Thief Forum
http://thief-forum.pl/

Ulubiona potrawa.
http://thief-forum.pl/viewtopic.php?f=2&t=4997
Strona 4 z 4

Autor:  eLPeeS [ 08 maja 2014 21:52 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

hurr napisał(a):
Ukończyłeś Insanity?

Powiedziałbym, że tak ale to nie do końca byłaby prawda. W sumie to bym łgał ;) Zabrakło mi 5 dni. Rozwaliłem sobie stawy kolanowe, że przez tydzień ledwo łaziłem i potem jeszcze przez miesiąc wolałem unikać biegania czy ich przeciążania o kontuzji lewego nadgarstka nie wspomnę (i nie miało to związku z oglądaniem redtube jak można by podejrzewać :P:). Generalnie dobry trening. Zajefajne kardio i ogólnie już po tygodniu poprawia się chyżość, gibkość (człowiek czuje się niczym pantera ;)) itp. ale ilość czasu jaki to absorbuje jest masakryczna. Generalnie z 3 godziny dziennie przewalone na stosownie diety plus godzina na ćwiczenie. Heh. Nie przy moim stylu życia - praca -> kawa -> praca -> kawa-> praca -> kawa -> gorzałka -> sen (zapętlić) ;)

Autor:  Flavia [ 08 maja 2014 21:57 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

eLPeeS napisał(a):
Jak tak można żyć - bez chemii, glutenów, cholesterolu, smaku ;)

Wypraszam sobie te insynuacje! :)) Moje jedzenie jest bardzo smaczne (czytaj: zazwyczaj przesmaczone, bo nie umiem używać przypraw i zawsze daję ich za dużo), do smażenia używam smalcu gęsiego (sam cholesterol, według naszych speców od zdrowia i siedmiu boleści), chemii mam dość w słodyczach, z których NIE zrezygnuję. Wywaliłam tylko z diety rzeczy, których nie lubię bądź nie potrzebuję. I mi jest przez to lepiej.
Zresztą, jak pisałam, nie jest to super restrykcyjna dieta - do takich się nie nadaję.

eLPeeS napisał(a):
A na zdrowy i pożywny obiad najlepsza jest polędwica wieprzowa w sosie sojowym z warzywami chińskimi i makaronem ryżowym :P:

Wywal makaron ryżowy i będzie git :P:

hurr napisał(a):
Mięso w nadmiarze też może szkodzić. Najzdrowszy jest umiar ;)

Czy ja wiem? Innuici jedzą wyłącznie produkty pochodzenia zwierzęcego i żyją, wolni od wielu chorób, które dręczą nasze opętane obsesją zdrowego trybu życia społeczeństwo. Z drugiej strony - wegetarianie i weganie też ponoć żyją całkiem dobrze, są sprawni, wiecznie młodzi i co tam jeszcze. O suplementacji nie wspominają. W sumie sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć - za dużo informacji, a każda kolejna przeczy wszystkim poprzednim. Jedyne, co wydaje mi się teraz sensowne to... konsekwentność. I nie mieszanie różnych rodzajów pokarmów (np. kotlet z surówką i ziemniaczkami :P ). Jeden posiłek na mięso, drugi - na warzywa, trzeci - owoce. Ciekawam, co z tego wyjdzie...

Autor:  eLPeeS [ 08 maja 2014 22:11 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

eLPeeS napisał(a):
Moje jedzenie jest bardzo smaczne (czytaj: zazwyczaj przesmaczone, bo nie umiem używać przypraw i zawsze daję ich za dużo), do smażenia używam smalcu gęsiego (sam cholesterol, według naszych speców od zdrowia i siedmiu boleści), chemii mam dość w słodyczach, z których NIE zrezygnuję.

To ja bym powiedział - odstaw rozszerzony zestaw przypraw i pozostań przy podstawowych - świeżo mielona sól morska i pieprz czarny. Bardzo często to tylko wystarcza. Resztę smaku niejednokrotnie dają same składniki. Poza tym dwa słowa - świeże zioła. Ja jeszcze nie przedawkowałem nigdy w żadnej potrawie świeżej mięty, bazylii, pietruszki czy oregano. Trzeba by chyba ze dwa małe krzaczki wrzucić coby zdominowało smak. Aha. No i jednak polecam oliwę z oliwek. Trzeba się pilnować bo robią konsumentów w bycze wymię, ale jak komuś nie przeszkadza zapach (jak mi) to jest idealna do wszystkiego prawie.
Flavia napisał(a):
Wywal makaron ryżowy i będzie git :P:

Niby czemu. Toż to samo zdrowie. Akurat zero chemii. Prawie jak pomidory (już nic nie chciałem mówić no ale :P:)

Autor:  Tharna [ 08 maja 2014 22:49 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

eLPeeS napisał(a):
Prawie jak pomidory (już nic nie chciałem mówić no ale :P:)

hihi hi hi :-)
No ok, ja tam lubię pomidory.

Co do innuitów, czy do nich zaliczają się również Eskimosi? :P
Baardzo bym chciała jadać to samo co oni, ale surowe ryby jakoś do mnie nie przemawiają. Ale już suszone mięsko owszem. Jadam nawet surowe i wątróbkę kurczęcą i wieprzową też, co już od dziecka zabezpieczało mnie przed anemią (bo nie chciałam nic podobno innego żreć).
Jestem bardzo mięsożerna i mogłabym chyba przeżyć na samym mięsie.

Co do kalorii - nie zgadzam się. Swojego czasu byłam na diecie Dr. Kwaśniewskiego i schudłam 5 kg w ciągu 2-3 tyg. Kalorii w tej diecie jest cholernie dużo, a mimo tego - chudnie się. Jednak poziom glukozy we krwi ma tu dużo do rzeczy. Im mniej tym lepiej i szybciej waga spada.

Od kiedy nie jadam chleba - moja waga stoi w miejscu od 6 miesięcy. Mogłaby spaść oczywiście i byłoby nawet miło gdyby tak się stało, no ale piwko jest taaaakie pyszne .. no i kluski lane w zupie też :oops:
pora chyba z tym skończyć ... lato idzie.

Autor:  Flavia [ 09 maja 2014 00:25 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

eLPeeS napisał(a):
To ja bym powiedział - odstaw rozszerzony zestaw przypraw i pozostań przy podstawowych - świeżo mielona sól morska i pieprz czarny. Bardzo często to tylko wystarcza. Resztę smaku niejednokrotnie dają same składniki. Poza tym dwa słowa - świeże zioła. Ja jeszcze nie przedawkowałem nigdy w żadnej potrawie świeżej mięty, bazylii, pietruszki czy oregano. Trzeba by chyba ze dwa małe krzaczki wrzucić coby zdominowało smak. Aha. No i jednak polecam oliwę z oliwek. Trzeba się pilnować bo robią konsumentów w bycze wymię, ale jak komuś nie przeszkadza zapach (jak mi) to jest idealna do wszystkiego prawie.

Sól i pieprz pasują do prostych dań, do bardziej złożonych jednak przydaje się coś więcej. Ogródek planuję sobie kiedyś założyć, choć z moim zapałem i ręką do roślin pewnie wszystko powiędnie jeszcze przed pierwszymi zbiorami. Na razie jednak muszą wystarczyć suszki (poza tym trzeba je zużyć). No i - w końcu musi mi się udać doprowadzenie tej chromolonej jagnięciny do stanu spożywalności, bo jak na razie wychodzi, że nadaje się toto tylko dla kota. Jakim cudem ludzie to jedzą?!
Oliwa z oliwek (a przynajmniej coś, co się tak nazywa), jakoś dziwnie mi zalatuje. Bardziej kojarzy się z kosmetykami dla dzieci, niż produktami spożywczymi. Nie lubię. :P: Zostanę przy smalczyku, zresztą warzywa wychodzą na nim pierwsza klasa (spaghetti z cukinii :ser ).

eLPeeS napisał(a):
Niby czemu. Toż to samo zdrowie. Akurat zero chemii. Prawie jak pomidory (już nic nie chciałem mówić no ale :P:)

Ach, najpierw pytasz, jak możemy żyć bez chemii, a teraz zachwalasz coś co jej nie posiada? Zdecyduj się, kochany! :))

Tharna napisał(a):
Co do Innuitów, czy do nich zaliczają się również Eskimosi? :P
Baardzo bym chciała jadać to samo co oni, ale surowe ryby jakoś do mnie nie przemawiają.

A to?
http://www.bbc.co.uk/blogs/legacy/food/ ... pper.shtml
http://www.ankn.uaf.edu/NPE/CulturalAtl ... 88955.html
:twisted:

Autor:  Tharna [ 09 maja 2014 04:08 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

No .. może bez przesady, tego nie zjem :P

Flavia napisał(a):
Zostanę przy smalczyku, zresztą warzywa wychodzą na nim pierwsza klasa

Akurat smalec gęsi to bardzo zdrowy tłuszcz, zawiera mnóstwo nienasyconych kwasów tłuszczowych. A do tego jest pyszny.

Flavia napisał(a):
No i - w końcu musi mi się udać doprowadzenie tej chromolonej jagnięciny do stanu spożywalności, bo jak na razie wychodzi, że nadaje się toto tylko dla kota. Jakim cudem ludzie to jedzą?!

Nienawidzę mięsa baraniego i koziego, nawet z młodych sztuk
śmierdzą mi na kilometr ... :zdg

Autor:  Flavia [ 09 maja 2014 20:09 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Tharna napisał(a):
Nienawidzę mięsa baraniego i koziego, nawet z młodych sztuk
śmierdzą mi na kilometr ... :zdg

Ponoć jak się wymoczy w mleku 24 godziny to nie śmierdzą. Ja jakoś nie zauważyłam różnicy (testowane na koźlinie). Ale kiedyś wyszły mi zarąbiste kotlety z jagnięciny marynowane, o ile pamiętam, w jogurcie naturalnym z czosnkiem i rozmarynem. Dobrze smakowały i nie śmierdziały.
No i korci mnie, żeby wypróbować ten przepis.

Autor:  Czajka [ 10 maja 2014 08:37 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Tharna napisał(a):
Jak okazało się - rozwiązanie było dziecinnie proste. Winowajcą był chleb.
Jak mi Agniecha powiedziała, że od czasu gdy całkowicie przestała jeść chleb bóle jej minęły, postanowiłam również przestać go jeść.
Przeszło - jak ręką odjął.


Chodzi tylko o zwykły chleb czy też pełnoziarnisty? Jeszcze nigdy nie słyszałam żeby komuś pełnoziarniste pieczywo zaszkodziło, więc ta druga opcja jest dla mnie trochę zaskakująca

Autor:  BodomChild [ 10 maja 2014 13:36 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Co do chleba są różne teorie, jedni mówią, że pełnoziarnisty jest ok, inni, że pieczywo najlepiej w ogóle wywalić z jadłospisu. Ja bym nie brał za prawdę objawioną żadnej diety, każdy organizm jest trochę inny i warto samemu sprawdzić co nam służy a co nie. Np. takie mleko krowie, są głosy, że w ogóle się tego nie powinno pić (nawet dzieci), bo ludzki organizm źle to trawi i się tym truje. Tak naprawdę jednak zdecydowana większość białych ludzi dobrze sobie radzi z trawieniem laktozy, ewolucyjnie się do tego przystosowali chyba jeszcze w czasie epoki lodowcowej, u czarnoskórych jest już gorzej, za to w przypadku rasy żółtej (Chiny, Daleki Wschód) ponad 95% populacji nie trawi mleka, w Azji w ogóle nie ma kultury "pij mleko, będziesz wielki" :) .
Najzdrowsze dla człowieka mleko to ludzkie mleko od mamy :wes . Piecie mleka od krowy, które jest przeznaczone dla cielaka jest w sumie nieco dziwne :) . Zrezygnować bym nie mógł z przetworów mlecznych (one akurat są raczej zdrowe), ale mleka w stanie surowym raczej nie tykam.

Z różnych diet niektórzy bardzo sobie chwalą zbieracko-łowiecką ;) , czyli jemy to, co nasi przodkowie przed rozwojem rolnictwa. Mięso różnego rodzaju i surowe warzywa i owoce, orzechy itp., żadnych produktów zbożowych, ryżowych. Minusem jest kasa, to jest dieta raczej kosztowna.

Autor:  Flavia [ 10 maja 2014 17:02 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Ja akurat kawy bez mleka i cukru nie umiałabym wypić (czarnej herbaty zresztą też nie). Jogurcik od czasu do czasu to też dobra rzecz. A i sałatka bez śmietanowego sosiku to jednak nie to...
No a skoro biały człowiek jest ewolucyjnie przystosowany do trawienia mleka każdego ssaka w każdym wieku, to dlaczego, do licha ciężkiego, mamy z tego zrezygnować?! Jak świat światem, ŻADNE zwierze nie odrzuca przewagi ewolucyjnej tak chętnie jak ludzie...

Autor:  Tharna [ 11 maja 2014 13:23 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Czajka napisał(a):
Tharna napisał(a):
Jak okazało się - rozwiązanie było dziecinnie proste. Winowajcą był chleb.
Jak mi Agniecha powiedziała, że od czasu gdy całkowicie przestała jeść chleb bóle jej minęły, postanowiłam również przestać go jeść.
Przeszło - jak ręką odjął.


Chodzi tylko o zwykły chleb czy też pełnoziarnisty? Jeszcze nigdy nie słyszałam żeby komuś pełnoziarniste pieczywo zaszkodziło, więc ta druga opcja jest dla mnie trochę zaskakująca


Każdy. Dodatkowo pełnoziarniste i w ogóle ciemne pieczywo szkodzi wrzodowcom, a że jestem w grupie ryzyka to nie powinnam go jadać.
Żeby było jeszcze zabawniej - po zjedzeniu chleba jestem 2 razy głodniejsza niż przed zjedzeniem i miałam tez dziwne spadki podobne do hipoglikemii.
Wszystko przeszło kiedy przestałam go jadać i po takim czasie juz mi nawet nie smakuje.

Co do mleka, słyszałam teorię, że człowiek z wiekiem coraz gorzej trawi laktozę.
Moja matka i ciotka krowiego mleka pić w ogóle nie mogą, kozie tylko i wyłącznie. Ja póki co mogę bez ograniczeń, a najlepsze jest takie prosto ściągnięte z cyca, jeszcze ciepłe :-D

BodomChild napisał(a):
Z różnych diet niektórzy bardzo sobie chwalą zbieracko-łowiecką ;) , czyli jemy to, co nasi przodkowie przed rozwojem rolnictwa. Mięso różnego rodzaju i surowe warzywa i owoce, orzechy itp., żadnych produktów zbożowych, ryżowych. Minusem jest kasa, to jest dieta raczej kosztowna.


Chodzi o dietę Paleo? Też fajna jest :)

Autor:  BodomChild [ 11 maja 2014 20:23 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Tharna napisał(a):
kozie tylko i wyłącznie


No właśnie, czytałem gdzieś, że jak mleko, to najlepiej kozie, bo jego skład najbardziej przypomina ludzkie :wes .

Tharna napisał(a):
Chodzi o dietę Paleo?


Tak.

Autor:  NiRa [ 19 sie 2014 17:20 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Próbował ktoś soylentu? :luk
Wrażenia?

Autor:  Flavia [ 20 sie 2014 19:36 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Zielonego? :))

Autor:  NiRa [ 19 lut 2015 12:29 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

W kolorze cementu, jednak o nieco innym smaku :P:
Moim kolejnym ulubionym dodatkiem(ciężko nazwać to daniem) jest marynowany imbir. Słoik na wieczór nie stanowi wyzwania ^^
I sambal oelek jako przyprawa do mięsa. I zup. Do kanapek w sumie też się nadaje.

Autor:  bob [ 15 lis 2017 14:12 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Do miodu miałem i mam stosunek obojętny, przed chwilą zjadłem spadziowy w ilości około 100 gram ze słoika 230 gramowego i zauważyłem u siebie pierwszą realną alergię - kilka bąbli na skórze jak po użądleniu komara, swędzenie do tego. A przecież lato minęło dawno temu. Z lubianych rzeczy niech będzie że algi-koperty lubię.

Autor:  Cyryl888 [ 08 sty 2018 16:10 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

ale jaki to miód? z pasieki czy z biedronki - bo to mega różnica jeszcze.

Autor:  bob [ 09 sty 2018 10:22 ]
Tytuł:  Re: Ulubiona potrawa.

Nawet nie Biedronka lecz Auchan, jak szukałem tego miodu w Biedronce to były tylko lipowe i wielokwiatowe w sprzedaży.

Strona 4 z 4 Strefa czasowa: UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/