CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Wejdź tutaj, jeśli utknąłeś w którejś fanmisji, potrzebujesz pomocy, chcesz wyrazić swoją opinię, podzielić się przemyśleniami na temat własnych lub cudzych FMs.

Moderator: Mixthoor

Awatar użytkownika
Flavia
Egzekutor
Posty: 1606
Rejestracja: 07 maja 2012, 15:34
Lokalizacja: Dno Piekieł

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Flavia »

*szur* *chrzęst* *szur* *chrzęst* Kolejne warstwy kurzu i zapomnienia odpadają na sporych rozmiarów kupkę w rytm energicznych zamachów łopatą. Po chwili narzędzie uderza w coś twardego i ciszę nocy przerywa tryumfujący okrzyk: "ZNALAZŁAM". W oczach dzierżącej łopatę postaci pojawia się okrutny błysk.

Plusy:
- ładna, nawet na tle współczesnych misji architektura pierwszej i drugiej misji
- duże pole do eksploracji
- imponujące programowanie, wykorzystujące wiele sztuczek, jakich nie widziałam w żadnej innej fanmisji, nawet po tylu latach
- klimat drugiej misji przed Wielkim Zdarzeniem. "Cisza przed burzą" nigdy nie była tak wyrazista. I te dźwięki nieumarłych bez nieumarłych - coś pięknego.
- dla mnie najważniejsze: wpływ, jaki wywarła kampania na późniejszych twórców

Minusy:
- na początek przyjrzyjmy się fabule:
1. już pierwsza misja poraża swoją głębią, wysyłając nas w epicką podróż do pokoju w gospodzie i stawiając na drodze przeszkody takie jak... jedna zamknięta brama i trzech strażników? No ale dobra, misja ma wprowadzić nas w odpowiedni nastrój, nie stworzono jej z myślą o rozwiniętej fabule. Pal licho, że klimat pierwszej misji nijak się ma do klimatów kolejnych.
2. Hmm... Garrett kradnie przedmiot, którego w ogóle nie powinien był ruszać i sprzedaje ostatniej osobie, która powinna go dostać. Oczywiście, zostaje zdradzony (czytaj: nie otrzymuje zapłaty) i znajduje się w bardzo niekomfortowej sytuacji, w otoczeniu znanym, ale lekko zmienionym i wypełnionym Najgorszymi Możliwymi Przeciwnikami. Na szczęście jego Przyjaciele w Cieniu są, jak zwykle, gotowi służyć radą i pomocą, nawet gdy nikt ich o to nie prosi. Zaraz, zaraz... Nie ma tam przypadkiem tuzina ciężko uzbrojonych fanatyków, żeby stanęli po naszej stronie?
3. Szczerze mówiąc, nie wiem, o czym jest ta misja. Sprawia wrażenie zbitki pomysłów, z którymi autor nie bardzo wiedział, co zrobić. Mamy więc kryjówkę złodziei, w przypływie geniuszu umiejscowioną wprost pod magazynami Młotodzierżców (!), opuszczoną fabrykę, której właściciel oszalał i mieszczącą się pod nią kryjówkę Strażników. Chyba chodzi o jakąś przepowiednię, choć i tak mam wrażenie, że to cycki sukkuba miały stanowić główną nagrodę, ale o cyckach za chwilę.

- żenujące przedstawienie postaci Mercedes. Przez całą serię Garrett traktował ją jak ostatnią szmatę, ale wystarczyło że uratował świat, a ona natychmiast wskoczyła mu do łóżka. Zdradził ją, okradł, wydał straży? Nie ważne! Jest głównym bohaterem, należy mu się kobieta. No i te żenujące teksty: "Czy uważasz, że Lara Croft ma lepszy tyłek niż ja?" Tak jest - świat w niebezpieczeństwie, ale właśnie to jest najbardziej palącym problemem! A także "To mieszkanie jest teraz tak puste, jak twoje serce" - może jestem cyniczną francą, ale po przeczytaniu tego wybuchłam śmiechem. Nie wiem, jakiej reakcji spodziewała się po Garrecie, który też jest cynicznym draniem. Może miała nadzieję, że umrze ze śmiechu i wtedy będzie mogła zabrać mu kielich?

- a skoro przy tym jesteśmy: żenujące przedstawienie Garretta. Ok, w oryginalnej serii G. jest zimnym, cynicznym, aroganckim draniem, który nie kiwnąłby palcem, gdyby mu nie zapłacono albo go nie wystawiono. Nikt nie spodziewa się po nim szlachetnych czynów. Ale w CL jest po prostu zwykłym chujem. Jeśli gracz na samym początku dostaje szansę znienawidzenia postaci, którą kieruje, to chyba coś jest nie tak...

- namiętne wciskanie przez autora elementów, które w ogóle do świata "Thiefa" nie pasują. Przykładem niech będzie ten kościół... nie wiadomo, kogo. W sumie powinnam powtórzyć, że świat "Thiefa" jest dualistyczny i nie ma w nim miejsca na inne kulty, ale autor w żadnym miejscu nie pokusił się o wyjaśnienie, kogo właściwie czczą urzędujący w nim zakonnicy. Swojego kardynała, jak sugeruje jedyny dostępny tekst? A może tego sukkuba w jego sypialni? Musieliby mieć dziwny sposób oddawania mu czci, ale patrząc na resztę tej misji, nic mnie chyba nie zdziwi. Kolejny element: Lara Croft. Niechby się nazwała Laura Craft i była współpracowniczką Cavadora w KD - wszyscy zrozumieliby dowcip, a nie wybijałaby się jak drag quenn w kościele. Niechby autor poczynił najmniejsze choćby starania, żeby jakoś wpasować ją w uniwersum "Thiefa". Ale nie, najłatwiej wpieprzyć coś bez refleksji, nie oglądając się na to, czy pasuje, czy wygląda idiotycznie. A ludzie narzekają na maszyny w TMA... :roll:

- do tej samej, a zarazem innej kategorii należą zdjęcia gołych panien porozwieszane po całym mieście. Żeby nie było: nie razi mnie golizna. Nie przeszkadzają mi rozerotyzmowane obrazy, zdobiące ściany domów uciech czy prywatnych sypialni. Nie mam nic do gołych panien, prężących się pod prysznicami czy przechadzających w miejscu wiadomej pracy. Ani nieprzyzwoitych tekstów w niektórych książkach. Ale wiecie co? Te obrazy i te panie pasują do miejsc, w jakich się znalazły. Gdy widzę współczesne zdjęcia (!) pornograficzne (!) porozwieszane na ulicach (!), bądź co bądź pseudo-średniowieczno-wiktoriańsko-jakiegośtam miasta, to chyba coś jest nie tak. Do Cipkolandu to w inną stronę, ja chcę zagrać w "Thiefa".

- Cycki, cycki, cycuszki! Wszędzie, w każdym możliwym kątku. Plakaty na ulicach. Obraz w komnacie kardynała. Sukkub na końcu. Nawet strój, którego w średniowieczno-wiktoriańskim uniwersum nie założyłaby nie tylko żadna szanująca się kobieta, ale i większość prostytutek, a w którym paradowała Mercedes. Słodki Cthulhu! :prze

- idiotycznie wyśrubowany poziom trudności. Nie, nie przeszkadzał mi ghosting w pierwszej części ani wymyślne pułapki w grobowcu tego Jakmutam, wysyłające nas na początek gdy zrobiliśmy coś nie tak. To w drugiej misji przeszkadzało mi prawie wszystko. Na dzień dobry autor wali nas pięścią w twarz, każąc w określonym limicie czasowym przebyć mapę wzdłuż i wszerz, pozostać w ukryciu w jasno oświetlonym, gęsto patrolowanym i wyłożonym marmurem kościele i, ach tak, dostarczyć kielich. Potem oczywiście, w kościele robi się dwa razy gęściej, a my wciąż nie mamy sprzętu... Ale to i tak nie ma znaczenia, bo gdy tylko go dostajemy, nagle staje się on bezużyteczny. Dobrze, że autor chociaż nagrodził odwagę i na wyższych poziomach trudności udostępnił sztylet. Na "normalnym" pozostaje, bo ja wiem? Siąść i płakać?

- jako gwóźdź do trumny: brzydka i prostacka architektura trzeciej misji (poza kryjówką Strażników). Ale ta misja w ogóle wygląda na odpad...

Jedno, czego nie rozumiem: czemu? Czemu ta misja wciąż jest wymieniana jako jedna z najlepszych - ba! - najlepsza? Rozumiem wrażenie, jakie mogła robić w czasach, kiedy wyszła - serio, zdarza mi się spojrzeć na datę wydania i widzę, że w 2002 faktycznie niewiele fanmisji mogło się z nią równać. Ale dzisiaj? Kiedy na "rynku" dostępne są dziesiątki misji o co najmniej porównywalnym poziomie i przynajmniej kilkanaście lepszych, lepiej napisanych, ładniej zrobionych? Trudnych, ale nie frustrujących. Złożonych, ale nie żenujących.

Dobra, skończyłam z CL. Muszę się wypłakać :roz
Heroes are so annoying.
Awatar użytkownika
Nivellen
Złodziej
Posty: 2799
Rejestracja: 30 stycznia 2003, 23:21

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Nivellen »

Hej.
Wstęp rozbił mnie na kawałki, dlatego zacząłem czytać całość :)
Mimo, iż należę do grona ludzi, dla których krytyka tej misji jest świętokradztwem, w kilku miejscach, po zastanowieniu, w zasadzie zgadzam się z Twoimi wnioskami.
W czasach, kiedy CL ujrzała światło dzienne była objawieniem, dzisiaj wiele fm przerasta oryginał zarówno pod względem architektury jak i fabuły. To zrozumiałe z jednego, rzekłbym - podstawowego powodu - wydajności naszych PC. Uruchamiając CL po raz pierwszy, w lokacji przy cmentarzu kilka razy zaliczyłem CTD, a większość misji (szczególnie pierwszej) przechodziłem z fps tak na oko między 7 a 15. TAkich misji nikt nie robił, bo w 2002 roku niewiele osób było stać na kompa, który uciągnąłby Dromeda z załadowaną CL, jeszcze mniej mogło sobie pozwolić na pełnoetatową pracę przy misji.
Oczywiście powyższe zdania brzmią jak usprawiedliwienie, co po części jest prawdą, ale zarzuty odnośnie fabuły są bez wątpienia trafione, a motyw z Larą Croft był zupełnym przegięciem.
Ale plakaty z paniami mi się podobały :P
Jeśli lubisz mroczne tajemnice i zamki...
Zapraszam do obejrzenia zrzutów z powstającej Fanmisji
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Garrett
Posty: 5090
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 21:32
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Płeć:
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Widzę, że jeszcze jedną osobę z zapędami literackimi przyciągnęło to forum ;)

Ja też nie lubię CL. Jednak grałem w nią już parę lat temu, więc moja niechęć nie ma nic wspólnego z ładniejszymi, nowoczesnymi FMkami.

W pierwszej misji odrzucił mnie fakt, że można ją skończyć bez zbadania większości planszy. Byłem wtedy mniej doświadczonym graczem i zwyczajnie nie ogarnąłem... i już mi się misja skończyła! Poszedłem dalej nie mając niemalże pieniędzy, a jak pamiętam, w sklepiku przed "Midnight..." warto sobie różne rzeczy kupić.

W samym Midnight był genialny klimat, architektura i konstrukcja miasta. Pełna detali, komnat i tajemnic. Bardzo spodobała mi się transformacja po północy, choć nie rozumiem, czemu niektóre lokacje zamknięto? A jak ja tam czegoś zapomniałem? Można się zablokować. Poza tym detale były wspaniałe, np. w muzeum.
Jednak dwie uwagi:
a)za dużo przeciwników, w dodatku tak bystrych, że widzieli Ciebie z drugiego końca mapy;
b)Przeciwnicy, zwłaszcza nieumarli byli niesamowici, ale momentami za potężni. Oznaczało to częste wczytywanie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Flavia
Egzekutor
Posty: 1606
Rejestracja: 07 maja 2012, 15:34
Lokalizacja: Dno Piekieł

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Flavia »

Nivellen pisze:Wstęp rozbił mnie na kawałki, dlatego zacząłem czytać całość :)
A dziękuję :-D
Nivellen pisze:Ale plakaty z paniami mi się podobały :P
Myślę, że ten element trochę tłumaczy popularność kampanii :))
SPIDIvonMARDER pisze:Ja też nie lubię CL. Jednak grałem w nią już parę lat temu, więc moja niechęć nie ma nic wspólnego z ładniejszymi, nowoczesnymi FMkami.
Nie tyle ładniejszymi, co porządnie napisanymi. Pod względem wizualnym akurat "Calendrze" nic nie brakuje.
SPIDIvonMARDER pisze:Bardzo spodobała mi się transformacja po północy, choć nie rozumiem, czemu niektóre lokacje zamknięto? A jak ja tam czegoś zapomniałem? Można się zablokować.
Nie zauważyłam, żeby jakaś lokacja stała się nagle niedostępna. Możesz podać szczegóły?
Heroes are so annoying.
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Garrett
Posty: 5090
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 21:32
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Płeć:
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Ten domek wróżki, tyle teraz pamiętam.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zaratul
Młotodzierżca
Posty: 852
Rejestracja: 13 stycznia 2008, 21:42
Lokalizacja: Poznań

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Zaratul »

Ja podchodziłem 2 razy do tej kampanii i za każdym razem się od niej odbijałem.Nie wiem,może to tylko ja ale nie lubiłem....całkowitej opcjonalności objectiveów i lokacji.Chodzi mi o to że dzięki temu rozwiązaniu można na przykład przegapić tą rozbudowaną kryptę w pierwszej misji.Ja wiem że to jest głupie ale mi to rozwiązanie kompletnie nie przypadło do gustu...a może coś źle robię?
Look at you, hacker. A pathetic creature of meat and bone, panting and sweating as you run through my corridors. How can you challenge a perfect, immortal machine?
Awatar użytkownika
Edversion
Arcykapłan
Posty: 1395
Rejestracja: 21 sierpnia 2006, 10:19
Lokalizacja: Zabrze

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Edversion »

Flavia pisze: 15 maja 2012, 01:22 *szur* *chrzęst* *szur* *chrzęst* Kolejne warstwy kurzu i zapomnienia odpadają na sporych rozmiarów kupkę w rytm energicznych zamachów łopatą. Po chwili narzędzie uderza w coś twardego i ciszę nocy przerywa tryumfujący okrzyk: "ZNALAZŁAM". W oczach dzierżącej łopatę postaci pojawia się okrutny błysk.
Oh sheep, here we go again. :)

Po latach postanowiłem wrócić na złodziejski szlak, w sposób szczególny zajmując się FMkami. Zainspirowany pewnym filmem na youtube o historii FM do T1/T2, postanowiłem zagrać w największe hity, szczególnie z początków działalności fanbazy, w końcu dochodząc do szczególnie wychwalanej, zarówno w powyższym filmiku jak i na tym forum, obchodzącej w tym roku 20 lat Calendra's Legacy.

I mam mieszane uczucia, gdyż z jednej strony rzeczywiście doceniam ilość nowych rozwiązań oraz rozmiar misji, co musiało być wtedy czymś wyjątkowym, z drugiej strony dawno nie odczuwałem takiej irytacji grając w Thiefa.

Na plus:
- ilość nowych rozwiązań i skryptów niespotykanych w OM, co robi wrażenie nawet dzisiaj
- architektura, szczególnie miejska
- ukryte, rozbudowane side questy
- nowe skórki, głosy, muzyka, przerywniki filmowe
- ponadczasowość w 2002 roku
- ilość i rozmaitość nowego rodzaju umarlaków i potworów (szczególnie dama w białej sukni stojąca przy targu oraz mknący obłok białego dymu)

Na minus:
- momentami przesadzona ilość przeciwników, szczególnie na imprezie w prequelu (Calendra's Cistern), po północy w drugiej misji, w trzeciej misji na ulicach oraz w kryjówce keepersów - skrótowo: wszędzie.
- awaryjność - szczególnie w drugiej misji (nie odhaczyło mi dwóch celów, niestety poszło Ctrl Shift Alt End) i przy tworzeniu Amuletu (bez sukcesu choć wszystko na miejscu i kawał czasu odczekany)
- dziura fabularna: ostatecznie nie utworzyłem Amuletu (co teoretycznie nie było w ogóle wymagane), niemniej ten pojawia się w moim ekwipunku w trzeciej misji; mało tego, jest niezbędny do otwarcia komnaty z sukkubem.
- kiepska architektura miasta w trzeciej misji, jak również wnętrz (poza siedzibą Strażników w trzeciej misji)
- levele nie wydają się być zaprojektowane z myślą o ghostingu. Pod koniec już nie wytrzymałem co mi się rzadko (jeśli w ogóle) zdarza: leciałem już nie tylko z pałą ale i z mieczem na wszystkich
- dobiła mnie skrzynia o zawartości 1000g ukryta na stryszku za obrazem w siedzibie Strażników, w momencie gdy brakowało mi 25g do ukończenia celu (5475 z 5500 wymaganego na 6658 maksymalne)

Podsumowując, w 2002 roku musiało to być okrycie (swoją drogą polecam poczytać posty naszych kolegów i koleżanek z forum - ludzie nagrywali te misje na płyty i sobie wysyłali, a połowa miała problemy z odpaleniem jej ze względu na wymagania techniczne, pozdrowienia dla timona, który zostawał po godzinach w pracy by móc w to poszpilać :-D ).
W 2022 roku jednak, mając na plecach bagaż licznych, późniejszych misji, odbiór misji jest raczej średniawy.
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Garrett
Posty: 5090
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 21:32
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Płeć:
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Po przejrzeniu kilku recenzji na przestrzeni tych wszystkich lat wyłania się obraz misji pionierskiej, ale kontrowersyjnej.
Obrazek
Awatar użytkownika
Vrael
Skryba
Posty: 348
Rejestracja: 31 stycznia 2006, 15:05
Lokalizacja: Markham's Isle/Płd.-Zach. Polska

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Vrael »

Z tego wszystkiego może i ja odpalę Calendrę? Większość i tak zapomniałem...
- And...
- Remember to pickpocket the party guests?
Awatar użytkownika
Edversion
Arcykapłan
Posty: 1395
Rejestracja: 21 sierpnia 2006, 10:19
Lokalizacja: Zabrze

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Edversion »

SPIDIvonMARDER pisze: 23 sierpnia 2022, 21:03 obraz misji pionierskiej, ale kontrowersyjnej
Kontrowersyjnej w sensie wywołującej sprzeczne opinie. To się zgodzę.
Vrael pisze: 23 sierpnia 2022, 21:40 Z tego wszystkiego może i ja odpalę Calendrę?
Nie zapomnij napisać swoich spostrzeżeń. Jestem ich bardzo ciekaw. Tak samo starych wyjadaczy, którzy z misją mieli do czynienia 20 lat temu. Jestem ciekaw jakie byłyby ich zrewidowane (lub nie) opinie.

PS. Na plus zapomniałem dopisać pojawiające się na niebie oko demona w Siedzibie Czarodziejów. To zdecydowanie robi wrażenie, nawet dzisiaj.
Awatar użytkownika
timon
Garrett
Posty: 3868
Rejestracja: 12 sierpnia 2002, 19:07

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: timon »

Flavia pisze: 15 maja 2012, 01:22Jedno, czego nie rozumiem: czemu? Czemu ta misja wciąż jest wymieniana jako jedna z najlepszych - ba! - najlepsza?
Filmy Buster Keatona i Charliego Chaplina też dziś się nie da oglądać a wymienia się je jako znaczące, arcydzieła itp. Trzeba coś zrobić pierwszym bo inaczej jest się najwyżej wybitnym naśladowcą. Ale nie chcę znów zagrać w CL, T7C i inne misje, których już nie pamiętam. Wolę pamiętać wrażenia czegoś nowego, innego i niesamowitego.
Raz przeżyłem takie rozczarowanie, pojechałem nad jezioro nad którym bywałem w dzieciństwie. Horror.
Zezwierzęcony, o zdradzieckiej mordzie, umysłowo niestabilny. Kanalia. Patologiczny element czyli OBYWATEL. Nie należący do ich wspólnoty narodowej. Hołota chamska. "Nie kocha Polski i Pana Boga"
Obcy kulturowo prezesowi
Awatar użytkownika
Juliusz
Złodziej
Posty: 2731
Rejestracja: 04 stycznia 2004, 11:28
Lokalizacja: Dublin
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Juliusz »

Zgodzę się z przedmówcą - ta misja była objawieniem w swoim czasie - zarówno pod względem technicznym jak i wizualnym i przez ten pryzmat należy ją oceniać.

Pamiętam, że pierwszy level z tą intensywnie niebieską mgłą, luźną eksploracją miasteczka i niezobowiązującym side questem, który jednak stanowił główny game-play misji, pozostawił na długo moją szczękę w stanie opuszczonym. Kiedy grałam po raz pierwszy w CL, utknąłem gdzieś w miarę na początku drugiego levelu - w okolicach katedry. Nie pamiętam już o co chodziło - czy jakiś skrypt nie zadziałał, czy nie zdążyłem na czas i mi się odechciało? Ale wróciłem do niej parę late temu i uważam, że miasto i druga misja ciągle robią wrażenie. Pomimo tego, że przeciwnicy potrafią być frustrujący itp..

Zauważyłem też, że z racji etykiety "klasyka", krytykowanie tej misji stało się punktem honoru dla wielu. W końcu można się wykazać znajomością reguł prawidłowego design'u, obalając przy tym wielki mit. Ja tam wolę pamiętąć, to co w niej jest ciągle na wysokim poziomie. A w porównaniu do innych misji, z każdej misji CL mam dużo konkretnych wspomnień.
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Garrett
Posty: 5090
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 21:32
Lokalizacja: Świątynia Nieba z Zaginionego Miasta
Płeć:
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Podejrzewam, że to działa w dwie strony. Krytykowanie klasyków to próba odizolowania się od prostego podążania za poglądem "że jak coś jest klasyczne, to trzeba to chwalić i szanować", autorytetów się nie krytykuje i tak dalej. Hiperbolizując: zatem jest biegun chcący obalać takie monumenty, i drugi konformistycznie wpisując się w trendy.

Ciężko znaleźć złoty środek ;) Szczególnie, że niemożliwe jest odtworzenie kontekstu z czasów świeżości misji. Ale sądzę, że Edversion starał się to wszystko zbalansować.
Obrazek
Awatar użytkownika
Juliusz
Złodziej
Posty: 2731
Rejestracja: 04 stycznia 2004, 11:28
Lokalizacja: Dublin
Kontakt:

Re: CALENDRA'S LEGACY - plusy i minusy

Post autor: Juliusz »

SPIDIvonMARDER pisze: 30 sierpnia 2022, 14:30 Hiperbolizując: zatem jest biegun chcący obalać takie monumenty, i drugi konformistycznie wpisując się w trendy.
Monumenty, konformizm... faktycznie "hiperbolizujesz" - my tu w końcu o fanmisjach rozmawiamy... Równie dobrze możemy dyskutować o konformizmie zachwalania lodów o smaku śmietankowym vs. ogórkowych z wasabi... :)
Ciężko znaleźć złoty środek ;) Szczególnie, że niemożliwe jest odtworzenie kontekstu z czasów świeżości misji.
Myślę, że większość fanów Thiefa ciągle pamięta początki i stare czasy, kiedy ta misja się ukazała. Złotym środkiem, o którym piszesz jest właśnie odwołanie się do tamtych realiów. Szczególnie jeśli dyskusje prowadzone są też przez dromedowców (a często są), którzy dobrze pamiętają ograniczenia - 1000 polygonów na ekranie maks., tekstury 256x256, ubogi zestaw dostępnych customowych skryptów itp. itd. Do tego są też bazy danych fanmisji z listą chronologiczną, wyniki konkursów itp... OK, może nie każdego stać na wgryzanie się, ale nie jest to taka odległa historia, jak np. dzieje wczesnych Słowian na terenach wielkopolski...
ODPOWIEDZ