Zaloguj | Zarejestruj








Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 545 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 22  Następna strona

Czy wierzysz w Boga?
Nie 35%  35%  [ 22 ]
Tak 65%  65%  [ 40 ]
Liczba głosów : 62
Autor Wiadomość
PostNapisane: 23 cze 2009 11:31 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sty 2008 21:32
Posty: 4595
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Bukary napisał(a):
(...)

[EDIT: O, Maveral wcześniej napisał podobnie] :)


Ja też, ale chyba nikt tego nie zauważył :P

Może mi umknęło... ale chyba nikt nie pisał o jeszcze jednej funkcji religii, chyba tej najpierwotniejszej:
-Daje nadzieje na byt po śmierci. Zauważcie, że wszystkie religie mają jakieś wyobrażenia o tym, co się dzieje po kopnięciu w kalendarz. Raj, Piekło, Pola Trzcin, Jezioro Płomieni, Pola Elizejskie, Ziemia (reinkarnacja), Valhalla... mnóstwo miejsc do jakich można trafić. Po prostu człowiek nie ogarniał opcji, że po takim skomplikowanym życiu... nagle ono może po prostu się skończyć. I nic... pustka... Nadal osobiście znam tylko jedną osobę, ktora szczerze wierzy, że śmierć jest ostatecznym końcem, a potem NIC nie ma. Ja wolałbym jakby COŚ było... nie mam zielonego pojęcia co...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 11:34 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 lut 2009 10:11
Posty: 302
Lokalizacja: Gdańsk
helmutt napisał(a):
Skoro ludzie dają to co - Kosciół ma nie brać?

Nie pisałem, że mają nie brać. Pisałem tylko, że zmiana nastawienia kleru na dbanie o jakość wiary a nie o liczbę wiernych spowodowała by, moim zdaniem, odpływ środków finansowych.
helmutt napisał(a):
A owo słynne "bogactwo księży" - jest trochę przesadzone. Ja znam środowisko kapłańskie i powiem Ci, że wcale nie jest tak, że wszyscy księża opływają w dostatki.

Wiem, że nie wszyscy, bo znam księży, którzy własnymi rękami kościół budowali. Znam też takich, którzy wybudowali większy dom sobie niż kościół parafianom.
helmutt napisał(a):
Smutne jest tylko to, że sam Kościół nic z tym nie robi aby poprawic swój wizerunek...

Smutne, ale bardziej mnie interesuje dlaczego nic nie robi, a ja mam wrażenie, że jak mówi przysłowie "jeżeli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę".


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 11:40 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lis 2006 08:41
Posty: 1325
Lokalizacja: Trójmiasto
Juliusz napisał(a):
Ale co by to zmieniło, Krystyno? Przecież jasno wyraziłaś swoją opinię w ostatnim zdaniu, pisząc, że aktualny Bóg stanie się prawdopodobnie niepotrzebny, wraz z naukowym wyjaśnieniem powstania wszechświata...

Ano wiele, przede wszystkim, tą "opinię" napisałam w konkretnym celu, wystarczy czytać ze zrozumieniem.
Znając historię od zarania dziejów, powinno się wiedzieć, jak wyglądała sprawa wiary i jak zmieniał się wizerunek Boga. Aktualny Bóg ma tylko 2000 lat, w Polsce jeszcze mniej, uważasz, że się ostanie na wieki?
Sfera moralna człowieka nie jest tylko domeną religii, o czym katolicy zdają się zapominać.

_________________
Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:09 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2412
Lokalizacja: Pabianice
krystyn-a napisał(a):
Sfera moralna człowieka nie jest tylko domeną religii, o czym katolicy zdają się zapominać.


Racja, kilka osób napisało tu, że wiara w Boga jest potrzebna aby mieć jakieś zasady moralne. Na forach internetowych, gdzie kwitną "internetowe wyprawy krzyżowe" lub nachalne oświecanie wierzących, często spotyka się poglądy typu "ateista nie wierzy w duszę, Boga, niebo i piekło, więc będzie zabijał, kradł i oszukiwał, bo uważa, że nie poniesie za to konsekwencji". Idąc takim sposobem myślenia, wychodzi na to, że ci wszyscy wierzący też chętnie by zabijali, kradli i oszukiwali, ale nie robią tego, bo liczą na jakąś nagrodę. Czyja moralność jest tutaj lepsza? Czy nie lepiej wypada tu np. ateista, który pomimo, że nie wierzy w żadną nagrodę po śmierci, potrafi dobrze postępować za życia?

Nie szkodzę innym, bo tak mówi dekalog, czy nie szkodzę innym, bo uważam, że to nie w porządku? Sami oceńcie co brzmi lepiej.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:13 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2006 06:49
Posty: 273
Lokalizacja: LUBLIN
Dekalog jest przecież uniwersalny. Wyrzucając 3 pierwsze przykazania - dla ateisty bezuzyteczne otrzymujemy doskonały system moralny - nie kradnij, nie zabijaj, szanuj innych ludzi, nie obmawiaj, nie bądź niemoralny etc.

_________________
"Hammerite - na metal!"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:27 
Złodziej

Dołączył(a): 14 wrz 2002 21:31
Posty: 2330
Lokalizacja: Łódź
Należałoby zacząć od tego, że nie ma takich wyborów i uzasadnień w życiu prawdziwego Chrześcijanina, jak "nie szkodzę innym, bo tak mówi dekalog". To że ludzie tak do tego podchodzą to inna sprawa, ale nie to jest istotą chrześcijańskiej moralności, przynajmniej w teorii. Jeśli ktoś w ten sposób postrzega Chrześcijaństwo, to go nie rozumie, nie doczytał, itd.

_________________
Dark Radiant Tips!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:29 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2412
Lokalizacja: Pabianice
Mnie właśnie chodziło o to, że ludzie tak do tego podchodzą.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:32 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sty 2005 10:16
Posty: 2530
Lokalizacja: Statua postępu
BodomChild napisał(a):
często spotyka się poglądy typu "ateista nie wierzy w duszę, Boga, niebo i piekło, więc będzie zabijał, kradł i oszukiwał, bo uważa, że nie poniesie za to konsekwencji".
Za to gorliwi wierzący i praktykujący wcale nie robią żadnych złych rzeczy? A gdzie tam, najczęściej właśnie Ci, którzy najbardziej manifestują swoją wiarę, popełniają najwięcej złych uczynków, gdyż uważają, że jak się wyspowiadają, to będzie im wybaczone... i mogą grzeszyć od nowa.
Sam swego czasu padłem ofiarą takiej katolickiej hipokryzji. Pewien znajomy, o wątpliwej reputacji łobuz i chuligan, "zapraszał" mnie do wzięcia udziału w pochodzie ku czci zmarłemu papieżowi (były wtedy modne takie pochody). Odmówiłem, argumentując, że po prostu nie czuję wewnętrznej potrzeby udziału w takim pochodzie. W odpowiedzi otrzymałem, że "gdyby tu nie chodziło o papieża to powinienem dostać [spoil]wpierdol[/spoil]". :shock:
Ot religijna hipokryzja. Przez 6 dni w tygodniu czyń zło, a w niedzielę do kościoła chodź, w pierwszym rzędzie siedź i najgłośniej śpiewaj.
Hipokryzja, której uczą sami przewodnicy duchowi (u nas księża). Bo tyko oni apelują o trzeźwość, a sami prowadzą pod wpływem alkoholu. Pouczają o grzeszności seksu, a sami chodzą na dziwki (albo na małych ministrantów). Głoszą potrzebę pomocy ubogim, a sami opływają w dostatki. A ludzie to widzą i myślą, że skoro pasterzowi wolno naginać zasady i włos mu z głowy nie spada, to im (ludziom) też wolno.

_________________
Kupię Azjatkę - najlepiej Japonkę (może być używana)

Suma całkowitej ilości Informacji we Wszechświecie jest stała i jest równa 0 (zero)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 12:40 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2006 06:49
Posty: 273
Lokalizacja: LUBLIN
Hipokryzja "katolików" to rzecz znana i widoczna. Przykłady gdybym chciał opisywac to by forum nie starczyło.
Kolega mówił, ze gdy po smierci Jana Pawła II nie chciał się modlić z rodziną to usłyszał "A ty ch*** j**** czgo się, k**** za papieża nie modlisz?".
Myślę, że sporo ludzi nie przejmuje się Dekalogiem, Katechizmem a robi co im instynkt podpowiada - a "wierzy" jedynie z przyzwyczajenia, bo rodzice wierzyli czy wreszcie sami nie wiedzą czemu.

Tak samo wartości chrześcijańskie są przez różnych ludzi różnie rozumiane. Powiem, że ja bym chciał mieszkać w państwie gdzie obowiązywałyby prawdziwe wartości chrześcijańskie. Niestety u nas sprowadzają sie one do wieszania krzyży gdzie popadnie, płaszczenie się przed biskupem i nietolerancji religijnej...

_________________
"Hammerite - na metal!"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 15:16 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2004 11:28
Posty: 2460
Lokalizacja: Poznań (Dublin)
krystyn-a napisał(a):
Znając historię od zarania dziejów, powinno się wiedzieć, jak wyglądała sprawa wiary i jak zmieniał się wizerunek Boga. Aktualny Bóg ma tylko 2000 lat, w Polsce jeszcze mniej, uważasz, że się ostanie na wieki?

Raz piszesz o zmianie Boga, innym razem o zmianie wizerunku.... To w końcu co się według Ciebie zmienia?

Cytuj:
Sfera moralna człowieka nie jest tylko domeną religii, o czym katolicy zdają się zapominać.

Masz rację - niekatolików moralność też obowiązuje, bo pewne prawa są uniwersalne.

Ale to na przykład chrześcijaństwo po raz pierwszy zaproponowało odpowiadać dobrem na zło, kochać wrogów oraz ludzi upośledzonych. Nauki, jakie głosił Chrystus były przełomowe, jak na tamte czasy. Stąd pisałem, że główne przesłania płynące z religii tyczą się sfery moralnej. W końcu Jezus nie nauczał o Big Bangu...

_________________
Portfolio 3D - www.juliuszk.com
Art Blog - juliuszk.blogspot.ie

Tekstury i obiekty dla dromedowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 16:01 
Poganin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 kwi 2008 15:25
Posty: 707
Lokalizacja: Zadupie
Przeczytałem cztery strony waszej dyskusji, no i w sumie na myśl przychodzą mi tylko trzy rzeczy:

1. Zakład Pascala - Pratchett ładnie to opisał w którejś ze swoich książek. Otóż gdy odpowiednik Pascala w Świecie Dysku wykorkował, na tamtym świecie czekali na niego bogowie z kijami i rzekli: "No to teraz my ci pokażemy, co tu myślimy o takich cwaniaczkach".
O ile wiem, wiara w Boga polega właśnie na wierze ... takiej ot, bezwarunkowej, od serca, a nie "dlatego wierzę, bo nic nie stracę, a może nawet zyskam". Lekko zalatuje mi to hipokryzją.
2. Moje poglądy na temat istnienia Boga - Otóż po wielu debatach ze znajomymi, a nawet z paroma zakonnikami, po wieku godzinach rozważań pomyślałem - "Do diabła z tym!"... I po prostu przestałem się przejmować. Nie zastanawiam się po prostu czy Bóg jest czy też Go nie ma.
3.
BodomChild napisał(a):
Na forach internetowych, gdzie kwitną "internetowe wyprawy krzyżowe" lub nachalne oświecanie wierzących, często spotyka się poglądy typu "ateista nie wierzy w duszę, Boga, niebo i piekło, więc będzie zabijał, kradł i oszukiwał, bo uważa, że nie poniesie za to konsekwencji". Idąc takim sposobem myślenia, wychodzi na to, że ci wszyscy wierzący też chętnie by zabijali, kradli i oszukiwali, ale nie robią tego, bo liczą na jakąś nagrodę. Czyja moralność jest tutaj lepsza? Czy nie lepiej wypada tu np. ateista, który pomimo, że nie wierzy w żadną nagrodę po śmierci, potrafi dobrze postępować za życia?


To samo w sumie chciałem napisać. Tylko pragnę jeszcze dodać, iż taka "moralność" (nie grzeszę bo boję się kary/spodziewam się nagrody) to jest hipokryzja [spoil]w chuj[/spoil], no i do tego głupota. A że nie każdy wierzący jest głupi, to nie każdy taki pogląd wyznaje (tak, wiem, to jest "oczywista oczywistość", chyba w sumie niepotrzebnie to napisałem :P)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 16:16 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lis 2006 08:41
Posty: 1325
Lokalizacja: Trójmiasto
Juliusz napisał(a):
Raz piszesz o zmianie Boga, innym razem o zmianie wizerunku.... To w końcu co się według Ciebie zmienia?

Łapiesz mnie za słowa, a ja nie rozumiem co tu jest niejasne? Bóg to bóg, ilu ich było na przestrzeni wieków ... nie będę wymieniać, bo miejsca zabraknie. Czy każdy z nich to inny bóg, czy to jest inny wizerunek tego samego boga? Według to ten sam bóg, pojedynczo, czy w grupie spełniał tą samą rolę co obecnie. Co się zmieniło, wizerunek czy postać, czy to nie jest jednoznaczne?
Myślę, że w jednym miejscu źle użyłam wielkiej litery i stąd to nieporozumienie.

_________________
Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 16:31 
Złodziej

Dołączył(a): 14 wrz 2002 21:31
Posty: 2330
Lokalizacja: Łódź
krystyn-a napisał(a):
Bóg to bóg, ilu ich było na przestrzeni wieków ... nie będę wymieniać, bo miejsca zabraknie. Czy każdy z nich to inny bóg, czy to jest inny wizerunek tego samego boga? Według to ten sam bóg, pojedynczo, czy w grupie spełniał tą samą rolę co obecnie.


Byli bogowie-pocieszyciele, bogowie, których należało się bać, i tacy, którzy swymi złymi cechami przypominali zwykłych gnuśnych śmiertelników, tyle że z nadnaturalnymi mocami. Dużo różnych przypadków, nie dających się tak łatwo podciągnąć pod jedną wykładnię.

Można by ewentualnie się zastanowić nad ludzką potrzebą boga/bogów i mitów, pragnieniem uporządkowania sobie jakoś świata, w końcu nie bez powodu mity są początkiem nauki. Tylko chyba nie o to chodziło w tej dyskusji :) Z resztą nie można np. wrzucać Chrześcijaństwa do jednego worka np. z politeizmem greckim, chociażby z powodu innego postrzegania i używania języka przez Greków w tamtych czasach.

_________________
Dark Radiant Tips!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 20:01 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2004 11:28
Posty: 2460
Lokalizacja: Poznań (Dublin)
Krystyn-a napisał(a):
Co się zmieniło, wizerunek czy postać, czy to nie jest jednoznaczne?

Ludzie bywają także różnie postrzegani przez innych - np. z wiekiem lub po ujawnieniu jakiegoś niecnego faktu z ich życia. Zmienia się ich wizerunek, ale to są ciągle te same osoby. Tak więc jest różnica pomiędzy zmianą postaci, a zmianą wizerunku.
Ale dobra - nie będę się czepiać - być może faktycznie jest tak, że używasz skrótów myślowych, za którymi ja nie nadążam...

_________________
Portfolio 3D - www.juliuszk.com
Art Blog - juliuszk.blogspot.ie

Tekstury i obiekty dla dromedowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 cze 2009 22:43 
Szaman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 wrz 2006 10:54
Posty: 1015
Lokalizacja: The City
Judith napisał(a):
Byli bogowie-pocieszyciele, bogowie, których należało się bać, i tacy, którzy swymi złymi cechami przypominali zwykłych gnuśnych śmiertelników, tyle że z nadnaturalnymi mocami. Dużo różnych przypadków, nie dających się tak łatwo podciągnąć pod jedną wykładnię.

Można by ewentualnie się zastanowić nad ludzką potrzebą boga/bogów i mitów, pragnieniem uporządkowania sobie jakoś świata, w końcu nie bez powodu mity są początkiem nauki. Tylko chyba nie o to chodziło w tej dyskusji :) Z resztą nie można np. wrzucać Chrześcijaństwa do jednego worka np. z politeizmem greckim, chociażby z powodu innego postrzegania i używania języka przez Greków w tamtych czasach.

Otóż to. Podobnie jak krystyn-a, wspomniała jeżeli - i kiedy już - odkryjemy tajemnicę Wszechświata może zastać potrzeba na nowych bogów, a może sami staniemy się bogami? :}
Bogowie się zmieniają, w Antyku, Grecy czy Rzymianie mieli swój panteon kolorowych bogów, których my dzisiaj poznajemy, które są - jak powiedział Judith - początkiem nauki.

I tak samo za kilka tys. lat - o ile ludzkość nie wyrżnie się nawzajem - cyber dzieci będą poznawać mity z Biblii o Trójcy Świętej, jedynym Bogu, prorokach itd.

[ Dodano: Wto 23 Cze, 2009 23:51 ]
SPIDIvonMARDER napisał(a):
Zauważcie, że wszystkie religie mają jakieś wyobrażenia o tym, co się dzieje po kopnięciu w kalendarz. Raj, Piekło, Pola Trzcin, Jezioro Płomieni, Pola Elizejskie, Ziemia (reinkarnacja), Valhalla...

Dla mnie to jest właśnie jeden z argumentów mojego ateizmu. Za dużo tego. ;) Za dużo powymyślanych miejsc, bogów, postaci przez których ci bogowie przemawiają itp.
Ateizm nie jest zły, czasami nawet lepszy od religijności. Widzę ludzi którzy idą do Kościoła z dziećmi i żoną, a wieczorem wracają pijańskim szlaczkiem do domu i leją małżonkę klamrą od pasa; a dzieci biegają po ulicy szukając ratunku.

SPIDIvonMARDER napisał(a):
Ja wolałbym jakby COŚ było... nie mam zielonego pojęcia co...

Chyba każdy by wolał. Ja - przynajmniej na dzień dzisiejszy - też mam taką nadzieje. Że to nie koniec, że jest ta druga strona - nie spodziewam się chórów aniołów i dziadka siedzącego na złotym tronie, nie wiem czego się spodziewam, ale czegoś i byłoby miło gdyby coś takiego istniało. Nawet przy warunku utraty pamięci czy nawet świadomości, która zostanie zwrócona później... ;)
Z drugiej strony to jest jak ze snem naturalnym, zasypiasz i po krzyku.

[ Dodano: Sro 24 Cze, 2009 00:00 ]
Jak już wcześniej chyba _Oskar wspomniał, wiara jest *wiarą*. Jest oddaniem serca, duszy i uczuć czemuś czego nawet nie potrafimy zrozumieć, przekonanie o czymś Wyższym.
I dlatego ja nie wierzę. Może to coś jest zbyt skomplikowane na mój rozum, ale imo Kościół czy Bóg to - wybaczcie - strata czasu. Osobiście wolę poznawać Biblię i religie niż je praktykować, bo to do niczego nie prowadzi... Dosłownie.

Co do księży to ich szanuję, bo większość których spotkałem to ciekawi ludzie, wykształceni, oczytani, uprawiający sport; zawsze miałem z nimi temat do rozmowy, czy to religijny, czy naukowy, czy z zagadnień technologicznych.
I co ciekawe właśnie ten odłam "miłych księży" to osobniki młode. Starsze pokolenie potrafiło przylać wieszakiem w zakrystii za ciche przeklnięcie, a na spowiedzi wypytywać o szczegóły "a z kim?", "a kiedy?", "a po co?".

_________________
- And...
- Remember to pick pocket of the party guests?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 07:15 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2006 06:49
Posty: 273
Lokalizacja: LUBLIN
Black_Fox napisał(a):
Ateizm nie jest zły, czasami nawet lepszy od religijności.

Z punktu widzenia ateisty - ateizm jest doskonały, z punktu widzenia wirzącego - jest czyms złym.
Moim zdaniem każdy powinien się trzymac przy tej ideologii jaka mu pasuje - choć w sumie ateizm trudno nazwać "ideologią" - pod warunkiem, że nie będzie czynił innym krzywdy.
Ja się udzielam także na forum katolickim i czasami flaki mi sie wywracają jak moi współforumowicze piszą w stylu "Będe się za ciebie modliła byś poznał łaskę Pana", zapraszają na jakieś rekolekcje i spotkania modlitewne i podsyłają linki z artykułami na kilkanaście stron - po cholerę to? Aby się nawrócić konieczna jest przemiana wewnątrz, w sercu - nic to nie da nawet najbardziej zaawansowane "chciejstwo". Jeśli kiedyś bym sie miał nawrócić (OBY NIE!) - to sam z siebie a nie poprzez agitację...

_________________
"Hammerite - na metal!"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 08:36 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2004 11:28
Posty: 2460
Lokalizacja: Poznań (Dublin)
Black_Fox napisał(a):
Otóż to. Podobnie jak krystyn-a, wspomniała jeżeli - i kiedy już - odkryjemy tajemnicę Wszechświata może zastać potrzeba na nowych bogów

W pewnym sensie te czasy już nastały. Dziś generalnie głównym bogiem ludzi jest pieniądz. Tak jak w średniowieczu kwitła architetkura sakralna, tak dziś rosną na chwałę swojego bożka centra handlowe. To nie wokół kościołów, ale wokół centrów handlowych teraz rozrastają się nowe miejscowości. To tam ludzie pędzą tłumami, a nie do świątyń.
Wcześniejsi bogowie oferowali życie wieczne - mammon oferuje życie przyjemne na ziemii...

Cytuj:
Dla mnie to jest właśnie jeden z argumentów mojego ateizmu. Za dużo tego. ;) Za dużo powymyślanych miejsc, bogów, postaci przez których ci bogowie przemawiają itp.

To tylko otoczka kulturowa. Różne wyobrażenia o bogach i życiu pośmiertnym powstawały w oderwaniu od siebie. Jednak główne religie monoteistyczne mają w sobie wiele podobieństw.

helmutt napisał(a):
Ja się udzielam także na forum katolickim i czasami flaki mi sie wywracają jak moi współforumowicze piszą w stylu "Będe się za ciebie modliła byś poznał łaskę Pana", zapraszają na jakieś rekolekcje i spotkania modlitewne i podsyłają linki z artykułami na kilkanaście stron - po cholerę to? Aby się nawrócić konieczna jest przemiana wewnątrz, w sercu - nic to nie da nawet najbardziej zaawansowane "chciejstwo". Jeśli kiedyś bym sie miał nawrócić (OBY NIE!) - to sam z siebie a nie poprzez agitację...

Masz rację - to kolejna cecha polskiego katolicyzmu - nadmierne poczucie misji. Ja też byłem zasypywany książkami, których nie czytałem przez moją chrzestną i resztę rodzinki. Jakoś wolę wiarę w praktyce niż w postaci odmawiania modlitw, różańców itp. itd.
Cytuj:
Z punktu widzenia ateisty - ateizm jest doskonały, z punktu widzenia wirzącego - jest czyms złym.

Tak nie do końca. Jest naprawdę wielu wierzących, którzy nie biorą za miecze i nie jadą na krucjatę spotykając "niewiernych". Wielu ludzi, włącznie ze mną, traktuje głos ateistów jako głos krytyki dla Kościoła - głos kogoś z zewnątrz, który może dostrzec coś, czego nie widzą wierzący. Tym samym taka opinia służy samodoskonaleniu się. Oczywiście nie każdego stać na samokrytykę, ale to inna historia.


---------
Jeszcze jedna uwaga natury ogólnej, tzn. czytając wypowiedzi wielu osób tutaj - cieszy mnie w sumie Wasze uwrażliwienie na hipokryzję wśród katolików - może będzie jej mniej w następnym pokoleniu. Nie oznacza to co prawda, że katolicy są jedynymi hipokrytami i czynią więcej zła niż inni ludzie, ale z racji swej przynależności do tego wyznania są niejako bardziej zobowiązani do życia według głoszonych zasad. Ale oczywiście katolicy to też ludzie i również mają swoje słabości. Nie lubię jednak postaw, o których wspomniał helmutt, czyli naginania zasad moralnych do swoich standardów. Wielu wierzących powie "to nie jest wg mnie grzech", zamiast "nie jestem na tyle silny/a, żeby się temu oprzeć". No, ale cóż - żyjemy dzisiaj w czasach, kiedy każdy musi prężyć klatę i udawać niezniszczalnego...

_________________
Portfolio 3D - www.juliuszk.com
Art Blog - juliuszk.blogspot.ie

Tekstury i obiekty dla dromedowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 08:50 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2006 06:49
Posty: 273
Lokalizacja: LUBLIN
Juliusz napisał(a):
Cytuj:
Z punktu widzenia ateisty - ateizm jest doskonały, z punktu widzenia wirzącego - jest czyms złym.

Tak nie do końca. Jest naprawdę wielu wierzących, którzy nie biorą za miecze i nie jadą na krucjatę spotykając "niewiernych". Wielu ludzi, włącznie ze mną, traktuje głos ateistów jako głos krytyki dla Kościoła - głos kogoś z zewnątrz, który może dostrzec coś, czego nie widzą wierzący. Tym samym taka opinia służy samodoskonaleniu się. Oczywiście nie każdego stać na samokrytykę, ale to inna historia.

Nie zawsze jest to głos krytyki...
Często jesli juz jednak do niego dochodzi - mnóstwo wierzących odbiera to jako "bezpardonowy i nie przebierający w środkach atak na Kościół" - choćby ów krytyczny głos był jak najbardziej rozsądny i stonowany. Przy czym po takich ateistach czy innowiercach się "jedzie" równo, no ale wtedy to się nazywa "wyrażanie własnego zdania".
Ja mam naprawde wysoka tolerancję dla klerykalizacji kraju. Krzyże w urzędach i lokalach publicznych mnie nie ruszają w ogóle, nawet się na nie nie patrzę - wiem, że sa ludzie dla których taki krzyż wiele znaczy - dla mnie nic. Transmisje z mszy i róznych tam procesji w TV - zawsze mozna przełączyć na inny kanał lub włączyć sobie film na DVD. Politycy na kazdym kroku podpierający się argumentami religijnymi - wiadomo, że to blaga i pic, nie znam ludzi bardziej odległych od wartości chrześcijańskich niz politycy - wszyscy, czy to SLD, PiS czy to z LPR.

_________________
"Hammerite - na metal!"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 16:41 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2004 14:55
Posty: 3760
helmutt napisał(a):
Krzyże w urzędach i lokalach publicznych mnie nie ruszają w ogóle

Szkoda tylko że zostały kupione za "nasze wspólne" pieniądze :?
helmutt napisał(a):
Transmisje z mszy i róznych tam procesji w TV - zawsze mozna przełączyć na inny kanał lub włączyć sobie film na DVD

A jak ktoś nie ma DVD ani cyfrowego dekodera i mieszka na prowincji mając tylko TVP to podlega indoktrynacji kościelnej. Super...

_________________
"I'm the best there is at what I do, but what I do best isn't very nice."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 17:46 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 02 lis 2003 12:26
Posty: 4847
Lokalizacja: Gliwice
Ja nie wierzę w Boga i nie toleruję kościoła katolickiego (głównie polskiego z racji zamieszkania).
Mimo wszystko jestem w miarę wykształcony, zdrowy, uśmiechnięty i zadowolony z życia (traktuję je jako jedyną, wyjątkową okazję odwiedzenia tego świata). Posiadam (jak sądzę) duży bagaż wartości i szacunku (biorąc pod uwagę mój specyficzny charakter), które to wyniosłem z domu i własnych doświadczeń, potrzeb i obserwacji/konkluzji.

Wierzącym życzę skupienia się na życiu jako namacalnej, fizycznej i fascynującej przygodzie, którą trzeba przeżyć póki jest na to czas.
Zwolennikom kościoła życzę dnia, w którym się obudzą i zrozumieją w jakim bagnie uczestniczą.

To tyle. Pozdrawiam.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 18:07 
Strażnik Glifów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 maja 2003 16:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Lublin
Zauważyłem, że większość katolików od razu pluje jadem jak się im powie, że jest się ateistą. Nie ma to jak miłosierdzie [spoil]wg. rydzola :)) [/spoil] Tego chyba nie ma PŚ. I jeszcze sprawa 10 przykazań. Ciekawe, ilu katoli wie, że zostały one przez Watykan skrócone?

_________________
Tomorrow comes tomorrow goes
But the cloud remains the same
Wonder why he’s feeling down
Tears of a clown
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 18:42 
Arcykapłan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lis 2006 08:41
Posty: 1325
Lokalizacja: Trójmiasto
Juliusz napisał(a):
Jest naprawdę wielu wierzących, którzy nie biorą za miecze i nie jadą na krucjatę spotykając "niewiernych".

Pocieszające, a co z resztą...? ;)

_________________
Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 19:09 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2004 14:55
Posty: 3760
Dziarsky napisał(a):
Wierzącym życzę skupienia się na życiu jako namacalnej, fizycznej i fascynującej przygodzie, którą trzeba przeżyć póki jest na to czas.
Zwolennikom kościoła życzę dnia, w którym się obudzą i zrozumieją w jakim bagnie uczestniczą.

Podpisuje się pod tym apelem oburącz i obunóż :ok
Bruce napisał(a):
Zauważyłem, że większość katolików od razu pluje jadem jak się im powie, że jest się ateistą.

Ja się częściej spotykam ze zdziwieniem - "a to tak można?", "i jak to jest?" a raz to mnie jeden dziadek, z którym gadałem chwilę w pociągu, zaczął przepraszać. Do dziś nie wiem za co :-)

_________________
"I'm the best there is at what I do, but what I do best isn't very nice."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2009 23:02 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2004 11:28
Posty: 2460
Lokalizacja: Poznań (Dublin)
Bruce napisał(a):
Zauważyłem, że większość katolików od razu pluje jadem jak się im powie, że jest się ateistą.


+ mnóstwo podobnych wypowiedzi, których nie chce mi się cytować.


Czy ktoś z Was chce mi powiedzieć, że Wy się o wierze i Kościele wypowiadacie łagodniej niż przeciętni katolicy o ludziach niewierzących? Bez żartów. Otwórzcie oczka. Tyle jadu ile w tym temacie padło (cały w kierunku właśnie wiary i wierzących) to w żadnym innym temacie na tym forum.

A przy okazji - Bruce, weź się przynajmniej trochę doedukuj, bo odstawiasz wiochę ze swoimi tezami. Począwszy od pierwszego postu w tym temacie (a propos nieczytania ST podczas mszy...)

_________________
Portfolio 3D - www.juliuszk.com
Art Blog - juliuszk.blogspot.ie

Tekstury i obiekty dla dromedowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 cze 2009 05:45 
Skryba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2006 06:49
Posty: 273
Lokalizacja: LUBLIN
eLPeeS napisał(a):
helmutt napisał(a):
Krzyże w urzędach i lokalach publicznych mnie nie ruszają w ogóle

Szkoda tylko że zostały kupione za "nasze wspólne" pieniądze :?

Nie narzekaj. Znam mnóstwo przykładów bardziej bezsensownego wydawania "naszej wspólnej" kasy przez Nasze Paniska w rządzie....

Cytuj:
helmutt napisał(a):
Transmisje z mszy i róznych tam procesji w TV - zawsze mozna przełączyć na inny kanał lub włączyć sobie film na DVD

A jak ktoś nie ma DVD ani cyfrowego dekodera i mieszka na prowincji mając tylko TVP to podlega indoktrynacji kościelnej. Super...

To możesz wyłączyć TV i zagrać w piłkę :D Albo pójść na spacer do lasu - stamtąd raczej krzyży nie zobaczysz.

Juliusz napisał(a):
Czy ktoś z Was chce mi powiedzieć, że Wy się o wierze i Kościele wypowiadacie łagodniej niż przeciętni katolicy o ludziach niewierzących? Bez żartów. Otwórzcie oczka. Tyle jadu ile w tym temacie padło (cały w kierunku właśnie wiary i wierzących) to w żadnym innym temacie na tym forum.

Nie w temacie wiary jako takiej - a w temacie wyznawców. Nic na to nie poradzę, że stosunek katolików do ateistów i innowierców jest taki jaki jest... To z drugiej strony nie ma się co spodziewać jakiejś miłości.

_________________
"Hammerite - na metal!"


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 545 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 22  Następna strona

Teraz jest 14 lis 2018 15:04


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj: