
Strażnik Glifów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 maja 2003 16:58
Posty: 3735
Lokalizacja: Lublin
Jestem po seansie Batman Vs Superman. No cóż, jestem zawiedziony. Żeby się nie rozpisywać:
klik

_________________
Tomorrow comes tomorrow goes
But the cloud remains the same
Wonder why he’s feeling down
Tears of a clown
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 maja 2016 10:53 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Ostatnio obejrzałem "Infini". Fanom hard sci-fi polecam! Bardzo fajny, klaustrofobiczny klimat. Na odległej stacji górniczej, znajdującej się na obrzeżach terytoriów znanych ludziom, dochodzi do bliżej nieokreślonej katastrofy. Kontakt z kompleksem został zerwany, a na miejsce zostaje wysłana ekipa specjalna, która ma za zadanie sprawdzić co jest grane.

Jeśli podobał wam się "Event Horizon" lub "Pandorum", to ten film także się spodoba. Mogę śmiało dać 7/10 :)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 lip 2016 22:08 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Obejrzałem sobie dziś dwa filmy.

Pierwszym z nich jest "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości". Z tego co zauważyłem, to ludzie mają problem z oceną tego filmu, bo najchętniej zmieszali by ten film z błotem, a z drugiej zauważają, że nie jest jednak tak źle, żeby po nim jakoś drastycznie jechać. Chyba oczekiwania co niektórych były zbyt wielkie i mają problem. Z racji wielu ostrzeżeń podchodziłem do tego tworu ostrożnie i może dlatego się nie zawiodłem. Nie jest źle. Typowe kino o superbohaterach - są superbohaterowie, jest główny zły, jest laseczka u boku supermana, a na koniec dobrzy "wygrywają z "furtką", czyli skończyło się tak, że być może będzie następna część. Zawsze miło mieć sensowną możliwość kontynuacji, na wypadek gdyby film się sprzedał ;) Takie 6/10 mogę spokojnie wystawić.

Drugim filmem jest "The Lobster". Pierwsza uwaga, to polskie tłumaczenie tytułu, które brzmi... "Lobster". Nosz kurwa, naprawdę!? Nie można było przełożyć tego na "homar"!? Tym bardziej, że tytuł ma mocne znaczenie dla fabuły... No właśnie, fabuła. Pokręcone to to jest dość mocno, trzeba się trochę skupić, bo cały film to generalnie duża przenośnia, wyolbrzymianie pewnych spraw, w pewnych kwestiach groteska i farsa. Film opowiada o świecie, w którym za wszelką cenę każdy musi mieć partnera. Single, ogólnie rzecz biorąc, mają przejebane. Ludzie bez drugiej połówki są deportowani do specjalnych "hoteli", gdzie mają 45 dni na zakochanie się i rozpoczęcie życia z nowym partnerem albo zostają zamienieni w zwierzęta. Wiem, dziwnie to brzmi, ale tak jest ;) Aktorzy, z Colinem Farrelem na czele, odwalili kawał dobrej roboty. Ich oszczędna mimika, brak emocji w głosach, brak "energii" działa dość depresyjnie i taki też jest ten film - depresyjny. W podobnym tonie był utrzymany "Never let me go" i także mi się podobał. Daję mocne 8/10, bo mimo pozornego bałaganu, wszystko tutaj do siebie pasuje.

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lip 2016 20:34 
Paser

Dołączył(a): 04 lip 2011 19:57
Posty: 218
Ech, nagle zebrało mi się na wspomnienia z dzieciństwa. Kto pamięta?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sie 2016 22:04 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Byłem wczoraj w kinie na Sausage Party. Taki trochę South Park, bo pełno tu niewybrednych, nisko przelatujących dowcipów oraz wulgaryzmów. Autorzy "leją" dosłownie ze wszystkiego - gejów, lesbijek, żydów, muslimów, religii, teorii spiskowych, nazizmu itd. Bawiłem się dobrze, choć jest to produkcja nierówna. Niektóre gagi nie śmieszyły nikogo w kinie, a przy niektórych rechotała cała sala. Sam popłakałem się ze śmiechu kiedy na scenę wyskoczył Stephen Hawking - "lałem" z tego dobre 5 minut :D - a zakończenie... musielibyście je zobaczyć, bo tego się opisać nie da hehehe cała sala ryczała ze śmiechu ;)

Nie jest to pozycja dla dzieciaków, mimo że bajka ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2016 15:18 
Paser

Dołączył(a): 04 lip 2011 19:57
Posty: 218
Przez przypadek natknęłam się na krótkometrażowy film Operacja Bazyliszek. Tak mi się spodobał, że od razu obejrzałam pozostałe filmy z serii Legend Polskich od Allegro.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 lis 2016 10:53 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Byłem wczoraj w kinie na "Arrival" i wyszedłem zadowolony :) Film można określić jako "Kontakt spotyka się z Dniem Niepodległości". Występuje kilka niedociągnięć, jak np. paradoksy czasowe, ale prawda jest taka, że jak ktoś chce dowalić, to kij zawsze się znajdzie.

Opowiadania Chianga nie czytałem, więc podszedłem do filmu z czystą głową. Bardzo podobał mi się początek filmu, w którym to nie zaserwowano nam jakiegoś rozbudowanego wstępu, nie ma czasu na poznawanie bohaterów, tylko od razu lądują obcy i zaczyna się akcja. To lubię - bez zbędnego pierdolenia ;)

Oczywiście znajdziemy tu także trochę kalek z innych książek, filmów i seriali. Wiadomo, że tego już było tyle, że ciężko czegoś nie powielić. Chociażby każdy szanujący się fan Treka od razu powinien mieć w głowie trzy skojarzenia:

1. Dr Louise Banks - Hoshi Sato;
2. Problem porozumienia się z obcymi - odc. "TNG: Darmok";
3. Nieliniowe postrzeganie czasu przez obcych - Prorocy z DS9 (ale także inne rasy z Continuum, jak np. Q, czy Nagilum).

Aktorzy w sumie się z rolami wyrobili, chociaż ktoś na innym portalu napisał:

Cytuj:
W recenzjach chwali się też rolę Amy Adams; mnie się jednak nie podobała, gra przez cały film na jednej minie baraniego zdziwienia.


Występ Amy chyba najsłabszy z postaci pierwszo- i drugoplanowych, ale też nie tragiczny. Roli nie położyła. Za to bardzo podobał mi się Forest Whitaker, który wprawdzie roli trudnej nie miał, ale jego postać jest zapamiętywalna (i to nie tylko przez to "leniwe oko" hehehe).

No i coś, czego do końca nie rozumiem, ale może ktoś z Was oglądał i zarzuci swoim przemyśleniem - czy w końcówce to była telepatia? Może opowiadanie to wyjaśnia?

Ostatnio na sci-fi tak dobrze bawiłem się chyba na "Oblivion"... no i na "Grawitacji", ale nie wiem czy ją pod sci-fi podciągnąć ;) 8/10.

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 gru 2016 22:13 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1602
Lokalizacja: Dno Piekieł
Doctor Strange. Zaczyna się niespecjalnie – historia przewidywalna do bólu i bohater, któremu nawet trudno współczuć. Potem jednak się rozkręca. To znaczy, fabuła dalej jest denna, bohater mało sympatyczny i nawet złoczyńca nie ratuje sytuacji, ale dochodzi akcja, humor, efekty specjalne i Zagrożenie z Otchłani i jakoś się o tym wszystkim zapomina. Wizualnie film prezentuje się fenomenalnie, efekty wgniatają w fotel, a i zamysł artystyczny ma więcej sensu, niż się na początku wydaje - choć mnie osobiście to drugie nieco rozczarowało, pewnie dlatego, że w międzyczasie czytałam Sny w Domu Wiedźmy Lovecrafta i tam jest ładnie opisane, jak bezimienne otchłanie poza granicami znanego kosmosu powinny wyglądać. I dlaczego Zagrożenie z Otchłani nie miało macek?!
Druga rzecz, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła to gra aktorska. Nie mam nic przeciwko Benedictowi – podobał mi się jako funkcjonalny socjopata w Sherlocku, jednak jego pozostałe role... nie bardzo mnie przekonały. Zawsze uważałam, że kiepsko mu idzie wyrażanie emocji, tutaj jednak dał radę i to zadziwiająco dobrze. Tilda jak to Tilda, ona chyba we wszystkich filmach gra tak samo, ale jak ktoś ją lubi to i tu mu się spodoba. Reszta też w porządku. Złoczyńca mało przekonujący, ale to chyba wina scenariusza. W ogóle to mogli jakoś lepiej rozwinąć jego konflikt z Przedwieczną, no ale to w końcu film Marvela. Czego się...

http://lokithegodofmischief.yolasite.co ... aper-5.jpg

Nieważne...

Ale że co? Że tu nikt takiej szmiry nie ogląda? Tylko ambitne kino artystyczne?
Ech, no dobra.
Przegląd filmów artystycznych z ostatniego roku (czy coś koło tego)

Horsehead - oniryczny horror. Jessicę od dzieciństwa dręczą specyficzne koszmary, które stara się opanować studiując świadomy sen i podobne techniki. Jednak powrót do domu rodzinnego wymuszony pogrzebem babki i złapana po drodze grypa tylko pogłębiają jej problemy, doprowadzając do odkrycia dawno pogrzebanych sekretów. Ciekawy film, którego główna akcja rozgrywa się w koszmarach. Sympatyczny, ciężki klimat - czy straszny, nie jestem pewna, ale na pewno intrygujący. Polecam.

Martyrs - pierwsza połowa filmu to typowe, choć sympatyczne (jak dla kogo) gore porn i gdyby na tym się skończyły to film nawet mogłabym (specyficznemu odbiorcy) polecić. Potem jednak zaczyna zagłębiać się w wątki eschatologiczne, co wychodzi mu wyjątkowo absurdalnie, a zakończenie to już kompletna żenada. Ale ludzie się zachwycają, więc może to ja się nie znam

Orlando - ciekawy film, opowiadający o życiu Orlanda, któremu królowa Elżbieta I nadała w wieczyste posiadanie pewien majątek... pod warunkiem, że nigdy się nie zestarzeje. Żyje w więc sobie przez wieki, obserwując zmieniający się świat i próbując znaleźć w nim miejsce dla siebie. Kolejny bardzo sympatyczny, skłaniający do refleksji film, zdecydowanie nie dla wszystkich, a jednak wart polecenia. Jedyne, co mi się nie spodobało, to że ostatni wiek za szybko przeleciał. Mam wrażenie, że niektóre ze scen miały sprawiać wrażenie gorączkowego snu, jednak nie do końca udało się to oddać.

Boxing Helena - ciekawy pomysł zarżnięty przez naprawdę beznadziejne wykonanie. Skupia się na miłości pewnego stukniętego doktorka do tytułowej Heleny. Miłość ta jednak przeradza się w obsesję, a to prowadzi do... ciekawych rozwiązań. Film zamordowały jednak żenująco napisane i jeszcze gorzej zagrane postacie oraz liczne ujęcia rodem z pornosów dla kobiet. Nie oglądajcie, chyba że dla śmiechu.

Archipelago - ciekawy film. Niby nic się nie dzieje, a jednak trudno oderwać się od ekranu. Ukazuje nam on pewną rodzinę, matkę ze "znajomym" i jej dwójkę dorosłych dzieci, którzy w ramach próby wzmacniania więzi wyjeżdżają na wspólne wakacje na jednej z wysp archipelagu Scilly. Szybko staje się jasne, że tytuł filmu wcale nie nawiązuje do lokacji, ale do rzeczonej rodziny, w której każdy członek, mimo bycia częścią większego "archipelagu", w istocie jest dość samotną wyspą. Polecam na wyciszenie, dla klimatu i refleksji.

Pod skórą - w sumie nie wiedziałam, co o tym filmie sądzić, dopóki nie przeczytałam książki, na której jest wzorowany. I wtedy się rozczarowałam, bo choć książka przedstawia nietypową, ale jednak spójną historię, to film postanowiono przekształcić w artystyczny bełkot, w którym jedyną motywacją bohaterów jest siła Imperatywu Narracyjnego. Chyba jedynym atutem mogą być rozbierane sceny ze Scarlett Johansson, jeśli ktoś lubi takie rzeczy.

Skóra w której żyję - kolejny film prowadzony żelazną ręką Imperatywu Narracyjnego. Główny bohater napastuje niepełnosprawną umysłowo córkę drugiego głównego bohatera. Dziewczyna popełnia samobójstwo, zaś jej ojciec zaślepiony szałem porywa chłopaka i operacyjnie robi z niego kobietę, a następnie więzi w swojej posiadłości. Nasz bohater zaś oprócz nowej dziury między nogami obrasta zaś taką, za przeproszeniem, pizdą umysłową, że pozwala robić ze sobą wszystko - więzić się, eksperymentować na sobie, a nawet się zerżnąć, bo i dlaczego nie? Ani razu nie podejmując przy tym nawet najmniejszej próby... czegokolwiek. A nie, przepraszam, zaczyna jogę ćwiczyć. Tak, serio. Nie wiem, może w książce motywacje bohaterów były jakoś lepiej wytłumaczone (czy choćby obecne), niemniej w filmie ich działania nie mają żadnego sensu. Nie wiedziałam w sumie czemu film zebrał w sumie porządne recenzję, a potem przeczytałam tytuł jednej z nich: Boski Pedro. I wszystko jasne.

Gummo/Skrawki - myślałam, że nic mnie już nie wzruszy, a tu proszę, komuś się jednak udało. O ile na najwymyślniejsze nawet tortury mogę patrzeć z jedynie lekkim skrzywieniem warg, o tyle skurwysynów którzy karmią koty tłuczonym szkłem lub wsadzają do mikrofalówki najchętniej sama bym tam wsadziła. Może w tych tępych łbach coś by zajarzyło. A film ogólnie taki sobie, ot skrawki z życia skrajnej patologii w zrujnowanym przez tornado amerykańskim miasteczku. Nawet do obejrzenia jeśli ktoś lubi takie klimaty. Tylko kotów szkoda (choć motyw ze sprzedawanie mięsa chińczykowi był dobry).

High Rise
Recenzja nr 1: Co ja, co ciężkiej cholery, obejrzałam?! Serio, nie wiem o czym to było. O życiu w wieżowcu. Chyba. Cały film to zbiór scenek, które łączyć może jedynie miejsce, bohaterowie (chociaż na jakieś pińcet postaci, w tym połowa nazwanych, zapamiętałam jedynie z pięć głównych) i fantazja widza. A wszystko przetykane przyspieszonymi kolażami, jakby ktoś chciał zdarzenia ostatnich dni upchnąć w trzech minutach. Całość sprawia dość surrealistyczne wrażenie i na ogół nie mam nic przeciwko temu (sprawdza się doskonale np. w Archipelago czy Only Lovers Left Alive, czyli filmach pozbawionych fabuły i skupionych na wrażeniach). High Rise jednak stara się opowiedzieć jakąś historię, która niestety w przedstawionej wersji nie ma najmniejszego sensu. Nie wiem, co się tam stało. Nie wiem kto, co, kiedy i dlaczego. Co jest snem, a co jawą. Nic nie wiem. Jest chyba gorzej, niż przedtem, bo wtedy wiedziałam przynajmniej, że chcę ten film obejrzeć. A teraz nie wiem.
A nie, przepraszam, jedno jest pewne. Tom Hiddleston to najpiękniejszy mężczyzna, jaki stąpa po ziemi (boższ, jaki on ma profil, a jaki głos, a jakie *drooool*).
Ekhem. No tak. W sumie teraz przypominam sobie scenę, która w pierwszej kolejności zachęciła mnie do obejrzenia i powiem tyle: jak dla mnie kandydat do Oscara.
A na poważnie, oglądało się bardzo przyjemnie, wręcz nie mogłam oderwać się od ekranu, tylko ni cholery nie wiem, o co tam chodziło.
Recenzja nr 2: Po przeczytaniu książki stwierdziłam, że stanowiła ona raczej bardzo luźne tło dla filmu. Tzn. niby fabuła taka prawie taka sama, postacie te same, zdarzenia też, tylko przekaz taki jakby zupełnie inny. Książka skupia się na ukazaniu rozkładu społecznego następującego w tytułowym Wieżowcu... oraz wykształceniu nowego. Film jakoś pomija ten drugi etap, albo porusza go bardzo powierzchownie, a i ten pierwszy znacznie łagodzi. Ogólnie mam wrażenie, że mogło być lepiej, ale jak ktoś nie zna książki to polecam zapoznać się z oboma dziełami i porównać. To chyba najciekawsza część doświadczenia. No i film ma Toma Hiddlestona. Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że był gorszy :P

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 gru 2016 09:26 
Paser

Dołączył(a): 04 lip 2011 19:57
Posty: 218
Flavia napisał(a):
...oraz liczne ujęcia rodem z pornosów dla kobiet.

Nie pytam... Nie znam się... Nie interesuje mnie.
...
Dzięki za przypomnienie, że mam jeszcze kilka nieprzeczytanych utworów Lovecrafta.
...
Widziałam film Skóra, w której żyję i nie polecam. O ile w książce Tarantula było całkiem nieźle pokazane stopniowe psychiczne wyniszczenie tego bohatera zmienionego w kobietę, to film jest taki... Cóż, jak większość dzisiejszych adaptacji - weźmy jakiś motyw, który się podoba większości widzów, i zróbmy film ze sławnymi ludźmi w głównych rolach.

Nie oglądam za wiele filmów, ale, póki co, czekam do przyszłego roku na Split. Całkiem ciekawie się zapowiada i myślę, że (co robię bardzo rzadko) pójdę do kina w pierwszym dniu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 gru 2016 21:54 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2346
Lokalizacja: Pabianice
Flavia napisał(a):
pierwsza połowa filmu to typowe, choć sympatyczne (jak dla kogo) gore porn i gdyby na tym się skończyły to film nawet mogłabym (specyficznemu odbiorcy) polecić


Obrazek

*

Ja tam jak na razie tylko na Rogue One (po polskiemu Łotr Jeden :jez ) się wybieram, filmów specjalnie dużo nie oglądam, telewizji to prawie wcale, jak już coś to właśnie takie odmóżdżające kino (chociaż mam oczywiście listę klasyków, które uwielbiam).
Z ambitniejszych rzeczy, to u mnie tylko muzyka i książki.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 gru 2016 10:24 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4502
Lokalizacja: Radlin
Byłem wczoraj w kinie na Łotr 1 i nawet mi się podobał. Na pewno podobał mi się bardziej niż zeszłoroczne Przebudzenie Mocy. Nie było dłużyzn, akcja cały czas rwała do przodu, a głównym złym nie był jakiś płaczliwy emo mlekowąs :D Nie jestem wielkim fanem GW, więc ciężko mi było wyłapywać co subtelniejsze smaczki związane z poprzednimi częściami, ale podobno były ;)

Obsada oczywiście do bólu "kolorowa". Nie mogło być inaczej, kiedy w dobie szalejącej za oceanem poprawności politycznej za GW bierze się Disney. Chyba tylko albinosa tam zabrakło. I tak oto ludzie wszystkich kolorów skóry (oraz jakieś inne kosmiczne rasy) walczą ramię w ramię o dobro galaktyki :D Wbijając jeszcze szpileczkę, to aż się dziwię, że nie zauważyłem w filmie przedstawiciela środowisk LGBT... ahhhh ten niepoprawny Disney :D

Najbardziej rozbawiło mnie, że Donnie Yen, grający postać Ip Mana, w GW... grał w zasadzie Ip Mana, tylko że ślepego :D

Efekty, jak zwykle zresztą w tak dużych produkcjach, stoją na naprawdę wysokim poziomie.

Co do fabuły jeszcze, to ambitnego kina nie ma się co spodziewać, ale to jest plus. Dużo akcji, laserki w kosmosie i Lord Vader - tego oczekuję od GW i to dostałem :) Końcówka zamiata - jest mocna... nawet bardzo, ale więcej nie napiszę, żeby nie spoilować tym, którzy jeszcze nie widzieli :)

7/10.

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 gru 2016 22:11 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2346
Lokalizacja: Pabianice
Nie wiem czy to zajebisty film, ale na pewno zajebiste Gwiezdne wojny, chociaż znajdą się i tacy, którzy będą kręcić nosem. Ja jako fan jestem usatysfakcjonowany.

Maveral napisał(a):
Nie jestem wielkim fanem GW, więc ciężko mi było wyłapywać co subtelniejsze smaczki związane z poprzednimi częściami, ale podobno były ;)


Były i to sporo. Nie ma co ukrywać, że jest to film głównie dla fanów, ale na szczęście nie bazuje tylko i wyłącznie na nostalgii, ma swój klimat, nieco inny niż epizody i to jest fajne. Jestem ciekawy jaka była pierwsza wizja Garetha Edwardsa, może nawet lepsza i świeższa, ale Disney się wtrącił i zarządził dokrętki, podobno cała końcówka jest zmieniona, w filmie nie ma też wielu scen i kwestii z trailerów.

Klimat oryginalnej trylogii czuć wszędzie, nawet część aktorów wygląda jak z końcówki lat 70. (fryzury, wąsy), co jest super :) . Dużo jest tu też klimatu starego Expanded Universe, część lokacji kojarzy się z grami z serii Jedi Knight, nawet celownik snajperki Cassiana Andora wygląda wypisz wymaluj jak Tenloss Disruptor Rifle z Jedi Outcast! :-D Na początku nie byłem przekonany do komputerowo wygenerowanego Tarkina, ale szybko się przyzwyczaiłem i chociaż było widać, że jest trochę sztuczny, to i tak czapki z głów. To po prostu trzeba było zrobić, Tarkin jest tak ikoniczną postacią i do tego nierozerwalnie związaną z Gwiazdą Śmierci, że być musiał, no i musiał go zagrać Peter Cushing, a że Peter Cushing nie żyje... to trzeba było go odtworzyć. Ponoć Leia też była CGI, tu nie mogę uwierzyć, myślałem, że to jej córka gra albo ktoś :shock: .

Jest parę rzeczy, do których można się przyczepić, ale to mało znaczące szczegóły. Dyrektor ( :jez ) Krennic to świetny czarny charakter, ale moim zdaniem trochę zmarnowali jego potencjał i ma za mało czasu na ekranie.

Felicity Jones bym schrupał :) .

Przed nami epizod VIII, ale coś mi się wydaje, że spin-offy będą ciekawsze od głównego nurtu. Jeśli młody aktor da radę i nie będzie nieudolnie udawał Harrisona Forda, to nawet spin-off o Hanie Solo może być dobry.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2016 22:21 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2346
Lokalizacja: Pabianice
Obrazek

:(

2016, skończ już...

PS:

I tak z datą śmierci najlepiej wyskoczył George Michael...

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 sty 2017 00:17 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
SPOILERY O ROGUE ONE!

.
.
.
.
.

Co do CGI w Rogue One to Tarkin wyglądał świetnie, a Leia strasznie sztuczna - jej twarz wydawała się duża i spuchnięta.

Ogólnie nowy film ze Star Warsów to zdecydowanie NAJLEPSZY film z tej marki. Serio. Rogue One łączył wszystko co najlepsze w starej i nowej trylogii - swoisty minimalizm i pewien "mrok" (mimo baśniowości) starych filmów oraz rozmach i widowiskowość nowych. Pomiędzy głównymi bohaterami (mam tu na myśli Jyn i kapitana Cassiana, którzy byli świetni) - nie było mdłego wątku miłosnego, nowy robot nie był podróbą CP30, Krennic wypadł bardzo dobrze (szczególnie jego sceny z Tarkinem), było czuć ucisk Imperium oraz siłę Rebelii, piękne i oryginalne miejsca akcji, a nie powielanie starych schematów, wszystko wyglądało miodnie i realistycznie. Na plus także siedziba Vadera oraz to, że końcowa bitwa miała ciekawy i niesztampowy przebieg. Szkoda tylko, że Mads był tak mało na ekranie i nie zobaczyliśmy samego Imperatora. No i ślepy chińczyk wkurzał mnie ze swoją mantrą.

Z chęcią zobaczyłbym jeszcze raz, po odświeżeniu starej trylogii, aby być może łatwiej wyłapać smaczki, które nie były tak oczywiste jak młoda Leia czy CP30 z R2D2.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2017 20:50 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2346
Lokalizacja: Pabianice
Leia jest tylko przez chwilę i ciężko się przyjrzeć, według mnie było ok.

Przy okazji, mamy już tytuł VIII epizodu.

Obrazek

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 mar 2017 23:57 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1602
Lokalizacja: Dno Piekieł
https://www.youtube.com/watch?v=h5k_cd288P8

Lepsza historia miłosna niż jakikolwiek współczesny romans :))

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 maja 2017 20:02 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2346
Lokalizacja: Pabianice
Obcy: Przymierze, już trailer podpowiadał jaki ten film będzie i niestety taki właśnie jest, szkoda.

Mam wrażenie, że albo Ridley Scott sam nie wiedział do końca co chce zrobić, albo chciał opowiedzieć inną historię, ale wytwórnia na nim wymusiła, żeby na siłę wcisnął tam ksenomorfa. Prometeusz cieszył się umiarkowanym uznaniem, ale pomijając trochę głupot wprowadził ciekawe wątki i można było to fajnie rozwinąć, Przymierze większość wątków Prometeusza spuszcza w klozecie i część zamyka "na odwal się", a część jeszcze bardziej gmatwa.
Początek filmu jest zachęcający, zarówno prolog z Davidem i Weylandem, jak i sceny na statku, później robi się coraz gorzej, film miota się między ambitniejszym kinem s-f a strzelanką i krwawym horrorem klasy B. Ratuje go przede wszystkim scenografia, muzyka i Michael Fassbender w roli androidów Davida i Waltera, szczególnie wątek Davida jest ciekawy, ale co z tego jak cała reszta nie trzyma się kupy. Film powtarza wszystkie błędy Prometeusza, czyli dziury w scenariuszu, beznadziejnie idiotyczne postacie i bzdurne mieszanie w uniwersum Aliena, powraca czarna maź i człowiek się dziwi dlaczego raz niszczy tkankę istot, raz zmienia człowieka w zombie, innym razem tworzy w macicy kobiety jakiegoś kalmara, a jeszcze innym gnieździ się w uchu co prowadzi do tego, że wyłazi z nas mały paskudny neomorf (nowy rodzaj aliena), jedno wielkie WTF. Przymierze nie jest też bezpośrednim prequelem 8 pasażera Nostromo bo nijak się z nim nie zazębia a nawet wydaje się z tym filmem sprzeczny.

Sam ksenomorf i jego przedstawienie w filmie to kolejna porażka, w pierwszym Obcym naprawdę przerażał, na ekranie widzieliśmy go krótko ale za to jakie to były chwile. Tutaj mamy całkowicie wygenerowane komputerowo, skaczące stwory, żadnej subtelności, praktycznie od początku w pełnej krasie, nie robi to wrażenia (już trailer zapodał nam CGI-ksenomorfa "na talerzu") i niestety wygląda sztucznie. Przedstawiona w filmie geneza ksenomorfa też budzi wątpliwości, a scena z Davidem podnoszącym ręce i małym alienkiem w odpowiedzi podnoszącym łapki, która miała być chyba mrocznym nawiązaniem do Frankensteina, wyszła raczej komicznie.

Jest kilka rzeczy, które mi się podobały, przykro to jednak mówić, ale Ridley Scott oraz scenarzyści zarżnęli w tym filmie cały klimat Obcego.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lip 2017 16:25 
Strażnik Glifów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 maja 2003 16:58
Posty: 3735
Lokalizacja: Lublin
Wczoraj obejrzałem nowego Spider-Mana. Nawet niezły, ale mam kilka zastrzeżeń:
1. Luzacka ciocia May. zachowywała się raczej jak nastolatka, a nie jak ta z komiksów. Świadczy o tym dobitnie jej ostatnia kwestia: "What the f...".
2. Flash. Został przedstawiony jako Latynos w dodatku mniejszy od Petera.
3. Czarny Shocker.
4. Grand finale. Mary Jane (MJ). W filmie jest ona mulatką o imieniu Michelle :shock:

_________________
Tomorrow comes tomorrow goes
But the cloud remains the same
Wonder why he’s feeling down
Tears of a clown
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 887 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 32, 33, 34, 35, 36  Następna strona

Teraz jest 22 lis 2017 04:51


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj: