Zaloguj | Zarejestruj








Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 874 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34, 35  Następna strona

Jakie gatunki filmów preferujesz?
Komedie 21%  21%  [ 25 ]
Wojenne 10%  10%  [ 12 ]
Trillery 5%  5%  [ 6 ]
Horrory 31%  31%  [ 37 ]
Przygodowe 5%  5%  [ 6 ]
Dramaty 10%  10%  [ 12 ]
Obyczaje 0%  0%  [ 0 ]
Romansy :P 1%  1%  [ 1 ]
Opery mydlane :] 1%  1%  [ 1 ]
Inne 16%  16%  [ 19 ]
Liczba głosów : 119
Autor Wiadomość
PostNapisane: 06 mar 2014 01:02 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2322
Lokalizacja: Pabianice
Też obejrzałem "Grawitację" i film zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, trzyma w napięciu i dobrze pokazuje jakim nieprzyjaznym i nienaturalnym dla człowieka środowiskiem jest przestrzeń kosmiczna. Oscary się należą, ogólnie za niebanalne podejście do tematu, podobnego filmu raczej nie widziałem.

Co do Oscarów:

Obrazek

Nie widziałem jeszcze ani "Wilka z Wall Street" ani "Witaj w klubie", więc ciężko mi oceniać kto bardziej zasłużył. DiCaprio powinien w końcu dostać Oscara, już kilka razy mu się należało (już za "Co gryzie Gilberta Grape'a" powinien dostać!), z drugiej strony McConaughey po epizodach z głupawymi komediami romantycznymi ma ostatnio same zajebiste role (według mnie telewizyjna nagroda Emmy za "True Detective" murowana!).

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 03:07 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2012 23:07
Posty: 195
Lokalizacja: "Piła Bojowa"
Obejrzałem dni temu "Wilka z Wall Street". Film jest naprawdę świetny, ale strasznie się dłuży(niecałe 3 godziny). Uprzedzam, że to nie jest recenzja... Nie umiem pisać ^^

Postać Jordana jest nie tylko dobrze stworzona, ale też świetnie zagrana. Spodziewałem się tego po Leosiu :) Co do postaci drugoplanowych: większość z nich też jest super, ale niektóre mi po prostu nie przypadły do gustu(np. gupi egoista Donnie, czy Naomi)

Przez większą część filmu szczerze się śmiałem. Humor czasem jest wysokich, a czasem niskich lotów, ale w moim guście. Szczególnie pamiętam sceny z próbą przekupstwa na statku i wyniki prowadzenia samochodu po Lemmonie ^^.

W sumie, to 9/10


Pytanie do was: podpowiecie mi jakieś tytuły filmów, które pozostawiają widza w mindfucku? :-D Mam na myśli filmy w stylu Inception, Fight Club, Shutter Island itp. hmmm... W dwóch wymienionych gra DiCaprio, zabawne.

_________________
Przemoc jest wizytówką amatorów... i Mechanistów.

Fáilte, Sláinte, Póg mo thóin!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 10:02 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sty 2005 10:16
Posty: 2509
Lokalizacja: Statua postępu
Maklo napisał(a):
Pytanie do was: podpowiecie mi jakieś tytuły filmów, które pozostawiają widza w mindfucku? :-D Mam na myśli filmy w stylu Inception, Fight Club, Shutter Island itp...

Ostatnio odświeżyłem sobie pamięć oglądając Prestiż. Film o dwóch rywalizujących ze sobą iluzjonistach. Film o tyle dobry, że nie skupia się na efektach specjalnych (w końcu to film o magii), a na intrydze (w sumie to dwóch) jakie stosują wobec siebie dwaj główni bohaterowie.
Jeśli ktoś jakimś cudem jeszcze nie oglądał filmu, to serdecznie zachęcam do obejrzenia.

_________________
Kupię Azjatkę - najlepiej Japonkę (może być używana)

Suma całkowitej ilości Informacji we Wszechświecie jest stała i jest równa 0 (zero)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 11:10 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2012 23:07
Posty: 195
Lokalizacja: "Piła Bojowa"
Dzieki, obejrzę. Twój opis mi coś przypomina. Widziałem kiedyś jakiś tralier, czy wycinek z filmu, gdzie dwóch iluzjonistów/magików biją się w jakimś mieszkaniu i wykorzystują do tego przy okazji swoje sztuczki(np. gołąb z rękawa w twarz przeciwnika, żeby go zdekoncentrować). To jest ten film? Jeżeli nie, to czy ktoś zna tytuł?

_________________
Przemoc jest wizytówką amatorów... i Mechanistów.

Fáilte, Sláinte, Póg mo thóin!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 11:14 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4489
Lokalizacja: Radlin
Leming napisał(a):
Ostatnio odświeżyłem sobie pamięć oglądając Prestiż.

Także polecam. Super gra Jackman'a oraz Bale'a, film się nie dłuży i ma zaskakujący finał. EDIT: W podobnym tonie jest też "Iluzjonista". Jeśli Prestiż komuś odpowiada, to ten film także powinien ;)

Maklo napisał(a):
Pytanie do was: podpowiecie mi jakieś tytuły filmów, które pozostawiają widza w mindfucku? :-D Mam na myśli filmy w stylu Inception, Fight Club, Shutter Island itp.

Z filmów sci-fi mogę polecić: Mr.Nobody, Moon, Pandorum, Cargo.

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 12:22 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sty 2005 10:16
Posty: 2509
Lokalizacja: Statua postępu
Maklo napisał(a):
...Widziałem kiedyś jakiś tralier, czy wycinek z filmu, gdzie dwóch iluzjonistów/magików biją się w jakimś mieszkaniu i wykorzystują do tego przy okazji swoje sztuczki(np. gołąb z rękawa w twarz przeciwnika, żeby go zdekoncentrować). To jest ten film? Jeżeli nie, to czy ktoś zna tytuł?

Mówisz o innym filmie. Zapewne masz na myśli Now You See Me, film z zeszłego roku. Bardzo dobry film, aczkolwiek bardziej nastawiony na akcje (i sztuczki robione komputerowo).

"Iluzjonista", także polecam ten film.

_________________
Kupię Azjatkę - najlepiej Japonkę (może być używana)

Suma całkowitej ilości Informacji we Wszechświecie jest stała i jest równa 0 (zero)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 14:04 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1592
Lokalizacja: Dno Piekieł
A ja polecam filmik, który akurat sobie wczoraj odświeżyłam. Mowa o starym, dobrym Harrym Angelu. Głównym bohaterem jest detektyw (tytułowy Harry), który zostaje wynajęty przez tajemniczego jegomościa w celu odkrycia losów i miejsca pobytu Johnny'ego Favorite'a, piosenkarza, który w czasie wojny został ranny, straumatyzowany i przeniesiony do szpitala psychiatrycznego... z którego wkrótce potem zniknął bez śladu (choć lekarz fałszował jego obecność jeszcze przez dwanaście lat). Niewiele więcej mogę powiedzieć o fabule bez spoilerowania, więc zostawię to Wam do odkrycia. Jednak mindfuck gwarantowany (och, no dobrze, przyznaję, w roku 1987 mogło to robić większe wrażenie. Dziś jesteśmy zepsuci natłokiem filmów poruszających podobną tematykę, niemniej dobrze wiedzieć, od czego się zaczęło).

Co tu dużo mówić, film jest świetnie zrobiony, cholernie klimatyczny i mimo że akcja rozwija się powoli, a przeplatają ją sceny jak ze snu i mnóstwo pozornie nieistotnych ujęć (np. pojawiające się co jakiś czas wiatraki), to film nie nudzi. W przeciwieństwie do produkowanych dzisiaj, naładowanych akcją, wybuchami, pościgami i infantylnymi dialogami wymiotów holiłudu :P

W dodatku w przeciwieństwie do wielu innych, film zyskuje podczas drugiego oglądania, gdy zamiast śledzić fabułę można się skupić na rozszyfrowywaniu symboliki i próbach zrozumienia znaczenia pewnych działań głównego bohatera. Jest nad czym się zastanawiać ;)

Ogólnie: polecam.

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 14:19 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2012 23:07
Posty: 195
Lokalizacja: "Piła Bojowa"
Flavia napisał(a):
A ja polecam filmik, który akurat sobie wczoraj odświeżyłam. Mowa o starym, dobrym Harrym Angelu. Głównym bohaterem jest detektyw (tytułowy Harry), który zostaje wynajęty przez tajemniczego jegomościa w celu odkrycia losów i miejsca pobytu Johnny'ego Favorite'a, piosenkarza, który w czasie wojny został ranny, straumatyzowany i przeniesiony do szpitala psychiatrycznego... z którego wkrótce potem zniknął bez śladu.


Brzmi jak Darkness Within: In Pursuit of Loath Nolder. Prawie identyczna sprawa :D Widzę, że twórcy mieli inne inspiracje, oprócz Lovecrafta. Offtopicowo, grę polecam, ale w drugą część nie grałem.

_________________
Przemoc jest wizytówką amatorów... i Mechanistów.

Fáilte, Sláinte, Póg mo thóin!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 14:56 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4489
Lokalizacja: Radlin
A ja może zaproponuję taką zabawę w wasze najlepsze, najbardziej zapamiętane przez was sceny/cytaty z filmów i od razu poproszę wrzucać linki do tych fragmentów. Może być też krótki opis, dlaczego tak a nie inaczej wybraliście oraz oznaczenie czegoś spoilerem jeśli jakiś fragment zanadto zdradza szczegóły fabularne. Może przez to zaciekawię/zaciekawicie się jakimś filmem, który mi/wam umknął. To ja zacznę żeby pokazać o co mi chodzi:

1. Terminator o ludzkiej naturze. Żadne tam "I'll be back" ani "Hasta la vista, baby". Moim zdaniem esencja Terminatora ;)
2. Zniszczmy sobie dżunglę, czyli najlepiej pamiętana przeze mnie strzelanina, w której nikt nie zginął hehe Kwintesencja rozpierduchy ;)
3. [SPOILER]Zakończenie Vanilla Sky. Całkiem niezły mindfuck, no i "The Little Things...There's Nothing Bigger Is There?". Pięknie powiedziane.
4. Szarża Rohirrimów we Władcy Pierścieni. "DEATH!!!" - ciary na plecach za każdym razem. No i tak jakoś mi się z naszą husarią kojarzy. Piękna scena.
5. Znowu Władca się kłania, czyli rozmowa Gandalfa z Frodem o Gollumie. Polemika z takim ciężkim tematem jak eutanazja czy eugenika w kilku zdaniach. "Litość Bilba może zadecydować o losie wielu".
6. [SPOILER]Scena z telefonem w American Psycho. Bale w najwyższej formie - genialna gra aktorska. Prawdziwy psychol. Nigdy chyba tej sceny nie zapomnę.
7. [SPOILER]Nie mogło zabraknąć Tears In Rain z Łowcy Androidów. Przyznam szczerze, że to chyba moja "the best" scena. Wyrwana z kontekstu nie robi wielkiego wrażenia, ale po obejrzeniu całego filmu człowiek nie wie co powiedzieć. Android stał się bardziej ludzki od ludzi.
8. Scena Suo Gan + następująca zaraz po niej scena ataku myśliwców na obóz jeniecki w Imperium Słońca. Co wojna robi z ludźmi, zwłaszcza takimi młodymi. "I can't remember what my parents look like" - na tym zawsze mam "świeczki" w oczach ;)
9. Obój Gabriela, czyli scena z "Misji". Misjonarz zaczyna grać na oboju pośród dzikich plemion indian. Jak ktoś to na YT podsumował - to jest siła muzyki :)
10. I na koniec wyliczanki trzeba w końcu pożegnać się ze starymi bohaterami z dzieciństwa, czyli świetny cytat z końcówki Niezniszczalnych 2. Nie ma to jak satyra na samych siebie. Żegnajcie Arnoldy, Van Dammy, Sylwestry i Willisy. Miło było, naprawdę ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 16:03 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1592
Lokalizacja: Dno Piekieł
Maklo napisał(a):
Brzmi jak Darkness Within: In Pursuit of Loath Nolder. Prawie identyczna sprawa :D Widzę, że twórcy mieli inne inspiracje, oprócz Lovecrafta. Offtopicowo, grę polecam, ale w drugą część nie grałem.

Też grałam w jedynkę, ale wymiękłam przy tej zagadce, w której trzeba było jakieś kółka przekręcać i dopasować. Nie chciało mi się już z tym bawić... Zresztą gra ogólnie mnie nie zachwyciła, tyle że faktycznie te wątki lovecraftowskie miała porządnie poprowadzone.

Jeszcze co do filmów: Drabina Jakubowa, czyli film, który zainspirował Ciche Wzgórze ;) Główny bohater jest weteranem z Wietnamu, dręczonym przez PTSD, a także inne, mroczniejsze siły. Rozpoczyna śledztwo, mające na celu odkrycie sekretów pewnego eksperymentu, któremu, jak sądzi, poddano jego i jego kolegów. Szczegółów za bardzo nie pamiętam, bo oglądałam go jakiś czas temu, ale też był całkiem niezły pod względem klimatu i mindfucku.

Maveral - niezły pomysł, ja niestety za mało filmów oglądam, żeby się udzielić. Ale propozycje innych chętnie obadam ;)

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 16:41 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lip 2009 23:47
Posty: 236
Lokalizacja: Stonemarket
Harry Angel (Angel Heart) i Drabina Jakubowa (Jacob's Ladder) - Hell Yes!

Genialne filmy, szczególnie Drabina zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pełno tu psychologicznych "bomb" - wątki stanowiące studium tęsknoty, rozstania, rozpadu związku, choroby, depresji, kiepskiej pracy, utraty bliskiej osoby, narastającej paranoi, samotności i utraty poczytalności.

Film dołujący i ciężki, na tyle osadzony w problemach i lękach codzienności, że nawet takiego starego wyjadacza kina grozy jak niżej podpisany potrafi nieźle chwycić za serce.

_________________
"Nobody expects the Hammerite Inquisition-!!!-"
Wesoła TFU-rczość własna - http://doctorgurgul.deviantart.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 mar 2014 17:20 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2322
Lokalizacja: Pabianice
Maveral napisał(a):
A ja może zaproponuję taką zabawę w wasze najlepsze, najbardziej zapamiętane przez was sceny/cytaty z filmów i od razu poproszę wrzucać linki do tych fragmentów.


Ode mnie:

[SPOILER]Scena z kategorii "kult" - do tekstu o dwóch rodzajach ludzi (tymi z naładowaną bronią i tymi którzy kopią) nawiązano chociażby w Fallout 2 :) .

I jeszcze jedna z The Good,the Bad and the Ugly - niestety nigdzie nie mogę znaleźć oryginalnego nieprzerobionego fragmentu, ale sam sens pozostaje niezmieniony, Clint Eastwood jest w tym filmie po prostu kwintesencją zajebistości :wes .

Spacer po obrazach Van Gogha ze "Snów" Kurosawy - jest w tej scenie coś niesamowicie fajnego, szczególnie te ptaki na końcu, BTW: Samego Van Gogha zagrał w tym filmie Martin Scorsese.

Taniec Umy Thurman i Johna Travolty z "Pulp Fiction" - kolejna scena z kategorii "kult" :) . Co prawda u Tarantino można przebierać wśród zajebistych scen i cytatów (np. ten o napiwkach z "Wściekłych Psów", albo scena z "Włochami" z "Bękartów Wojny".

"I find your lack of faith disturbing" - jedna z najlepszych scen z "Gwiezdnych Wojen" :)

Gran Torino i "Get off my lawn" - Clint Eastwood jako obrońca amerykańskiej idei "mój dom, moja twierdza".

Monty Python i zamek z Francuzami - zawsze popuszczam ze śmiechu kiedy oglądam tę scenę, a jak jeszcze później zaczynają strzelać tymi zwierzętami... :tar .

Z polskich akcentów, to "Psy" i palenie teczek - ta scena mówi o końcu PRL-u i powstaniu III RP więcej niż niejedna rozprawa naukowa :) .

Znalazłoby się więcej filmów i scen, ale to może kiedy indziej wrzucę.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 10:36 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
Wczoraj oglądałem Django i ten film mnie zachwycił. Zacznę jednak od Kill Billa, którego nadrobiłem wcześniej. Kill Bill był dla mnie bardzo specyficznym filmem, początek mnie zaintrygował, potem mnie niemile zaskoczył (wyolbrzymiona brutalność), ale końcówka... Gdy już się wkręciłem, końcowa walka tak mi się podobała, a potem czekałem na resztę, że nawet nie zauważyłem napisów końcowych. I to takie "to już koniec? Przecież minęła dopiero niecała godzina!".

Po obejrzeniu Kill Billa chyba przywykłem do kina Quentina Tarantino, a raczej spodobało mi się. Uważam, że Django to arcydzieło! Świetna fabuła, aktorstwo mistrzowskie (trio Waltz-DiCaprio-Jackson wymiata! tego ostatniego nie poznałem przez cały film!). Stylowo praktycznie kopia Kill Billa, z tą różnicą, że Kill Bill był jeszcze bardziej specyficzny. Przekomiczny w niektórych momentach ("Jest frankofilem, ale proszę nie mówić po francusku. Nie zna go i zawstydzi go pan") i dotyka spraw rasizmu, który w Django był może trochę wyolbrzymiony, ale mi idealnie pasował. Ciekawe ile razy padło słowo "czarny", "czarnuch", "smoluch" itd. :)

Ja chcę więcej :cry: Znacie podobne filmy Tarantino? Ktoś podziela w ogóle moje zdanie?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 10:54 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4489
Lokalizacja: Radlin
Hadrian napisał(a):
Django[...]Ciekawe ile razy padło słowo "czarny", "czarnuch", "smoluch" itd.

Tutaj ani razu hahahaha posikany :D :))
BodomChild napisał(a):
[SPOILER]Scena z kategorii "kult" - do tekstu o dwóch rodzajach ludzi (tymi z naładowaną bronią i tymi którzy kopią) nawiązano chociażby w Fallout 2 .

A te przeciągnięte spojrzenia hehehe :D Piszesz: "Clint Eastwood jest w tym filmie po prostu kwintesencją zajebistości", ale mnie się wydaje, że on w każdym filmie gra kwintesencję zajebistości. Chyba tylko Chuck Norris jest twardszy ;)
BodomChild napisał(a):
Taniec Umy Thurman i Johna Travolty z "Pulp Fiction" - kolejna scena z kategorii "kult" . Co prawda u Tarantino można przebierać wśród zajebistych scen i cytatów (np. ten o napiwkach z "Wściekłych Psów", albo scena z "Włochami" z "Bękartów Wojny".

Pulp Fiction nigdy mnie nie porywał, choć kilka momentów miał fajnych, jak np. scena z hamburgerem. "Mmmm-hhhhh... this is a tasty burger!". Zawsze mnie to rozwala :D
BodomChild napisał(a):
Monty Python i zamek z Francuzami - zawsze popuszczam ze śmiechu kiedy oglądam tę scenę, a jak jeszcze później zaczynają strzelać tymi zwierzętami... .

Z Monty Python'a celowo nic nie wstawiałem, bo bym musiał co drugą scenę/gag wstawić :D JEDNAKŻE nie mogę się oprzeć, aby nie wstawić tego - polecam na zły humor, pomaga ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 18:39 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2322
Lokalizacja: Pabianice
Hadrian napisał(a):
Ja chcę więcej :cry: Znacie podobne filmy Tarantino? Ktoś podziela w ogóle moje zdanie?


Jak dla mnie "Django" jest za bardzo rozwleczony, nie mam nic do długich filmów, ale ten mi się strasznie dłużył, myślę, że skrócenie go wyszłoby mu tylko na dobre. Wkurza mnie też w nim stereotypowe przedstawienie Old South, ale to może tylko takie moje skrzywienie, bo ja zawsze byłem fanem amerykańskiego południa (oprócz niewolnictwa oczywiście). Ale w ogóle film jest dobry i aktorstwo pierwsza klasa. Z podobnych filmów Tarantino, to chyba "Bękarty wojny" powinieneś obejrzeć (o ile jeszcze nie widziałeś), rola Waltza tam to jest mistrzostwo świata, a i Brad Pitt daje radę. Ale i tak najlepsze filmy Tarantino to według mnie "Wściekłe psy" i "Pulp Fiction".

Kolejna dawka scen z filmów:

"The Thing" Carpentera - tak obrzydliwe, że aż fajne, dowód na to, że w latach 80. były lepsze efekty specjalne niż teraz (dzisiaj by nawalili tandetnego CGI-syfu).

Kolejny potworek - mały ksenomorf przychodzi na świat, naprawdę słodkie :wes , uwielbiam jak kręci tym łebkiem bez oczu i patrzy na wszystkich wokół :). Równie zacna jest parodia tej sceny w "Spaceballs" Mela Brooksa :jez .

Jeszcze coś ze "Star Wars" - scena z niszczycielem Imperium, ukazanie jego ogromu i w ogóle, kolejny dowód na to, że modele i makiety były lepsze od CGI

"Cinema Paradiso" i Widzę wyraźniej teraz, kiedy jestem ślepy - wspaniała kwestia ze wspaniałego filmu

Pułkownik Kwiatkowski i jego reakcja na nagie piersi ukochanej :) - piękna scena, i to potknięcie :) , oczywiście nie da się znaleźć nieocenzurowanej wersji z cyckami Dancewicz, głupi świętoszkowaty jutub :? .

EDIT:

Jak mogłem zapomnieć o tym - http://www.youtube.com/watch?v=Ud9whSoWfn4 , w sumie głupie ale mnie bawi :)

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 21:12 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 lip 2009 18:15
Posty: 1326
Lokalizacja: Tarnów
Moim zdaniem Django jest dobry do śmierci Candiego. Dalsza część filmu jest tak prymitywna, naiwna i przewidywalna, że ledwo co skończyłem oglądać go oglądać. Wiem, że krwawa jatka jest typowa dla Tarantino, ale scena w którym wychodzi masa uzbrojonych ludzi, strzela tysiące razy do jednego celu (oczywiście nie trafiając) i z tym samym uporem, bez żadnej taktyki czy obmyślenia (pomimo ogromnej ilości trupów) idzie na rzeź by czarny rozwalił ich jeden po drugim jest po prostu głupia. Tym bardziej, że kiedy nareszcie uda im się go uchwycić to...dają mu przeżyć. Najgorsze jest to, że pomimo zabicia Bogu ducha winnych ludzi (teraz już nie pamiętam dokładnie ilu, ale przynajmniej 3), robi się z niego bohatera. Jak już wspomniano Djagno pod wieloma względami jest świetny (jak chociaż aktorstwo), ale przez większość filmu miałem wrażenie, że reżyser stworzył go by pokazać jak to czarny wyżywa się na białych, co w końcu staje się kwintesencją tego tytułu.

_________________
Człowiek żyje by być szczęśliwy
Szczęście zaś to tylko chęć życia
Jesteśmy więc po to by chcieć tu być
Bo oprócz trwania nie mamy nic innego


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 21:32 
Paser
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2012 23:07
Posty: 195
Lokalizacja: "Piła Bojowa"
Podzielę się jedną sceną, którą niesamowicie uwielbiam i do której często wracam :D

Śmierć Frecka z filmu Scanner Darkly(Przez Ciemne Zwierciadło). Strasznie mi się podobają w tym filmie zdjęcia. Najpierw nakręcili film, a następnie przerobili to tak, żeby wyglądał na animowany ^^ No i jest jeden z moich ulubionych aktorów- Keanu Reeves.

_________________
Przemoc jest wizytówką amatorów... i Mechanistów.

Fáilte, Sláinte, Póg mo thóin!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 22:51 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2322
Lokalizacja: Pabianice
Daweon napisał(a):
Wiem, że krwawa jatka jest typowa dla Tarantino, ale scena w którym wychodzi masa uzbrojonych ludzi, strzela tysiące razy do jednego celu (oczywiście nie trafiając) i z tym samym uporem, bez żadnej taktyki czy obmyślenia (pomimo ogromnej ilości trupów) idzie na rzeź by czarny rozwalił ich jeden po drugim jest po prostu głupia.


Według mnie ta scena była akurat zgodna z konwencją tego filmu, filmy Tarantino z założenia mają być trochę niepoważne :) .

Daweon napisał(a):
ale przez większość filmu miałem wrażenie, że reżyser stworzył go by pokazać jak to czarny wyżywa się na białych, co w końcu staje się kwintesencją tego tytułu.


Przyznam, że też mnie to trochę odrzucało, mój mały ukryty rasista chyba nie lubi jak Murzyn rozwala białych :wes . A tak w ogóle to specjalnie nie przepadam za Jamie Foxxem, więc brakło i sympatii do głównego bohatera.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2014 23:03 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 lip 2009 18:15
Posty: 1326
Lokalizacja: Tarnów
BodomChild napisał(a):
Przyznam, że też mnie to trochę odrzucało, mój mały ukryty rasista chyba nie lubi jak Murzyn rozwala białych . A tak w ogóle to specjalnie nie przepadam za Jamie Foxxem, więc brakło i sympatii do głównego bohatera.


W każdym z nas jest choć cień rasizmu, ale ja nie zarzucam filmowi, że to akurat czarny bije białych, a nie na odwrót, tylko, że Tarantino sam narzucił taki podział. To czy ktoś jest czarny, czy biały decyduje kto jest dobry, a kto zły. Są tylko dwa wyjątki: zły Jackson i dobry Shultz, resztę można bez problemu wsadzić do jednego z dwóch worów, co z resztą widać, po czynach głównego bohatera - czarni mogą przeżyć, a reszta do piachu.

_________________
Człowiek żyje by być szczęśliwy
Szczęście zaś to tylko chęć życia
Jesteśmy więc po to by chcieć tu być
Bo oprócz trwania nie mamy nic innego


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 mar 2014 00:32 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2322
Lokalizacja: Pabianice
Filmy Tarantino nie mają nikogo umoralniać, ani dawać żadnej nauki, czy pokazywać jakichś subtelności. Być może postanowił, że pokaże białych jako degeneratów, bo tak (chociaż tu trochę wychodzi ta biała liberalna poprawność polityczna), a z głównego bohatera zrobi czarnego rasistę, który rozwala wszystkich jak leci, bo jest wkurzony. To jest reżyser, w którego filmie bohater wesoło tańcząc obcina policjantowi ucho, a następnie chce go podpalić żywcem (swoją drogą też mega dobra scena :) ), nie wiadomo co mu siedzi we łbie, całkiem normalny to on nie jest, wystarczy spojrzeć na tą mordę :wes :

Obrazek

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 maja 2014 20:18 
Strażnik Glifów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 sie 2003 22:05
Posty: 3170
Lokalizacja: Zwoleń
Godzilla 2014 - 10/10
Why?
- prowadzenie fabuły, napięcie
- zdjęcia/3D (nie przepadam za 3d ale tu było ostro, jasno i naturalnie, pierwszy raz mnie to nie męczyło)
- brak typowych denerwujących scen i patosu; brak niepotrzebnego w tym gatunku dowcipu rozmywającego napięcie (jak u Emmericha)
- efekty
- brak gwiazd w tym przypadku jest zaletą, tzn. była jedna ;)
Słowem, absolutnie nie mam się do czego przyczepić ale bardzo jestem ciekaw czego czepią się malkontenci.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 maja 2014 10:54 
Poganin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 mar 2009 14:17
Posty: 716
Lokalizacja: Bytom
A miałem sobie Godzillę odpuścić. :P No to ruszam do kina.

_________________
Człowiek, który uczy się tylko tego, co inni już wiedzą, podobny jest w ignorancji do osoby, która nie uczy się w ogóle.        ~Kronika Pierwszego Wieku


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 maja 2014 09:57 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4489
Lokalizacja: Radlin
Bylem wczoraj na "X-Men: Przeszłość, która nadejdzie". Typowy X-men, czyli dużo akcji, efektów, aktorzy znani z poprzednich części i raczej niezbyt skomplikowana fabuła. Bawiłem się dobrze, więc film spełnił swoje zadanie ;) Nurtuje mnie tylko jedna kwestia, bo chyba czegoś nie zrozumiałem. Przyszłość, która została wymazana (ta w której ludzie oraz mutanty dostawali po tyłkach od tych robotów) została zapamiętana przez Xaviera oraz Wolverina. Jakim cudem Wolverine przypomniał sobie o niej po laaatach, kiedy już uczył w szkole X-menów historii? Xavier coś tam palnął "w końcu wróciłeś", sugerując, że teraz Wolverine jest tym, który w alternatywnej rzeczywistości przeniósł się w czasie. To co on (Wolverine) przez poprzednie lata miał amnezję? Rozumiem, że wyłowiono go z tej rzeki i co dalej? Wolverine i stracona pamięć? Czemu zatem Xavier, który cały czas pamiętał alternatywną rzeczywistość mu o niej nie powiedział? Dla mnie to jakieś dziwne jest i nie ogarniam tego. Albo jest to "kwiatek" scenarzystów, albo ja coś pominąłem.

Poza tym dla fanów Star Trek'a, a za takiego się uważam, puszczono oczko w tym filmie. To, że Xaviera gra ten sam aktor, który grał kapitana Picarda nikogo już nie dziwi, ani nie rusza. Natomiast w jednej scenie bohaterowie znaleźli się w takim pomieszczeniu z monitorami, na których odbierali "wszystkie trzy kanały dostępne w kraju" (w latach sześćdziesiątych trzy stacje telewizyjne, to widać musiało być dużo ;) ). Na jednym z monitorów, za plecami gadającego bohatera, leciał... Star Trek: The Original Series, a konkretnie widać było twarz kapitana Kirka ;)

Jeśli ktoś był niezdecydowany, czy iść na ten film, to mogę go z czystym sumieniem polecić. Rozrywka zapewniona w 100%, nie będziecie się nudzili ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2014 14:10 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1592
Lokalizacja: Dno Piekieł
Ostatnio moja niechęć do czegokolwiek znów pchnęła mnie w ramiona kina. Oczywiście, adekwatnego do mojego nastroju, czyli... filmów Marvela.
Na pierwszy ogień poszedłThor. O ile film głupiutki, a sam wątek główny strasznie mdły, o tyle absolutnie zachwyciła mnie postać Lokiego. Większość przeciwników w tego typu filmach to jakieś płaskie, pozbawione wyrazu kalki z kalk, z bzdurnymi historyjkami, mającymi wyjaśnić, dlaczego są źli. Loki jest jednym z niewielu, którego motywy mogłam zrozumieć i nawet mu trochę współczuć.
...
No i co tu ukrywać, śliczny jest *^^* W zupełności rozumiem jego popularność w fanfikach. Czego nie rozumiem, to popularności w tych samych fanfikach Thora, no ale nie czarujmy się - film nie pozostawił fankom zbyt wielu opcji (imion tych thorowych przydupasów nawet za pierwszym razem nie wyłapałam). Chyba czas się przenieść do fandomu Avengersów... Co przypomina mi, że w sumie ten film też mogłabym obejrzeć (po raz drugi), bo z pierwszego seansu niewiele pamiętam.

Obejrzałam za to drugiego i trzeciego Iron Mana. O ile pierwszy był dość sympatyczny, miał nawet jedną scenę, do której lubię sobie wracać jak mi się bardzo nudzi, a tyle kolejne były dość... meh. Tzn. drugiego jeszcze się dało oglądać, ale trzeci zupełnie do mnie nie przemówił. Problemy psychiczne Tony'ego mnie nie przekonały, ręcznej roboty bronie raczej rozśmieszyły, a główny wątek za bardzo przywodził na myśl Iniemamocnych.
Jedyna scena, która zapadła mi w pamięć z obu części to ta, kiedy Ten Zły z IM2 podchodził, machając groźnie elektrycznymi batami do dwójki superbohaterów, stojących po kostki w jakimś syfiastym strumyczku. A dwie z postaci na obrazku to ponoć geniusze fizyki...

...

No dobra, dobra. Przyznaję. W mojej ostatniej fazie kinomaniaka znalazło się miejsce na bardziej ambitne rzeczy. Tym razem padło na Serbski film. Opowiada on o losach pewnego gwiazdora porno, który bardzo chce się wycofać z interesu, ale dostaje ofertę zagrania w pewnym artystycznym dziele, za którego gaża pozwoli jemu i rodzinie przeżyć w spokoju do końca dni. Oczywiście, artystyczne dzieło okazuje się czymś gorszym, niż najgorsze porno i prowadzi naszego gwiazdorka w miejsca, gdzie nigdy nie chciałby się znaleźć.
Ogólnie wszyscy zgadzają się co do tego, że film jest czymś więcej, niż bardzo niesmacznym horrorem, choć nikt za bardzo nie wie, czym dokładnie. Reżyser upiera się, że chodzi o metaforę poprawnego politycznie serbskiego (i europejskiego) kina. Czytając komentarze na Filmwebie co i rusza natrafia się na teorie o tym, jak reprezentuje upadek człowieka, to ile jesteśmy w stanie zrobić dla pieniędzy i jak szybko doprowadzi nas to do zagłady. Mam wrażenie, że nikt z tych geniuszy nie usłyszał ani jednej linijki dialogu w tym filmie. A przecież Vukmir mówi wyraźnie, o co mu chodzi.
O życie. I coś w tym jest. Bo czy prawdziwe życie tkwi w siedzeniu na kanapie, z żoną i synkiem, topieniu kolejnych dni w szklaneczkach żytniej i wykorzystywaniu topniejących oszczędności? Czy może... gdzie indziej? W krwi, ślinie, spermie? Które jest bardziej prawdziwe? Które jest bardziej... ludzkie? Które jest czegokolwiek warte?
A może ja jestem po prostu przedstawicielką tej zgniłej, europejskiej kultury, która dawno zapomniała, co to są uczucia i musi je kupować na DVD?
Albo to tylko znów mój spleen, który przejdzie za parę tygodni, jak wszystkie poprzednie i znów będę czuła, że żyję nie zabijając przy tym nikogo (i nie ginąc, daj Cthulhu).
Albo po prostu nawrót depresji. Ech, tak, to chyba to.

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lip 2014 17:35 
Egzekutor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 maja 2012 14:34
Posty: 1592
Lokalizacja: Dno Piekieł
Only Lovers Left Alive.

Do obejrzenia filmu skłoniły mnie dwie rzeczy: boski Tom Hiddleston (no co?!) i wampiry.

Tak, lubię wampiry. Wiem, że od kilku lat przyznawanie się do tego to trochę obciach, ale to nie mój problem. Jak na porządnego hipstera przystało, lubiłam wampiry zanim stały się cool (i fabulous) i nie zamierzam zmienić swoich sympatii dlatego, że teraz muszę je dzielić z grupką nieletnich oszołomów.

Na szczęście OLLA przywraca krwiopijcom dawny splendor. Jest ciężki mroczny, klimatyczny, trochę artystyczny i większość oszołomów odrzuci po kwadransie. Ale do rzeczy...

Obraz... tak, to dobre słowo. To w zasadzie obraz rozciągnięty do dwóch godzin, scenka rodzajowa z życia nieśmiertelnych. Akcji tu niewiele, fabułę da się streścić w dwóch zdaniach, a bohaterowie nie przechodzą żadnej znaczącej metamorfozy, nie odbywają "podróży", która dla wielu jest wyznacznikiem dobrej historii. Owszem, jeden z nich przeżywa pewien kryzys, a potem z niego wychodzi, ale ja odniosłam wrażenie, że to nie tyle zmiana, co kontynuacja. W końcu po tylu latach (wiekach? mileniach?) istnienia, można chyba założyć, że wszystko się już przeżyło, wszystko już było, wszystko jest znane. Co zresztą może być jedną z przyczyn frustracji głównego bohatera. A jednak znajdzie się coś, dla czego warto przetrwać kryzys i kontynuować życie w mroku... Nie powiem Wam co. Wystarczy spojrzeć na tytuł :roll:

Tak więc: nie najoryginalniejsze przesłanie, powolna akcja. Czy warto więc obejrzeć ten film? Cóż... Mnie zauroczył. Klimatem głównie, gęstym i lepkim jak dobrze odleżana krew. Oszczędne, ciepłe oświetlenie, dekadencki wystrój wnętrz, powolne kadry, fenomenalna wręcz muzyka. Nie powiem, podobało mi się również przedstawienie wampirów, nawiązujące do bardziej romantycznych tradycji, a jednak wpasowane w realia dwudziestego pierwszego wieku. I bez powtarzania szkoły po raz dziesiąty, dziękuję bardzo. Aktorstwo trudno ocenić - jak powiedziałam, postacie nie przeżywają wielkich uniesień ani nie przechodzą metamorfozy, a więc aktorzy nie dostali wielkiego pola do popisu. Powiem tyle, że Tom mnie przekonał, za to Tilda wypadła jakoś bez wyrazu. Postacie poboczne były w porządku. Raziło mnie tylko trochę nadużywanie przekleństw, momentami wychodziło to nieco sztucznie.

Podsumowując: film do smakowania raczej i namysłu, niż uniesień serca czy akcji rodem z Blade'a i Hellsinga. Gdybym miała do czegokolwiek go porównać, przywołałabym Wywiad z wampirem, tylko bardziej artystyczny i enigmatyczny (w przeciwieństwie do Wywiadu, pokazuje wycinek życia, a nie jego całość - nawet wiele kwestii, które w innych dziełach zostałyby uznane za ważne, tutaj po prostu pominięto, jak np. wiek bohaterów czy relacje Evy z "siostrą"). To jednak dzieło specyficzne i nie jestem pewna, czy mogę z czystym sumieniem polecić je każdemu. Większość zapewne się znudzi lub zniechęci, gdy skończy seans nie będąc mądrzejszymi, niż na początku. A jednak mnie zafascynował i zauroczył i chyba oficjalnie dołącza do grona moich najulubieńszych. Więc jeśli kiedykolwiek poczujecie się przytłoczeni tym całym światłem, szczęściem i dobrem dookoła, polecam po niego sięgnąć.

_________________
Heroes are so annoying.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 874 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34, 35  Następna strona

Teraz jest 22 cze 2017 23:18


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron