Zaloguj | Zarejestruj








Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1650 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 62, 63, 64, 65, 66  Następna strona

Jaką muzykę preferujesz?
Death Metal 9%  9%  [ 21 ]
Heavy Metal 24%  24%  [ 56 ]
Rock 34%  34%  [ 80 ]
Hip-Hop 7%  7%  [ 17 ]
Pop 5%  5%  [ 11 ]
Jazz 5%  5%  [ 12 ]
Soul 2%  2%  [ 4 ]
Muz. klasyczna 7%  7%  [ 17 ]
Michael Jackson:) 6%  6%  [ 15 ]
Liczba głosów : 233
Autor Wiadomość
PostNapisane: 06 sty 2015 00:51 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Do AC/DC mam wielki szacunek i lubię parę ich kultowych dzieł, nowy singiel fajny jak większość ich piosenek. Nie ukrywam jednak, że dla mnie jest to zespół typu "słyszałeś jedną płytę, to słyszałeś całą dyskografię" :jez , dlatego nowego albumu raczej nie kupię, "Let There Be Rock", "Highway to Hell" i "Back in Black" mi wystarczą.

eLPeeS napisał(a):
po śmierci Malcolma Younga


:zdw Już uśmierciłeś Malcolma?

Z tego co wiem, to Malcolm żyje, tyle, że dopadła go demencja czy coś i nie jest już w stanie grać. Zastąpił go jego bratanek Stevie, który wygląda niemal identycznie jak Malcolm (jest niewiele młodszy od swoich wujów) i gra pewnie też identycznie :wes .

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 sty 2015 01:14 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2004 14:55
Posty: 3711
BodomChild napisał(a):
Nie ukrywam jednak, że dla mnie jest to zespół typu "słyszałeś jedną płytę, to słyszałeś całą dyskografię" :jez , dlatego nowego albumu raczej nie kupię, "Let There Be Rock", "Highway to Hell" i "Back in Black" mi wystarczą.


Zgadzam się, ale mi tak jak pisałem w niczym to nie przeszkadza i zresztą zawsze coś się tam u nich trafi wyjątkowego. Na Black Ice, który w większości też był oklepany był to np. Stormy my day. Na nowej płycie zaś, hmmmm.... Dalej szukam bo na razie słucham w kółko pierwszych 4 utworów i to najczęściej w aucie i nie mam jak się wsłuchać ;)

BodomChild napisał(a):
Już uśmierciłeś Malcolma?

A racja, racja coś mi się po fajdało. Myślałem o jednym a napisałem co innego :P:

_________________
"I'm the best there is at what I do, but what I do best isn't very nice."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 sty 2015 15:28 
Młotodzierżca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lis 2011 16:40
Posty: 869
Lokalizacja: The Keepers' Chapel (Zamurze)
Obrazek


W nawiązaniu do wątku o Deusie, zarzucam soundtrack, który jest krótko mówiąc zajebisty. Uwaga, post zawiera spojlery!

Kiedyś wyczytałem w jednym angielskim wywiadzie, że Michael chciał odzwierciedlić konflikt między nowymi technologiami a naturalnością, obecny w grze, łącząc futurystyczną elektronikę z ludzkim śpiewem. Nawet jeżeli grając ciężko mi było skojarzyć jedno z drugim, to jednak lubię, kiedy artysta robi na początku takie założenia.

Moje ulubione utwory to:
- pierwsze cztery,
- Home,
- The Hive,
- Everybody Lies.

Całkiem dobre są też:
- oba związane z Detroit,
- The Mole,
- Barrett Boss Fight,
- LIMB Clinic,
- Penthouse.


Niemiłym zaskoczeniem są dla mnie utwory chińskie. Większość z nich nie jest dla mnie szczególnie interesująca, pomimo faktu, że lubię Daleki Wschód. Wśród nich najbardziej do gustu przypadł mi And Away We Go. Natomiast za najgorszy (przepraszam za szczerość :twisted: ) kawałek uważam Entering TYM. Jest on po prostu nijaki, w dodatku nie odzwierciedla głębi momentu, z jakim jest związany. Oczywiście są to wyroki wysoce subiektywne ;)

Anyway, smacznego łacherzy.

_________________
Moje konto DA:
http://keeperhattori.deviantart.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2015 10:55 
Bełkotliwiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2015 15:50
Posty: 21
Było już wszystko, ale wspomnę raz jeszcze: Fear Factory, jako dźwięki industrialne, nasuwają mi skojarzenia z fabrykami Mlotodzierżców, podobnie jak np Sons of Eden. Artrosis czy Within Temptation swym Wiccańskim brzmieniem kojarzą mi się z filozofią Pogan. XIII Stoletti (np Metropolis, Nosferatu), czy też Fields of the Nephilim (Elizium) bardzo dobrze oddają klimat Miasta. Dużo jest zespołów w stylu "industrial goth", brzmieniem przypominających intro z T1. Może coś jeszcze mi się przypomni:)
No i przypomniało: Clockwork dolls, obowiązkowo dla pisarzy przygodowych w klimatach wiktoriańskich;) , a także Abney Park, wzłaszcza nowsze płyty.

_________________
Qui citat, tacet.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 mar 2015 19:49 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Obrazek

Steven Wilson - Hand. Cannot. Erase.

Steven Wilson wraca i nie chodzi tylko o to, że wraca z czwartą płytą solową, wraca do grania w swoim starym stylu. Poprzedni album - "The Raven That Refused to Sing (And Other Stories)" mógł się podobać i został nawet okrzyknięty arcydziełem przez niektórych recenzentów, w moim odczuciu był jednak trochę toporny, na siłę progresywny (w stylu lat 70.) i przede wszystkim jakiś taki mało wilsonowy.

"Hand. Cannot. Erase" to krok w innym kierunku, chociaż z tym samym zespołem co poprzednio (Adam Holzman, Nick Beggs, Marco Minnemann, Guthrie Govan i bardzo mało Theo Travisa) i z naleciałościami z poprzedniej płyty, to jednak innym.
Koncept albumu to historia kobiety z wielkiego miasta, opowieść o samotności w zglobalizowanym świecie, przed premierą mogliśmy poczytać fikcyjnego bloga bohaterki, ja bym wolał, żeby Steven skupiał się bardziej na muzyce, a mniej na otoczce :) , chociaż szata graficzna albumu, to jest pierwsza klasa (część zdjęć robiono w Polsce, może rozpoznacie które to miasto).

Obrazek

Jaka jest muzyka? Bardzo zróżnicowana, mam wrażanie, że SW wsadził tu wszystko co robił do tej pory i wyszło całkiem dobrze, choć płyta nie jest pozbawiona wad poprzednika. "First Regret" to takie intro, bardzo fajne z delikatnym pianinem i elektronicznym pulsem, sporo na tej płycie elektroniki, za chwilę wchodzi melotron i zaczyna się "3 Years Older", długi progresywny kawałek mocno inspirowany Rush, słychać jednak tutaj większą lekkość i mniej zadęcia niż na Ravenie, od razu wpadają w ucho świetne melodie wyśpiewywane przez Wilsona, utwór to taka przeplatanka popowych melodii i cięższych instrumentalnych partii ze świetnym hammondowym solo Holzmana na czele. Utwór tytułowy to dobry ambitnie pop-rockowy hicior, który przy dobrej promocji mógłby zawojować radio. "Perfect Life" ze swoim trip-hopowym bitem i recytowanym przez kobietę tekstem, to kolejna niespodzianka, chociaż raczej daleko mu do tego co w tych klimatach Steven robił np. w No-Man. No i w końcu "Routine", najlepszy moment albumu, rozbudowana piosenka z gościnnym udziałem izraelskiej wokalistki Ninet Tayeb, która przechodzi od wokali rodem z różnych Nightwishów aż po okrzyk, którego nie powstydziłaby się Kate Bush, aż szkoda, że Steven nie oddał więcej partii Ninet, udziela się jeszcze tylko w chórkach i w "Ancestral".
Same piosenki? Nie. "Home Invasion" to znów powrót w bardziej progresywne klimaty, miejscami kojarzące się z Porcupine Tree z czasów "In Absentia", jest tu sporo urokliwych melodii, bujający rytm, ale też parę niepotrzebnych wstawek progmetalowych, płynnie przechodzi w "Regret #9", czyli długie solo na syntezatorze mooga, przywołujące dokonania Genesis i Pink Floyd oraz świetną solówkę gitarową Govana, wszystko zwieńczone dźwiękami banjo. "Transience" to taki bardziej przerywnik, po nim nadchodzi najdłuższy na płycie "Ancestral" i niestety najsłabszy, początek jest świetny ze swoją elektroniką i fletem Theo Travisa, ostrzejsza część z heavy metalowymi riffami nawet nieźle się zaczyna, ale później wszystko się sypie przez nudne popisy Govana rodem z najsłabszych płyt Dream Theater.
Album kończy się piosenkowym "Happy Returns", takiego Stevena bardzo lubię, nawet gra pierwszą solówkę na gitarze, co nie zdarza mu się często od kiedy buja się z Govanem. "Ascendant Here On..." to piękna coda z odgłosami deszczu jak w wiosenny wieczór i powtórzonym motywem z "Perfect Life".

"Hand. Cannot. Erase." to dla mnie naprawdę miłe zaskoczenie, bo spodziewałem się tragedii. Chociaż melotron pojawia się chyba w każdym utworze, to tym razem jest inteligentnie wykorzystany i nie narzuca się jak na poprzedniej solówce SW i ostatniej płycie Opeth. Może trochę za dużo tu wszystkiego, tu schematyczny prog rock, tu elektronika, tu pop, tu metal, ale wybaczam, bo brzmi to dosyć zgrabnie. Jeśli już o brzmieniu mowa to jak zwykle jest świetnie.
Dobra ambitna rockowa muza, Steven się powtarza, ale robi to z klasą, będę tego często słuchał bo to dźwięki kojarzące się z wiosną. Mam nadzieję, że jednak do Porcupine Tree jeszcze wróci.

Album teaser - First Regret
Perfect Life
Początek 3 Years Older

To oficjalne materiały, dziwne, że Stefek nie zrobił klipu do "Hand. Cannot. Erase.", w końcu to najbardziej przebojowy kawałek na płycie, kto chce, to sobie znajdzie :) .

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 maja 2015 19:30 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lis 2007 13:15
Posty: 2249
Lokalizacja: Deutschland
Lindsey Stirling
Soundtrack z Hitmanów 1-4, DeusEx, Widźmin 3, Rayman Origins i Legends.
Fever Ray, Roxette

_________________
Thief Fan Missions - Przewodnik
Mixthoor Mod Pack - Kompendium dodatków


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 cze 2015 17:25 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Obrazek

Anekdoten - Until all the Ghosts are Gone

Przyznam, że jestem ostatnio zapóźniony i nieszczególnie interesuję się nowościami muzycznymi, szczególnie ze świata neoprogresywnego, pewnie dlatego, że bardziej zajmuje mnie teraz odkrywanie mniej znanych klasyków lat 70. (np. świetnych zespołów sceny Canterbury) oraz jazzu i fusion.

Kiedy wybierałem co by tu ugryźć z rzeczy, które ukazały się w tym roku padło na Szwedów z Anekdoten, zespół którego wielkim fanem może nie jestem, ale jakoś tam cenię i słucham od czasu do czasu. Anekdoten to jeden najważniejszych zespołów tzw. nowej fali skandynawskiego proga lat 90., warto o nich coś napisać, bo wydali pierwszą płytę od 8 lat i jest to płyta całkiem dobra.

Zaczyna się mocno, "Shooting Star" to pokombinowane riffy, świetne technicznie solówki gitarowe, na agresywnie brzmiących hammondach gościnnie zagrał były klawiszowiec Opeth Per Viberg, czyżby zespół postawił na ciężkie i typowo progresywne klimaty? Niekoniecznie, trzy następne utwory wykraczają poza neoprogresywne schematy, są kawałkami bardziej atmosferycznymi, trochę w duchu post-rocka do którego zawsze Anekdoten miało ciągoty. "Get Out Alive" i "If It All Comes Down to You" to naprawdę dobre melodie wokalne z hipnotyzującym głosem Nicklasa Barkera i jego świetnymi solówkami gitarowymi w crimsonowskim stylu, gdzieś tam słychać też subtelne echa Camel. Osią tej muzyki jest ciężka gitarowa ściana dźwięku, nad którą jak zawsze góruje Anna Sofi Dahlberg ze swoim charakterystycznym oszczędnym stylem gry na klawiszach, tworząc symfoniczne melotronowe tła, nie zapuszczając się przy tym w kiczowate rejony. Ze słynnych gości, na płycie usłyszymy także znanego ze współpracy ze Stevenem Wilsonem, Robertem Frippem i Gong, Theo Travisa, który m. in. w utworze tytułowym wyczarowuje swoje tajemnicze dźwięki na flecie. Album kończy się instrumentalnym "Our Days Are Numbered", który zabiera nas w psychodeliczne klimaty, gdzie orientalna sekcja rytmiczna i niepokojący saksofon kojarzą mi się z mistyczną podróżą w zaświaty.

"Until all the Ghosts are Gone" to płyta, która uświadamia mi, że nie doceniam Anekdoten, a powinienem. Dobry nowoczesny, naprawdę progresywny rock (czyli poszukujący), pamiętający o klasycznych inspiracjach ale unikający neoprogresywnej sztampy i świetni technicznie muzycy, którzy dbają o to, żeby z formą szła w parze także muzyczna treść. Nie jest to muzyka wchodząca "na raz", na początku może trochę znudzić, ale zyskuje przy bliższym poznaniu, wiem, że jeszcze za mało osłuchałem się w tej muzyce i na pewno jeszcze do niej wrócę.

Get Out Alive

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 wrz 2015 16:24 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Obrazek

Riverside - Love, Fear and the Time Machine

Od jakiegoś czasu albumy Riverside i solowe płyty Mariusza Dudy można brać w ciemno, toteż niedługo po premierze szóstej LP-ki Riverside przejechałem się do najbliższego Empiku i zakupiłem najnowsze dzieło Warszawiaków w ładnym, dwupłytowym wydaniu limitowanym (identyczne wydanie jak poprzedniej płyty, naprawdę fajne grafiki Travisa Smitha).
Love, Fear and the Time Machine jest kolejnym krokiem naprzód w karierze zespołu i rozwinięciem pomysłów z poprzedniego albumu Shrine of New Generation Slaves, czyli konsekwentnego odchodzenia od progresywnego instrumentalnego rozmachu na rzecz form prostszych, ale nie prostackich, mamy więc zestaw świetnie zaaranżowanych, ambitnych rockowych piosenek. Są i zmiany, nie ma już wiele elementów hard rockowych i prog rockowych lat 70., po metalowych riffach niemal nic nie zostało, brzmienie jest zdecydowanie bardziej stonowane, łagodniejsze, pojawiły się też zapowiadane przez Dudę inspiracje nową falą lat 80., są one jednak bardzo subtelne, słyszalne głównie w grze gitary basowej (tzw. wysoki bas w stylu The Cure czy Joy Divison) i czasami w melodiach wokalu. To właśnie melodie są największą siłą tego albumu, Piotr Grudziński i Michał Łapaj rozumieją, że chociaż są w 100% profesjonalnymi muzykami, to nie są jakimiś wybitnymi instrumentalistami i "bogami techniki" jak goście z Dream Theater, dlatego nie silą się na "czad" i "wymiatanie", mimo to melodyjnej i zagranej z mistrzowskim feelingiem solówki gitarowej Grudzińskiego w Under the Pillow słucha się lepiej niż niektórych ultraszybkich wymiataczy. Piotr Kozieradzki już nie szaleje z progmetalowym bębnieniem, ten duży facet pokazuje, że potrafi grać nadzwyczaj lekko i prosto. Michał Łapaj bardzo rzadko zapuszcza się tym razem w agresywne partie solowe jakie zdarzały mu się wcześniej, ograniczając się do robienia tła Hammondami i towarzyszenia syntezatorem gitarze, bądź wokalowi.
Tu dochodzimy do Marusza Dudy, który jest autorem wszystkich tekstów i całej muzyki na płycie, przez co jego wpływ jest tu zdecydowanie największy. Jak zwykle to jego gitara basowa lub akustyczna jest podstawą kompozycji, czy to niepokojące dudnienie w Caterpillar and the Barbered Wire, czy post punkowe granie w Discard Your Fear. Jeśli chodzi o jego wokale, to mamy tu chyba najlepsze melodie od czasów debiutu, od przebojowych zwrotek i refrenów Lost i #Addicted, po świetną akustyczną balladę Time Travellers. Duda śpiewa na płycie niemal wyłącznie czysto i łagodnie, miejscami zapuszczając się w wysokie wokalne rejony, których chyba jeszcze nigdy nie próbował jak w Towards the Blue Horizon gdzie delikatne wokale mieszają się z ostrzejszymi partiami gitary i lekko etnicznymi klimatami.
Duda śpiewa o strachu przed zmianami w życiu i duchowych wyprawach w przeszłość kiedy byliśmy dziećmi i świat wydawał się prostszy. Zauważyłem, że tak samo jak trzy pierwsze płyty (trylogia Reality Dream) traktowały o introwertycznej wyprawie w głąb własnych lęków, tak kolejne płyty - Anno Domini High Definition, Shrine of New Generation Slaves i najnowsza Love Fear and the Time Machine, chociaż muzycznie różne, tekstowo składają się na kolejną trylogię o odnajdywaniu siebie w czasach kiedy ciągle trzeba się śpieszyć by nie pozostać w tyle, w świecie gdzie jesteśmy anonimowi w tłumie, zagubieni w szumie informacyjnym, gdzie relacje między ludźmi ulegają spłyceniu, a pusty konsumpcjonizm pozbawia nas wyobraźni, w takim świecie chcemy wsiąść w wehikuł czasu i przenieść się w czasy kiedy wszystko było bardziej szare i smutne, ale bardziej dla nas zrozumiałe, a może tylko idealizujemy przeszłość?
Chłopaki z Riverside odwalili kawał dobrej roboty nagrywając najdojrzalszą muzycznie i może nawet najlepszą w karierze płytę, która może nie jest tak przebojowa jak poprzednia, jest trochę senna, trochę smętna, ale można na niej znaleźć mnóstwo świetnych melodii i niebanalnego podejścia do progresywnego rocka, a Mariusz Duda jest zdecydowanie tym Dudą, który obecnie w Polsce robi najbardziej pozytywną robotę :) .

W instrumentalny dysk bonusowy jeszcze się specjalnie nie wsłuchiwałem, poprzednio były to Night Sessions, więc teraz mamy sesje dzienne, jest to muzyka już dużo bardziej nieoczywista i trudniejsza w odbiorze, zapuszczająca się w klimaty ambientu i elektroniki, utwór Machines mógłby się znaleźć w soundtracku Deus Exa, co być może jest i zamierzone, gdyż Duda jest znanym miłośnikiem gier wideo.

Single:

Discard Your Fear

Found (The Unexpected Flaw of Searching) - piosenka i teledysk bardzo pinkfloydowe

Teasery (fragmenty dysku bonusowego z wersji limitowanej):

Teaser 1 (Love)

Teaser 2 (Fear)

Teaser 3 (Time Machine) (Deus Ex!)

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 wrz 2015 22:41 
Młotodzierżca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lis 2011 16:40
Posty: 869
Lokalizacja: The Keepers' Chapel (Zamurze)
Z tym Machines i Deusem w pełni się zgadzam. :ok A i reszta twórczości Riverside jest do nadrobienia, bo już od dawna ich nie słuchałem.

_________________
Moje konto DA:
http://keeperhattori.deviantart.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 wrz 2015 20:58 
Ożywieniec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 mar 2014 20:14
Posty: 92
A ja sobie przesłuchuję obecnie starsze kawałki Kredek :)
Tak jakoś mnie naszło na wspomnienia.
Jeden z moich ulubionych:

https://www.youtube.com/watch?v=DViO9f40K48

_________________
.............


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2015 14:21 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4500
Lokalizacja: Radlin
Jeszcze nikt nie wspomniał o nowym albumie Iron Maiden? Dziwne, tym bardziej, że wiem, że nie tylko ja jestem tutaj starym fanem tej kapeli :) Bruce, Jacek - co z Wami? ;)

Nowy krążek, a właściwie dwa krążki, jest w mojej ocenie najlepszym albumem od Brave New World. Panowie odwalili kawał świetnej roboty! Takie kawałki jak "If Eternity Should Fail", „The Book of Souls”, czy „Empire of the Clouds” na zawsze mogą wejść do zacnego grona klasyków.

Ten pierwszy z wymienionych, to w mojej ocenie najlepszy "otwieracz" od czasu "The Wicker Man". Trzeba po prostu posłuchać, ale ma świetną linię melodyczną, zwłaszcza refren wpada w ucho :)

"The Book of Souls" jest zaś kawałkiem kompletnym - świetne riffy, solówy pięknie zagrane, zmiany tempa, kapitalne wokale i co najważniejsze - całość składa się na bardzo miodny, metalowy kawałek ze świetną linią melodyczną. To będzie killer na koncertach! Aż chce się ponucić! Ciekawostką jest fakt, że jest to przearanżowany kawałek z solowej twórczości Bruca Dickinson'a, który prawdopodobnie w oryginalnej swojej wersji trafi na następną solową płytkę Brusia (prawdopodobnie rok 2017).

„Empire of the Clouds” - najdłuższy kawałek, ponad 18 minut! Jaki to zresztą jest kawałek! Masakra! Tutaj jest wszystko co najlepsze w Maidenach i heavy metalu w ogóle.

Do posłuchania:
If Eternity Should Fail
The Book of Souls
Empire of the Clouds

Up the Irons :!!:

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2015 14:44 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
Maveral napisał(a):
Jeszcze nikt nie wspomniał o nowym albumie Iron Maiden? Dziwne, tym bardziej, że wiem, że nie tylko ja jestem tutaj starym fanem tej kapeli :) Bruce, Jacek - co z Wami? ;)


Jeszcze ja i mój mentor od Ironsów - Artass (nie wiem, czy nadal wchodzi na forum) :-D

Jeśli chodzi o nowy album - jakoś się nim nie ekscytuję, ale nie dlatego, że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, jest bardzo bardzo dobry. Po prostu w tej chwili przechodzę fascynację różnymi innymi zespołami i gatunkami, ciężko mi się też zabrać za porządne przesłuchanie albumu.

No cóż, cały album jest mocno progresywny i bliżej mu do muzyki Ironsów z XXI wieku, niż tej stricte heavy metalowej z lat 80. Doceniam kunszt, kompozycję i całokształt, nie jest to jednak to, czego oczekiwałem. "If Eternity Should Fail" spodobało mi się od razu, jednak "Empire of Clouds" trochę się rozczarowałem - spodziewałem się utworu utrzymanego w innym stylu.

Niemniej, cieszę się z wyjścia tego albumu - potrzeba w naszych czasach starych i znanych kapel, które jeszcze tworzą. A Ironsi tworzą w prawie niezmienionym składzie od ponad trzydziestu lat. Jedno jest pewne - nie wypadli z formy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2015 18:02 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4500
Lokalizacja: Radlin
Hadrian napisał(a):
Jeśli chodzi o nowy album - jakoś się nim nie ekscytuję, ale nie dlatego, że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, jest bardzo bardzo dobry. Po prostu w tej chwili przechodzę fascynację różnymi innymi zespołami i gatunkami, ciężko mi się też zabrać za porządne przesłuchanie albumu.

Ja się Maidenami interesuję już tylko "od premiery do premiery" (zupełnie jak z Thiefem ;) ). Wychodzi krążek, odsłuchuję porządnie (z kilkanaście razy) i potem w zasadzie nie słucham (chyba, że jakieś pojedyncze utwory), aż przychodzi premiera następnego albumu i wszystko się powtarza :) Nie jest to spowodowane tym, że płyty są złe, ale jest tyle innych rzeczy do słuchania - nie można w kółko katować Maidenów ;) Niemniej polecam Ci porządne przesłuchanie tego albumu, bo w mojej ocenie, jest to najlepsza płytka Żelaznej Dziewicy od czasów "Brave New World".
Hadrian napisał(a):
No cóż, cały album jest mocno progresywny i bliżej mu do muzyki Ironsów z XXI wieku, niż tej stricte heavy metalowej z lat 80. Doceniam kunszt, kompozycję i całokształt, nie jest to jednak to, czego oczekiwałem.

Wiadomo było, że panowie pójdą w tę stronę. Naprawdę nie wiem czego innego się spodziewałeś ;) Bardziej progresywnie zaczęli już grać na "Dance of Death", na AMOLAD otwarcie sobie eksperymentowali z dłuższymi kompozycjami, a dalszy dryf w stronę długich, rozbudowanych "epików" mieliśmy na "Final Frontier" (swoją drogą, jeden im wyszedł świetnie - The Talisman). Nie ma się co łudzić, że Maideni wrócą do szybkich, agresywnych kompozycji z lat 80-tych. Po pierwsze, nie te lata, a po drugie, jednak się chłopaki rozwinęli - nie chcąc zjadać własnego ogona, musieli coś zmienić, a nie grać tylko to maidenowe "kopytko" :-D Mnie się ich zmiana podoba, choć ja nie jestem żadną "konserwą", więc zmiany potrafię przetrawić i docenić :)
Hadrian napisał(a):
"If Eternity Should Fail" spodobało mi się od razu, jednak "Empire of Clouds" trochę się rozczarowałem - spodziewałem się utworu utrzymanego w innym stylu.
Co do tego drugiego, to też mi od razu nie wszedł. Sądziłem, że ten kawałek jest za długi, ale po n-tym przesłuchaniu mogę jednoznacznie stwierdzić, że jest to na pewno jeden z najlepszych utworów na tej płycie i jeden z najlepszych w ostatnim piętnastoleciu kapeli.
Hadrian napisał(a):
Jedno jest pewne - nie wypadli z formy.

Oj nie :-D

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2015 21:34 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
To raczej moja podświadomość kazała mi tak sądzić, przecież logiczne i oczywiste było, że pójdą tą drogą, którą zaczęli iść (przynajmniej według mnie) od czasów Blaze'a Bayleya.

Maveral napisał(a):
Nie jest to spowodowane tym, że płyty są złe, ale jest tyle innych rzeczy do słuchania - nie można w kółko katować Maidenów ;)


Moja fascynacja muzyką zaczęła się właśnie od Maidenów, od Seventh Son of a Seventh Son. Dlatego mam duży sentyment do nich. A potem pojawili się The Doors i Beatlesi, nawet Elvis, ale to już inna historia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2015 21:47 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Ja słuchałem, ale jeszcze za mało żeby coś konkretnego napisać, nie mam czasu. Wrażenia raczej na plus i dobrze, że są to dwie płyty, a nie jeden długas. Jak do tej pory nie kupowałem tak do końca tych "progresywnych ironsów", ale po tym albumie chyba zmienię zdanie, jest tam parę naprawdę ciekawych rzeczy.

Ja do Maidenów co jakiś czas wracam, ale raczej do starych albumów z lat 80., bo jestem fanem pozytywnego kiczu, z tego samego powodu wracam do starego Genesis z Gabrielem.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 paź 2015 17:20 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
BodomChild napisał(a):
Ja do Maidenów co jakiś czas wracam, ale raczej do starych albumów z lat 80., bo jestem fanem pozytywnego kiczu, z tego samego powodu wracam do starego Genesis z Gabrielem.


Co masz na myśli używając zwrotu "pozytywny kicz" tuż przy nazwie "Maideni"? :) Takie określenie kojarzy mi się raczej z glam metalem w stylu Guns N'Roses czy grupy Kiss. Albo z takim uroczym glam rockiem:

https://www.youtube.com/watch?v=kKhFe9op66k

:)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 paź 2015 19:13 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Zobacz sobie występy Iron Maiden z lat 80., te obcisłe wdzianka :-D , potężne sceny z buchającymi ogniami, obowiązkowo zawsze wielki Eddie, no i ten cały patos. Dzisiaj to wszystko jednak trąci myszką i jest strasznie kiczowate, ale jak się do tego podchodzi odpowiednio i pamięta o kontekście w jakim powstało, to może się podobać, ja to np. uwielbiam. Do tego u Maiden oprócz patosu było też sporo luzu.
Glam rock też jest kiczowaty, pompatyczny progresywny rock lat 70. w stylu Emerson, Lake & Palmer jest kiczowaty, niemal całe lata 80. są kiczowate, ale to jest taki typ oldskulowego kiczu, który lubię i słuchanie/oglądanie tego sprawa mi przyjemność. Za to kicz prezentowany w większości teledysków współczesnych gwiazd popu mnie niezmiennie żenuje i przekracza granice dobrego smaku.

Chociaż pisząc o "pozytywnym kiczu" mam pewnie raczej na myśli tzw. camp.

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 paź 2015 12:47 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4500
Lokalizacja: Radlin
BodomChild napisał(a):
Zobacz sobie występy Iron Maiden z lat 80., te obcisłe wdzianka :-D

Obrazek

Ta tkanina nazywa się "spandex" i fani udzielający się na forum Maidenów mieli z tego kiedyś niezły polew. Wstawiali coraz to nowsze obrazki z członkami Maidenów ubranymi w spandeksowe stroje i pisali np. "Ohhh no! Even more spandex!!! Please, somebody kill me!" albo "Spandex horror - spandex, spandex everywhere! I can't stand it anymore! It's my personal nightmare..." ;)
BodomChild napisał(a):
potężne sceny z buchającymi ogniami, obowiązkowo zawsze wielki Eddie, no i ten cały patos. Dzisiaj to wszystko jednak trąci myszką i jest strasznie kiczowate, ale jak się do tego podchodzi odpowiednio i pamięta o kontekście w jakim powstało, to może się podobać, ja to np. uwielbiam.

Maideni bez tego kiczu, to nie byli by Maideni. Dobrze, że nie zapomnieli o swoich korzeniach, które jeszcze słychać dość wyraźnie w ich muzyce, a także widać właśnie w aranżacji koncertów. Czy ktoś wyobraża sobie koncert Ironów bez Eddiego na scenie? ;)

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 paź 2015 14:23 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
Powiem jedno: według współczesnych standardów, wielu dawnych popularnych artystów było pedalskich i kiczowatych.

A TO to chyba szczyt wszelkiego tak dziwnego, że aż niepokojącego kiczu :D Chociaż Dead Or Alive to jednak bardzo "oryginalny" zespół, nawet jak na lata 80-te.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lis 2015 23:17 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Google przypomina dzisiaj o 201 rocznicy urodzin Adolphe'a Saxa, człowieka który stworzył cudo jakim jest saksofon, instrument przeze mnie ostatnio bardzo ceniony.

Chyba nie można takiego dnia uczcić lepiej niż słuchając mistrza Coltrane'a.

Obrazek

https://www.youtube.com/watch?v=qWG2dsXV5HI

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 gru 2015 19:10 
Garrett
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2004 14:55
Posty: 3711
AC/DC Thunderstruck na 2 wiolonczele - krótko - zajebiste! :-D

_________________
"I'm the best there is at what I do, but what I do best isn't very nice."


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 sty 2016 22:26 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Niedawno odszedł stary kultowiec, oblech z wyboru, wielbiciel burbona, znany głównie z Motörhead, dla bardziej wtajemniczonych także z Hawkwind, Lemmy Kilmister.

Dzisiaj z rana dowalili wiadomością, że umarł artysta wielkiego formatu, ikona brytyjskiej muzyki, David Bowie, podobnie jak Lemmy przegrał walkę z rakiem. Jako Ziggy Stardust grał glam rocka, pozwalał sobie na śmiałe muzyczne eksperymenty z gitarzystą King Crimson Robertem Frippem, na stałe zagościł w stacjach radiowych za sprawą popowych hitów z lat 80., zagrał w paru filmach. Przed śmiercią zdążył nagrać płytę, której jeszcze nie miałem okazji na poważnie posłuchać, teraz chyba jest okazja, zwłaszcza, że to dziwna ale ciekawa muzyka.

https://www.youtube.com/watch?v=kszLwBaC4Sw

Może nigdy jakimś wielkim fanem nie byłem, ale szacun za całokształt, niech mu ziemia lekką będzie.

To smutne, ale niestety legendy będą odchodzić coraz częściej :( .

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 sty 2016 12:03 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 sty 2009 13:38
Posty: 2329
Lokalizacja: Archiwa Miejskie
BodomChild napisał(a):
Może nigdy jakimś wielkim fanem nie byłem, ale szacun za całokształt, niech mu ziemia lekką będzie.


Bowie należał do jednych z moich ulubionych muzyków, razem z kolegą od jakiegoś czasu wymieniałem się jego utworami. Ostatni raz przed śmiercią Davida słuchałem jego muzyki dwa dni wcześniej.

BodomChild napisał(a):
Przed śmiercią zdążył nagrać płytę, której jeszcze nie miałem okazji na poważnie posłuchać, teraz chyba jest okazja, zwłaszcza, że to dziwna ale ciekawa muzyka.

https://www.youtube.com/watch?v=kszLwBaC4Sw


To, co mogę powiedzieć o nowym albumie, mimo że nie przesłuchałem go jeszcze, jest to, że nie różni się to jakościowo od muzyki Bowiego granej za czasów jego największej popularności (lata 70-te). To najbardziej uświadamia stratę, jaką poniósł świat muzyki - był to aktywny i "niewypalony" artysta. Odszedł nadal błyszczący.

BodomChild napisał(a):
To smutne, ale niestety legendy będą odchodzić coraz częściej :( .


W zeszłym roku zaskoczyła mnie śmierć legendarnego Christophera Lee - genialnego aktora z największą ilością zanotowanych ról filmowych.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 sty 2016 22:33 
Bruce Dickinson
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2003 11:07
Posty: 4500
Lokalizacja: Radlin
Wrzucę tutaj tego smutnego newsa - Bogusław Kaczyński nie żyje ;(

Szkoda, wielka szkoda i wielka strata. To właśnie dzięki temu człowiekowi, jako jeszcze zatwardziały, nastoletni metal, dałem się przekonać do muzyki poważnej. Gość opowiadał z taką pasją, że po prostu nie mogłem go nie słuchać i w końcu stwierdziłem, że coś musi w tej jego muzyce być. Nie myliłem się... a raczej to on się nie mylił.

[*]

_________________
SZKICE UMYSŁU - reaktywacja
Wherever You Go, There You Are...
Ciemność jest naszym sprzymierzeńcem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 lut 2016 22:37 
Złodziej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 maja 2006 22:32
Posty: 2341
Lokalizacja: Pabianice
Znowu śmierć, tym razem Piotr Grudziński - gitarzysta Riverside. Część osób może kojarzy, bo często pisałem tu o tym zespole, słucham ich od lat więc wiadomość szczególnie dla mnie smutna. Cieszę się, że przynajmniej raz miałem okazję posłuchać go na żywo.

Miał tylko 40 lat, umarł nagle, nie znamy przyczyny :( .

Nie był to jakiś wybitny technicznie wymiatacz, ale miał swój styl i grał z sercem. Nie wiem co dalej z Riverside, od jakiegoś czasu to jest zespół przede wszystkim Mariusza Dudy, ale bez Grudnia to już nie będzie to samo.

https://www.youtube.com/watch?v=TQ2CtdEV57k

_________________
PAŃSTWO POLSKIE ODZYSKUJE GODNOŚĆ


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1650 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 62, 63, 64, 65, 66  Następna strona

Teraz jest 20 wrz 2017 14:02


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj: