Thief Forum
http://thief-forum.pl/

Najprzyjemniejsza misja
http://thief-forum.pl/viewtopic.php?f=8&t=6305
Strona 1 z 1

Autor:  SPIDIvonMARDER [ 28 mar 2015 13:55 ]
Tytuł:  Najprzyjemniejsza misja

Takiego temu chyba nie było.

Jaka misja w Thiefa to dla Was największy relaks? Taka, do której wracacie nie ze względu na jej doskonałość itd, ale po prostu Was zwyczajnie relaksuje i miło w nią pograć, niekoniecznie doświadczając wyższych uczuć.

Dla mnie taki jest Bonehoard, choć to równocześnie jedna z tych najlepszych plansz, gdzie spotykam się z głębszymi wrażeniami. W każdy razie, w Bonehoardzie nie musze przejmować się skillowym ghostowaniem, jest trochę miłych elementów platformowych, sporo fajnie pukrywanego lootu, a jak mam kaprys, to sobie strzelam do zombiaków i z satysfakcją patrzę, jak się rozpierzchają po kątach... tzn. rozpadają. Sale Kojącego Pogłosu autentycznie mnie koją, klimat i ścieżka dźwiękowa (w tym grafika) są niezwykle przyjemne.

Może pamiętacie, że jeszcze w swojej powieści Thief: TDP opisywałem, że Garrett był zachwycony Bonehaordem pod tym katem, że dźwięk rogu autentycznie go koił.

Autor:  darkonia [ 28 mar 2015 15:51 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Licentia poetica?
Taką relaksującą misją dla mnie jest Trail of Blood. Dużo przyjemnej zieleni, charakterystyczna muzyka w tle wioski duchów. I te Oczy... Pozostałe kwiatki i dzwoniące świetliki. Istna oaza spokoju z wodospadem. Można zadźgać paru mechanistów, albo ich utopić.
Bonehoard też jest miłe do pogrania, ale trochę zbyt dużo razy tam ginęłam, spadając z wysokości, bo milimetr różnicy nie pozwolił chwycić krawędzi. Przyznaję, że pieśń Rogu jest jednym z najpiękniejszych dźwięków całej serii.

Autor:  bob [ 28 mar 2015 16:57 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Bo ja wiem? Zapewne misja "Wieże Magów" - przyjemne jest to, że można być niewidzialnym w tym miejscu, również pseudo-keyholing jest możliwy (testowane z TFix-em 1.20a) https://www.youtube.com/watch?v=kaxOlfM-5f0 . Można być niewidzialnym tam gdzie jest punkt startowy - poprzez niepełne "załadowanie" dziury (skokiem + próbą wejścia w dziurę), która tam jest, a następnie zbliżenie się do krawędzi (nie maksymalnie blisko) i kliknięcie przycisku wychylenia do przodu. Tak naprawdę to choć Garrecia kamera będzie się zapadać, to Garrett nie zginie; zyska tę umiejętność jak na filmie :!:

Autor:  BodomChild [ 28 mar 2015 17:40 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Bonehoarda się zajebiście bałem jak byłem szczylem, do tego stopnia, że o ile drugą misję jakoś przeszedłem (chociaż w kopaniach było ciężko), to tutaj odstawiłem Thiefa i wróciłem po jakimś czasie (widocznie trochę dorosnąć musiałem).

True story :) .

To jedna z moich ulubionych misji, a dźwięk rogu istotnie koi duszę.

Z relaksujących misji, które się fajnie przechodzi to tym razem pochwalę coś z Deadly Shadows, a będzie to "End of the Bloodline", bardzo ją lubię, taki fajny zameczek.

Autor:  Bruce [ 28 mar 2015 18:06 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Relaksująca? Z pewnością Powrót do Katedry :))

Autor:  bob [ 28 mar 2015 18:58 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

No tak, tyle że można ją przejść przykładowo w 2 godziny [klasyczny styl między innymi z modlitewnikiem], albo nieco w ponad 1 minutę, i to z trzema zaliczonymi zadaniami (zdobycie oka, pomoc dla ducha oraz opuszczenie katedry). Na każdym z trzech poziomów trudności.

BodomChild napisał(a):
Bonehoarda się zajebiście bałem jak byłem szczylem, do tego stopnia, że o ile drugą misję jakoś przeszedłem (chociaż w kopaniach było ciężko), to tutaj odstawiłem Thiefa i wróciłem po jakimś czasie (widocznie trochę dorosnąć musiałem).


Tak się składa, że ja miałem z tymi misjami na odwrót. Cragscleft bałem się niesamowicie mocno; z jednej strony się bardzo bałem, z drugiej bardzo chciałem poznać, co takiego jest w tej misji (konfliktowałem się sam z sobą, czy ważniejszy strach czy ciekawość misji). Bonehoard na pewno mniej strachliwie się przechodziło. Bardziej przyjemna misja? Stawiam na Bonehoard. Nie na Cragscleft, który paraliżował mnie strachem, gdy miałem wtedy 8 lat. Bafford o ile pamiętam to nie straszył mnie za mocno, wiadomo, tam są strażnicy, a nie zombiaki.

Autor:  Bruce [ 28 mar 2015 19:57 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

bob napisał(a):
Nnieco w ponad 1 minutę, i to z trzema zaliczonymi zadaniami (zdobycie oka, pomoc dla ducha oraz opuszczenie katedry). Na każdym z trzech poziomów trudności.

Napiszesz jak? Tylko jeden warunek: bez żadnych bugów. W jedną minutę to nawet do oka się nie dojdzie.

Autor:  bob [ 28 mar 2015 20:08 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Małe bugi, można przymknąć oko na nie (przynajmniej ja tak mam).

Bruce napisał(a):
W jedną minutę to nawet do oka się nie dojdzie.


Zabrać oko można w mniej niż 20 sekund.

Autor:  Bruce [ 28 mar 2015 20:31 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

bob napisał(a):
Zabrać oko można w mniej niż 20 sekund.

Chyba będąc przy oku. Bo zanim się do niego dojdzie trzeba: otworzyć katedrę i wybrać drogę którędy chce się iść do oka (dołem czy górą). Samo wejście do katedry zajmuje ok. 20 sekund. I jeszcze jedno. My tutaj mówimy o normalnym przechodzeniu misji tak jak chcieli twórcy, a nie wykorzystując bugi. Jeśli grasz używając bugów, to po co grasz?

Autor:  bob [ 28 mar 2015 20:35 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Gdy zabieram oko w mniej niż 20 sekund to nie korzystam z żadnych bugów, jakby co.

Autor:  Bruce [ 28 mar 2015 20:39 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Udowodnij. Bo samo użycie talizmanów zajmuje mniej więcej 20 sekund + dobiegnięcie do oka najkrótszą drogą (liczmy z 10 sekund) i liczyć na szczęście, że cię haunty nie zabiją podczas gdy jakimś cudem w ciągu paru sekund złapiesz oko spod ołtarza. Bez strzały linowej jest to niemożliwe. A przy tylu hauntach, zombiakach i być może duchu wycelowanie i strzelenie jest niemożliwe.

Autor:  Daweon [ 28 mar 2015 20:45 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Dla mnie fajne jest Maw of the Chaos. W większości jest to przygodówka. Trochę pobiegasz, trochę poskaczesz, poślizgasz się na lodzie itp. Mało skradankowa, ale za to człowiek się tak nie stresuje jak w poprzednich misjach. Jako finał niezbyt pasuje, ale jest chyba najbardziej relaksującą przez to, że nie wymaga ani wielkich umiejętności ani dużej ilości włożonego trudu.

Autor:  Hattori [ 28 mar 2015 23:57 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

SPIDIvonMARDER napisał(a):
Sale Kojącego Pogłosu autentycznie mnie koją, klimat i ścieżka dźwiękowa (w tym grafika) są niezwykle przyjemne.
Approved. Już bardziej kojąca jest tylko melodia w końcowej cutscence T1, choć to cały czas ta sama liga. Btw, co rozumiesz przez "grafikę"?

BodomChild napisał(a):
Bonehoarda się zajebiście bałem jak byłem szczylem, do tego stopnia, że o ile drugą misję jakoś przeszedłem (chociaż w kopaniach było ciężko), to tutaj odstawiłem Thiefa i wróciłem po jakimś czasie (widocznie trochę dorosnąć musiałem).

True story :) .
A ja doszedłem do głównego kompleksu katakumb, spanikowałem na widok zombiaków i braku ciemnych miejsc, zacząłem biec przed siebie, byle do przodu... i do dzisiaj nie wiem, jak to się stało, że wybiegłem prosto na róg Kwintusa. W ogóle nie znając misji. Wziąłem go, a misja się skończyła, bo grałem na normalnym i nie trzeba było wydostawać się na zewnątrz.
:tar Master thief.

Misje, w które się gra dla relaksu? Ciężko wskazać najprzyjemniejszą, ale do jednego worka mogę wrzucić Assassins, Life of the Party, House of the Widow Moira.
Jeśli mogę, to dorzucę tu też Starą Dzielnicę z T3. Jej charakter jest ciężki, ale to ten thiefowy rodzaj ciężkości, który - jeśli się ma nastrój - to właśnie relaksuje. Wszystko głównie za sprawą zarąbistego soundtracka.

Spidi, jeśli to dobry pomysł, to może dałoby się w ten temat wsadzić ankietkę?

Autor:  Hadrian [ 29 mar 2015 19:43 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Zdecydowanie Bafford. Pierwsza misja, w jaką zagrałem, do dzisiaj ją dogłębnie poznałem od każdej strony i zawsze stanowi dla mnie świetne odprężenie. Co tu więcej mówić? ;)

Autor:  Czajka [ 30 mar 2015 02:01 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Still Life with Blackjack, a zaraz za nim dom Moiry. Za zombiakami nie przepadam i Bonehoard był dla mnie raczej stresujący niż relaksujący ;)

Autor:  bob [ 30 mar 2015 07:33 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Bruce napisał(a):
Udowodnij. Bo samo użycie talizmanów zajmuje mniej więcej 20 sekund + dobiegnięcie do oka najkrótszą drogą (liczmy z 10 sekund) i liczyć na szczęście, że cię haunty nie zabiją podczas gdy jakimś cudem w ciągu paru sekund złapiesz oko spod ołtarza. Bez strzały linowej jest to niemożliwe. A przy tylu hauntach, zombiakach i być może duchu wycelowanie i strzelenie jest niemożliwe.


Udowodnione, że oko można zdobyć w takim czasie, link - https://www.youtube.com/watch?v=Mu4EWIGVBXk

Autor:  Spidey [ 30 mar 2015 12:44 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

A co z pomocą dla ducha i opuszczeniem katedry w nieco ponad minutę? :chy

Autor:  SPIDIvonMARDER [ 30 mar 2015 12:46 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Nie bardzo kumam, jak Ci to zaliczyło misję, skoro trzeba jeszcze uciec. Co więcej, na wyższym poziomie trudności masz questa z zabiciem hauntów, ale tego też nie zrobisz w parę sekund. Mam też spore wątpliwości, jak tak ładnie udało Ci się tam wspiąć. Rozumiem, że jesteś dobry i dużo ćwiczyłeś, ale z drugiej strony... jak oglądałem wiele Twoich filmików, to Twoja gra zachowywała się inaczej niż moja (moje) i nie byłem w stanie powtórzyć wielu rzeczy... co wskazywałoby, na jakieś rozbieżności między wersjami, a więc bugi.


Hattori: miałem na myśli design pomieszczeń, tekstury i całą oprawę wizualną.

Ankiety nie mogę zrobić, bo tam jest maks 18 opcji do wyboru :/

Autor:  Mjodek [ 30 mar 2015 13:24 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Mnie najbardziej relaksuje misja w operze. Nie pytajcie dlaczego - sam nie wiem : D
tzn. ta pierwsza część w jaskiniach mnie nie relaksuje, ale potem to już czysta przyjemność jak dla mnie.
Podobnie działa na mnie misja u Moiry - kojąca muzyczka, odgłos kropel deszczu rozbijających się o okna, od czasu do czasu grzmot... Ale to pewnie dlatego, że lubię burzę. No i przyjemnie się chować po kątach i podsłuchiwać co tam ludzie mają do powiedzenia : D

P.S. jak byłem szczylem i grałem w thiefa to już w cragscleft się bałem, a bonehoard przeraziło mnie do tego stopnia, że pominąłem ten etap używając klasycznego SHIFT + CTRL + ALT + END ;p
Na szczęście niedługo później mi przeszło i przeszedłem całą grę "po bożemu"...

Autor:  bob [ 30 mar 2015 17:04 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Spidey napisał(a):
A co z pomocą dla ducha i opuszczeniem katedry w nieco ponad minutę? :chy


Pomogłem duchowi oraz opuściłem katedrę w nieco ponad minutę - https://www.youtube.com/watch?v=4yEqJdv433M

Autor:  Bruce [ 30 mar 2015 17:51 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Po pierwsze. Jakoś nigdy mi się nie udało wskoczyć na ołtarz. A ty normalnie bez żadnego speeda wskoczyłeś. I to idealnie na sam środek. No i ta wspinaczka. Trochę dziwna. Drugi filmik: pisałem wyraźnie bez bugów.
A oto dowód, że gra była modyfikowana: pomiędzy 3 i 4 talizmanem jest flashbomb. U ciebie jej nie ma. Czyli te twoje 20 sekund można między bajki wsadzić.

Autor:  bob [ 30 mar 2015 18:13 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Jak to nie ma, jak przecież ten flashbomb jest?

Autor:  Bruce [ 30 mar 2015 18:54 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

U ciebie na filmiku widać, że używasz talizmanów po kolei. A w rzeczywistości tak nie jest, ponieważ jak pisałem wcześniej, przed ostatnim talizmanem w ekwipunku jest flashbomb. A u ciebie go nie ma.
PS. Brak też kompasu. Ponadto drzwi do pomieszczenia, z którego skaczesz po oko powinny być ZAMKNIĘTE i trzeba użyć wytrycha.A z tym skokiem na ołtarz i wspinaczką to jest możliwe.

Autor:  bob [ 13 maja 2016 13:06 ]
Tytuł:  Re: Najprzyjemniejsza misja

Kompas i flashbomb są tam gdyby ktoś się nie zorientował - jak się szybko zmienia przedmioty to wtedy kamera nie uchwyci istnienia tego w ekwipunku, taka to cecha silnika Dark Engine.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/